Runner's World poleca:

Wyzwanie Runner’s World 2015: Ekipa od łamania życiówek

Poleć ten artykuł:

Zmodyfikowana trasa 16. PKO Poznań Maraton sprzyjała biciu rekordów życiowych. Dodajmy do tego profesjonalne przygotowanie naszych Czytelników pod okiem trenerów Runner’s World, dobrą pogodę, świetną atmosferę i mamy gotowy przepis na maratończyka i przygodę życia.

Wyzwanie Runner's World 2015

Siła, odwaga, szybkość, wspólnota

Kiedy 50 naszych Czytelników rozpoczynało w czerwcu przygotowania pod okiem trenerów Runner’s World do startu w maratonie, cel wydawał się odległy i mglisty. Dla debiutantów był on może nawet trochę przerażający. 42 kilometry! Jak ja to przebiegnę? Czy nie przeszarżuję w przygotowaniach? Czy nie wymięknę na trasie? Tysiące myśli kołatało się pewnie po głowie.

Pierwsze treningi rozwiały wiele wątpliwości, bo nic tak nie działa pozytywnie na stres i głupie myśli, jak solidny trening. Trenerzy przygotowujący Czytelników przyznali, że musieli raczej hamować swoich podopiecznych w ich zapędach do szybszego i mocniejszego treningu, niż motywować ich do pracy. To już kolejny rok, kiedy przygotowują Czytelników RW do wyzwania, więc umiejętnie kierowali treningami, właściwie dozując obciążenia. Wreszcie uzbrojeni w koszulki ASICS Stripe Short-Sleeve Top, sprawdzone buty oraz żele stawili się w namiocie Runner’s World przed startem.

 

O 50 miejsc ubiegało się prawie 500 osób. „Dopiero za trzecim razem udało mi się załapać, ale warto było czekać, bo przeżycie ogromne” – mówił Wojtek Kośniewski.

Co takiego przyciąga biegaczy, że tak tłumnie chcą wziąć udział w Wyzwaniu Runner’s Word? Na pewno opieka profesjonalnych trenerów biegania przez ponad 4 miesiące – tu słowa uznania dla Ewy Samborskiej-Wcisło, Łukasza Kalaszczyńskiego i Kamila Poczwardowskiego za przygotowanie całej grupy. W specjalnym namiocie RW na uczestników akcji czekał masaż przeprowadzony przez fizjoterapeutów, regeneracyjne przekąski, izotoniki i dobry makaron.

Ale tym, czego nikt nie spodziewa się podczas każdej edycji i co jest bezcenne podczas Wyzwania, jest niezwykła atmosfera panująca przed startem i po nim. Aktywne wsparcie redakcji Runner’s World, możliwość wymiany myśli i emocji, a także wspólne przeżywanie sukcesów po złamaniu życiówki sprawiają, że dla wiele osób była to biegowa przygoda życia.

Mirosław Łuckoś, czas 04:58:46: To był mój debiut w maratonie. Najtrudniejszy był 35. km. Trochę zacząłem wątpić. Bolało. Potem 38. km, kolejny kryzys, ale zmieniłem taktykę i udało się.

Aleksandra Smolarczyk, czas 05:15:58: Na 33. i 34. km był podbieg. Wtedy biegło mi się bardzo ciężko i poczułam osłabienie, ale potem już jakoś poszło. Jestem maratończykiem, to najważniejsze!

Tomasz Baranowski, czas 03:57:40: Złamałem 4 godziny i jestem bardzo szczęśliwy. Na 39. km zaczęło mnie trochę łamać, ale wytrzymałem.

Adam Chrostek, czas 03:43:45: Celowalem w 3:40. Biorąc pod uwagę fakt, że dwa tygodnie temu skręciłem nogę, to i tak całkiem nieźle mi poszło. Trochę przeszkadzał zimny wiatr.

Marcin Chyb, czas 03:49:32: To, co zamierzałem, udało się osiągnąć. Wynik możliwy był dzięki wsparciu rodziny oraz opiece trenera Kamila Poczwardowskiego i Runner's World. Dzięki!

Cezary Śledziewski, czas 04:02:30: Czy udało się zrealizować cel? I tak, i nie. Chciałem złamać 4 godziny. Minimalnie mi zabrakło, ale było blisko i wiem, że mogę pobiec o te 3 minuty szybciej.

Krzysztof Celusta, czas 03:16:35: Przesadziłem na początku. Zamiast pierwszą połowę pobiec w 1:32, to zrobiłem ją w 1:28. Zmęczyłem się za bardzo i osłabłem w końcówce. Ale i tak start uznaję za bardzo udany, choć chciałem trochę lepszy wynik.

Maciej Frydrychowicz, czas 04:53:38: Końcówka od 35. km była najtrudniejsza, ale dałem radę. Nie było „ściany” jak w zeszłym roku, więc jest postęp.

Maciej Wąsowski, czas 03:25:10: Najtrudniejsze było dla mnie utrzymanie równego tempa, ale z wyniku jestem bardzo zadowolony. Na trasie pomogła mi rewelacyjna pogoda, no i dopingujący kibice.

Leszek Deska, czas 03:08:28: Poprawiłem w tym sezonie życiówkę o 6 i pół minuty, z czego się bardzo cieszę. Nie bardzo mogłem już przyspieszyć w końcówce, bo łapały mnie skurcze, ale walczyłem do końca.

Katarzyna Kociuba, czas 05:35:33: To mój drugi maraton. Nie miałam kryzysu, tylko między 28. a 36. km strasznie mi się... nudziło. Gdyby nie kibice, trudno byłoby dobiec. 9 min na km to jednak strasznie wolne tempo.

Paweł Kotliński, czas 04:46:20: Moje cele zmieniały się do ostatniej minuty przed startem. W końcu cel wykrystalizował się sam. Przebiegłem cały dystans w towarzystwie wspaniałej osoby i zamiast wymarzonej życiówki spełniłem marzenie startu we dwoje.

Piotr Królak, czas 03:59:34: Chciałem złamać 4 godziny i złamałem, lecz walka była straszna. Na 32. km łapały mnie potworne skurcze, ale wytrwałem.

Michał Kucab, czas 03:55:14: Kondycyjnie rewelacja! Nie miałem kryzysu. Świetnie poprowadzone przygotowania treningowe przez Kamila Poczwardowskiego. Za to wielkie dzięki!

Krzysztof Ludwiczak, czas 04:00:10: Planowałem zejść poniżej 4 godzin. Początkowo myślałem, że się udało. No, niewiele jednak brakło!

Jacek Kłosek, czas 03:35:24: Wykonałem 100% założonego planu, więc jestem zadowolony. Pobiegłem 5 minut szybciej niż określony w moich przygotowaniach cel.

Sławomir Kwinta, czas 03:20:53: Z trenerem szykowaliśmy się na 3:19. Zabrakło minuty, ale i tak start uważam za bardzo udany. Miesiąc wcześniej pobiegłem maraton we Wrocławiu, stąd lekkie zmęczenie.

Wojciech Kośniewski, czas 03:54:20: Tak do końca założeń przedstartowych nie udało mi się wypełnić – zabrakło 4 minut. Może zbyt ambitnie podszedłem do zadania, aczkolwiek życiówka pobita i to jest najważniejsze.

Rafał Licznerski, czas 03:39:31: Życiówka pokonana, dlatego jestem bardzo szczęśliwy. Od 30. km łapały mnie skurcze, ale wytrzymałem. Oczywiście na mecie był drobny niedosyt. Ach, mogłem jeszcze szybciej!

Andrzej Piechowiak, czas 04:13:15: Zrobiłem, co chciałem, a raczej co mogłem zrobić. Biegłem bez zegarka, nie kontrolowałem czasu. Taki spontan. Cieszyłem się trasą.

Michał Rowiński, czas 03:28:50: Cel był na 3:30, więc wszystko się udało. To był mój drugi maraton – wcześniej 4:00 złamałem o 17 sekund. Chcę podziękować trenerowi Kamilowi Poczwardowskiemu i dietetyk Kasi Biłous za podpowiedź, jak jeść żele.

Marcin Rura, czas 04:27:09: Było to najdłuższe przepychanie „ściany” w historii mojego biegania. Pokonałem ją dopiero na... mecie.

Ewa Toboła, czas 03:50:10: Życiówka poprawiona o 10 minut, i to z dużym zapasem czasu i sił na mecie! Plan zrealizowany w 100%.

Paulina Młynarczyk, czas 04:00:05: Zakładałam 4 godziny i udało się! Nic mnie nie boli i już planuję następny maraton!

Anna Możdżonek, czas 04:56:59: Do połowy było super, ale potem zaczęły się schody... Cieszę się, że dałam radę i jestem na mecie.

Mikołaj Siczek, czas 03:21:28: Zakładałem 3:20, więc przybiegłem trochę ponad celem. Na 39.-40. km poczułem, że mam nogi jak z waty. Odcięło mi prąd. W maratonie niesamowite jest to, że nie wiadomo, jak zareaguje organizm.

Michał Michalik, czas 04:00:49: Było ciężko, ale jestem szczęśliwy. Takiego wyniku nie spodziewałem się po sobie, rozpoczynając treningi. Rok temu pobiegłem maraton w 5:25, więc to kosmiczny postęp.

Marek Szymański, czas 04:44:11: Na 38. km przywitałem się ze „ścianą” i poznałem, co to jest. Ale pokonałem ją i ukończyłem mój pierwszy maraton.

Anna Zajączkowska, czas 03:27:01: Nie mówiłam na głos, jaki chcę osiągnąć cel, ale udało się. To mój pierwszy maraton i złamałam 3:30. Bardzo dziękuję mojej trener Ewie Samborskiej-Wcisło za tak dobre przygotowanie mnie do debiutu.

Paweł Wojciechowski, czas 03:43:46: Mój debiut w maratonie uważam za udany. Biegłem z lekką kontuzją, ale nie przeszkodziła mi w osiągnięciu całkiem dobrego wyniku.

Marcin Ziomko, czas 03:51:29: Rzeźnia... Kontuzja kolana i szyja obolała po przebytym wypadku samochodowym jakiś czas temu dawały się we znaki. Ale jestem szczęśliwy. W przyszłym roku znów chcę pobiec w teamie Runner's World.

Krzysztof Wandzioch, czas 03:08:48: Prześladowały mnie dziwne kontuzje , np. wypadł mi obojczyk. Do tego przeziębienie, ale i tak całkiem nieźle dałem radę.

Krzysztof Żukowski, nie ukończył: Od 10. km zaczęła mocno doskwierać mi pachwina, która ucierpiała podczas potrącenia mnie przez samochód kilka tygodni temu. Musiałem zejść z trasy na 18. km. Lipa.

Marcin Zieliński, czas 03:55:33: Złamałem 4 godziny, ale dużym kosztem. Masakryczne skurcze mnie łapały, ale niesamowicie cieszę się z wyniku, startu i całego cyklu przygotowań.

Piotr Zięba, czas 04:41:44: Myślałem, że będzie o wiele trudniej pokonać maraton. Na 28. km miałem awarię kolana i kostki, więc trochę musiałem zrewidować zakładany plan, ale dobiegłem. Zadanie wykonane!

Jan Tułaza, czas 03:25:44: Trzeci raz podchodziłem do złamania 3:30 i wreszcie się udało. Trzeci raz starałem się dostać do Wyzwania RW i wreszcie jestem z wami. Do tego to mój trzeci maraton do korony.

Wiktor Tolala, czas 03:13:37: Pobiegłem, jak chciałem, a nawet lepiej, bo celowałem w 3:15. Poprawiłem życiówkę o 10 minut!

Stanisław Kwiatkowski, czas 03:26:03: Pokonałem 20 maratonów. W planach złamanie 3 godzin. Mam nadzieję, że z Runner's World tego dokonam.

RW

Tagi: wyzwanie runner's world | Wyzwanie Runner's World 2015 | Wyzwanie RW | Poznań Maraton

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij