Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

2010.11.22

Zaklinacz dobrej energii

Wpadnij na Lewa Marathon

Kilimandżaro zmieniło Piotra, jego priorytety. "To było bardzo osobiste przeżycie. Po tej wyprawie nic nie jest jak dawniej" - mówi. Pogon odszedł z Fundacji Anny Dymnej, by pomóc Jaśkowi Meli zrealizować jego własny projekt - "Poza horyzonty". Potem zadzwonili z Afryki: "Pakuj się, lecisz na Lewa Marathon".

Zaproszenie dostał od... Piotra Pogonia - pracownika ambasady polskiej, którego poznał w Nairobi, tuż przed wyprawą na Kilimandżaro. Zbieżność nazwisk sprawiła, że mężczyźni utrzymali kontakt i wspólnie przygotowali projekt wsparcia dla franciszkańskich ośrodków misyjnych w Kenii. Gdyby nie pomoc finansowa polskiej ambasady, Piotr nie wystartowałby w "Lewie".

 

Przed wyjazdem biegał w terenie o dużej różnicy wzniesień, zwiększył też liczbę powtórzeń ćwiczeń na mięśnie nóg. Codziennie pływał, a raz w tygodniu brał udział w biegach długodystansowych z cyklu "Jasiek Mela Team". Nie spodziewał się ogromu wrażeń, jakie czekały na niego w Afryce. "Atmosfery biegu nie da się opisać. Po prostu trzeba to zobaczyć na własne oczy" - przekonuje Pogon.

Trasa maratonu wiedzie przez jeden z najpiękniejszych parków narodowych Kenii. Zawodnicy pokonują kilometry w pyle na wysokości ponad 2200 m n.p.m. Przed oczami mają masyw Mount Kenya, pasące się wokół stada antylop i bawołów, nieco dalej kręcą się słonie, lwy, nosorożce. Przez cały czas nad głowami uczestników latają śmigłowce ekip telewizyjnych.

Większość osób wybiera pętlę półmaratonu. Druga pętla to właściwy, ponad 42-kilometrowy maraton. "Na 35. km dopadł mnie kryzys temperaturowy. Żar lał się z nieba, wypiłem już ponad 5 litrów wody, a do mety prowadził długi podbieg. Było ciężko. Pomyślałem jednak o ludziach, którzy mi zaufali... Nie mogłem ich zawieść" - opowiada Piotr. Na metę dotarł jako 51. spośród ponad 1000 startujących osób.

Organizatorzy nie wiedzieli nic o jego niepełnosprawności. Kiedy "tajemnica" wyszła na jaw, zrobiło się zamieszanie. Sam Paul Tergat - człowiek, który jako pierwszy na świecie pokonał maraton w czasie 2:05 - przerwał posiłek i osobiście podszedł uścisnąć Pogonowi dłoń. "Gratulacje Paula to dla mnie wielki honor. Moje bieganie przy jego osiągnięciach jest jak porównywanie ciągnika Zetor z Porsche 911" - mówi Piotr.

Brać życie garściami

Choroba wzmocniła w Piotrze przekonanie, że darowany czas trzeba maksymalnie wykorzystać. Bywa, że sypia 24 godziny na... tydzień. Praca fundraisera jest absorbująca, szczególnie gdy samemu uczestniczy się w organizowanych wyprawach. Ostatnio był Elbrus - najwyższy szczyt Kaukazu.

"Wspinaliśmy się po lodowcu. Atak na górę trwał od 2.00 w nocy przy temperaturze -30 stopni C, mocnym wietrze i świeżym śniegu. Jasiek Mela i niewidomy Łukasz Żelechowski musieli zawrócić. Zdobyli Elbrus dwa dni później, po 17 godzinach nieustającej wspinaczki..." - opowiada Piotr. "Zamiast wbić flagę po wejściu na szczyt, zwyczajnie zwymiotowałem" - wyznaje szczerze.

Ostatnio ma na sport trochę mniej czasu - szuka funduszy na NY Marathon. Główny sponsor imprezy zaprosił aż pięciu biegaczy z "Jasiek Mela Team". Takiej szansy nie wolno zmarnować. Co potem? Piotr chce pomóc Meli zdobyć Koronę Ziemi - wszystkie najwyższe szczyty poszczególnych kontynentów.

Nie wie, czy pójdzie na wyprawę z młodszym kolegą. Życie płatało mu już takie figle, że oprócz posunięć zawodowych nie planuje nic. Wierzy, że dzięki jego pracy fundacja Jaśka "Poza horyzonty" będzie w bliskiej przyszłości najbardziej profesjonalną i dynamiczną polską organizacją pozarządową.

"Gdy tak się stanie, mogę spokojnie zacząć się starzeć. Najlepiej w cieple. Może w Afryce?" - mówi.

RW 06/2010

Poleć ten artykuł
Poleć ten artykuł
Poleca:
5
osób
WYSZUKIWARKA
KALENDARZ BIEGÓW

Więcej opcji

Dodaj bieg

Szukaj
Uwolnij swoje stopy w butach Merrell Barefoot. Niech naturalny krok wyznacza Ci ścieżki.
Zagraj w Age of Crusaders
DOŁĄCZ DO RW
NEWSLETTER
Podaj swój adres email:
BAZA BUTÓW

Znajdź buty do biegania dla siebie

więcej opcji

Szukaj
Motor Presse Polska sp. z o.o.