Runner's World poleca:

Wunderteam, czyli dzieło trenera Jana Mulaka

Poleć ten artykuł:

W latach 50. i 60. Polacy byli lekkoatletyczną potęgą. Jeden z najlepszych zespołów w historii królowej sportu stworzył legendarny trener Jan Mulak. Zabieramy Cię w podróż do czasów, gdy na stadionach świata rządził Wunderteam.

Wunderteam, czyli Mulak i spółka

Jest 1 sierpnia 1958 r. Na trybunach nieistniejącego już Stadionu Dziesięciolecia faluje 100 tysięcy kibiców. Na murawę nie wychodzą jednak piłkarze, ale lekkoatleci. Zaczyna się pojedynek ze światową potęgą - USA. Mecze lekkoatletyczne były niczym mistrzostwa świata, których wtedy nie rozgrywano. Nigdy już impreza sportowa w Polsce nie przyciągnęła takich tłumów.

To był pojedynek Dawida z Goliatem. Amerykanie mieli w swojej ekipie zdobywców 15 złotych medali na igrzyskach w Melbourne. Dorobek Polaków jest skromny: jeden złoty i jeden srebrny krążek. Czy nasi lekkoatleci skazani są na pożarcie? Ten, kto nie zna historii polskiej lekkiej atletyki, patrząc jedynie na bilans medalowy, na pewno nie postawiłby u bukmachera na biało-czerwonych nawet skromnej sumy.

Kibice, którzy wręcz siedzą sobie na kolanach, zdzierają gardła, dopingując naszych reprezentantów. Wiedzą, że ich ulubieńcy nie dadzą plamy. Dziennikarze ochrzcili już polską reprezentację mianem Wunderteam, czyli Cudowna Drużyna. Po raz pierwszy nazwa ta padła w 1957 roku z ust niemieckich dziennikarzy na określenie zwycięstwa reprezentacji Polski nad zespołem RFN na Neckarstadionie w Stuttgarcie 117:103. Kibice mieli to zwycięstwo świeżo w pamięci.

Szkoła Jana Mulaka

Cofnijmy się na chwilę jeszcze bardziej w czasie. Sukcesy polskich lekkoatletów nierozerwalnie związane są z osobą wybitnego trenera Jana Mulaka. By zrozumieć fenomen Wunderteamu, trzeba koniecznie poznać tę nietuzinkową postać.

Jan Mulak urodził się 28 marca 1914 r. w Warszawie. Był dla swoich zawodników niekwestionowanym autorytetem. Miał za sobą nie tylko przeszłość podziemną (w czasie wojny był członkiem konspiracyjnego kierownictwa PPS), ale przede wszystkim sportową. W młodości należał do czołówki polskich średniodystansowców, uprawiał również pływanie.

Trenował w Robotniczym Klubie Sportowym "Skra", gdzie później był instruktorem sportu. Od 1950 roku zaczął pracę na rzecz lekkiej atletyki. Ponieważ jednak nie był ulubieńcem komunistycznych władz, karierę polityczną mógł odłożyć ad acta. Po latach, już po 1989 roku, został senatorem.

Jak to zwykle w życiu bywa, w rozwoju jego kariery trenerskiej pomógł przypadek. Gdy na pierwszym obozie kadry narodowej w Zakopanem, w 1951 roku, zabrakło trenera biegów długich, Mulak go zastąpił. Nowy trener kadry nie wzorował się na radzieckiej szkole typu "jak hartowała się stal". Jego metody treningowe miały inne źródło, leżące na dalekim, "zgniłym Zachodzie". Wprowadził system szkolenia specjalistycznego w lekkiej atletyce, dotąd stosowany tylko w sporcie wyczynowym w USA.

Nigdy nie lekceważył żadnej okazji, by posiąść trenerskie sekrety. Wzorem dla twórcy Wunderteamu był legendarny francuski trener Maurice Bacquet. Mulak brał udział w szkoleniach prowadzonych przez Francuza i modyfikował swoją trenerską wiedzę. Przekonał się, że trener nie jest ani alfą i omegą, ani samotną wyspą. Blisko współpracował z pracownikami naukowymi uczelni wychowania fizycznego. Po latach wielu z nich objęło funkcje trenerów poszczególnych pionów szkolenia PZLA i wychowało wybitnych zawodników - mistrzów Europy i rekordzistów świata.

Szlifowanie pereł

Wówczas na świecie istniały trzy sportowe potęgi: USA, RFN oraz ZSRR. "Metody treningowe Mulaka były powielane przez trenerów" - mówi Piotr Gruszczyński, który poszedł podobną drogą co legendarny szkoleniowiec: od sportu do polityki. Przez lata był trenerem długodystansowców, a potem został senatorem. Jednym z jego ulubionych akcentów treningowych były zabawy biegowe. "Dzisiaj trener ma wsparcie całego sztabu szkoleniowego, ale aby wytrenować mistrza, potrzeba nie tylko szkoleniowca, lecz przede wszystkim zawodnika" - mówi.

Pokoleniu Wunderteamu nie brakowało pereł, którym potrzebny był szlif Jana Mulaka. Sportowych przyjaciół miał też Mulak u "braci" zza wschodniej granicy. "Radziecki mistrz długich dystansów Władimir Kuc odnalazł mnie w wiosce olimpijskiej podczas igrzysk - opowiadał Mulak. - Przyniósł litr wódki i owiniętych w gazetę kilka puszek czarnego kawioru. Chciał mi podziękować za przysługę z przeszłości.

W latach 50. byliśmy ze sportowcami radzieckimi na obozie w Skandynawii. Tam Kuc startował w jednym biegu z najgroźniejszym rywalem - Gordonem Pirrie. Prowadził przez cały czas, ale na ostatnich metrach dysponujący bardzo dobrym finiszem Anglik łatwo go wyprzedził. Przed ich walką na igrzyskach poradziłem Kucowi, by nie prowadził biegu w jednostajnym tempie, tylko wymęczał rywala ciągłymi zmianami rytmu. I to wyszło: Pirrie nie miał siły na finisz. Kuc był mi wdzięczny do końca życia".

Nasza cudowna klasa

Sportowcy z Wunderteamu spotkali się po raz pierwszy w Wałczu, koło Piły, gdzie zaczęła się ich sportowa kariera. Wałecka Bukowina była miejscem katorżniczych treningów, nawet jeśli niektóre z nich nazywały się "zabawami biegowymi". Nie było wtedy ośrodka olimpijskiego, tylko stara bieżnia. Sportowcy spali niekiedy w namiotach, a żywili się w stołówkach domów wczasowych. Słynna grupa rodziła się w bólach.

"Wbrew pozorom siłą było nasze osłabienie i wyniszczenie. Mieliśmy więcej do nadrobienia. Nawet zdrowie. Zdzisiek Krzyszkowiak jako trzylatek zmagał się z tyfusem. Polscy biegacze, stając na starcie z rywalami - Amerykanami, Anglikami - wyglądali jak chłopcy. Można by sądzić, że Polska do zawodów wystawia juniorów. Jerzy Chromik ważył 56 kg, Zdzisław Krzyszkowiak 58 kg" - wspominał Jan Mulak.

Pierwszy start w Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach w 1952 roku był katastrofą. Nikt nie dostał się nawet do półfinałów. "Wszyscy nasi przeciwnicy mogli podnieść głowy - mówił po latach Jan Mulak. - Mogli mówić, że tak kończy się współpraca z amatorami. Od początku zarzucano nam, że żaden nie ukończył szkoły dla trenerów".

Tagi: historia polskiej lekkiej atletyki | polski Wunderteam | Jan Mulak

Oceń artykuł:

4.8

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij