Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Runners-world.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Znani z widzenia. 5 biegaczy, których znasz z zawodów

My, biegacze, wszyscy jesteśmy wyjątkowi. Ale niektórzy z nas są wyjątkowi bardziej. Zwłaszcza z wyglądu. Nie sposób ich nie zauważyć na zawodach. Oto piątka wspaniałych, na widok których za każdym razem macie na twarzy banana... Znaczy rogala. 

 5 biegaczy, których na pewno spotkaliście na trasie fot. Archiwa prywatne, Grzegorz „Wasyl” Grabowski, trójmiasto.pl

Zbigniew Tocha

Jak to się zaczęło: Zaczął biegać z miłości do syna i dlatego, że mu żona kazała. Syn zapisał się na treningi biegowe, a żona powiedziała do pana Zbyszka: „Tyle cię w domu nie ma, weź idź z nim chociaż w tę sobotę na trening, to spędzicie razem trochę czasu”. No i tak się zaczęło. Trwa do dziś.

Ciekawe fakty: 

  • Dziewięć. Od tylu lat już biega. Ile jeszcze zamierza? Dopóki zdrowie pozwoli.
    Nieważne czasy, treningi, wyścigi. Ważna broda i dobra zabawa.
  • Kurz. To największe zagrożenie dla higieny brody. Nie jedzenie – wbrew opiniom.
  • Bin Laden. Tak na niego wołają ci, co rozumu nie mają.
  • Skórcz. Tak urokliwie nazywa się jego miejscowość.
  • Dwa. Tyle razy pan Zbyszek musiał golić brodę. Raz w wojsku, a raz w pracy, bo szefowa się uparła.

Co z tą brodą? Na biegach broda nie przeszkadza, bo wcale bardzo nie grzeje. A w zasadzie to pomaga. W jaki sposób? Przez doping, oczywiście. Ludzie go już rozpoznają, a nawet jak widzą pierwszy raz, to chętnie wesprą brodacza z Pomorza.

 5 biegaczy, których na pewno spotkaliście na trasie fot. Archiwa prywatne, Grzegorz „Wasyl” Grabowski, trójmiasto.pl

Grzegorz Niwiński

Jak to się zaczęło: Jego upadek zaczął się od tego, że za młodu, na wakacje, gdy poznawało się dziewczyny, wlewał w siebie piwo dla śmiałości. Z każdą butelką czuł, że ma coraz więcej do panien odwagi. W końcu jednak zawsze przesadzał i dziewczyny szły do domu. A on? A on pił dalej. I tak aż do pierwszego zapuszkowania. W więzieniu siedział trzy razy, ale z picia i recydywy wyciągnął go bieg. Zawsze bez koszulki, nawet w zimie.

Ciekawe fakty: 

  • Kulturystyka. Od takiego sportu zaczynał. Do dziś go uprawia.
    Uratował mnie sport. Uratowało bieganie i kibice, których kocham.
  • 57. Tyle ma już lat, choć kibice, a szczególnie kibicki, tyle mu nie dają.
  • Idolka. Postacią, którą uwielbiał, jest zmarła już biegaczka Barbara Szlachetka.
  • Lewandowski. Gdy biegnie wśród wrzawy kibiców, to czuje się jak ten piłkarz właśnie.
  • Koszulka. Zdjął ją na zawsze, bo uznał, że skoro kąpie się bez niej, to w ogóle mu nie jest potrzebna.

Co go motywuje? Uwielbia atmosferę, radość, zabawę. Uwielbia sprawiać frajdę ludziom. Bywa więc, że nie ogląda się na wyniki i przez trzy czwarte maratonu biegnie z uniesionymi rękoma, żeby przybijać piątki i machać kibicom. Biegnie i krzyczy: „Niech żyją biegaczki, niech żyją biegacze!”. A kibice do niego odkrzykują: „Jesteś najlepszy, golasie!”.

 5 biegaczy, których na pewno spotkaliście na trasie fot. Archiwa prywatne, Grzegorz „Wasyl” Grabowski, trójmiasto.pl

Magda Czechoska

Jak to się zaczęło: Magda zaczęła biegać w spódniczce, bo jedna z koleżanek była kontuzjowana i razem, całą grupką dziewczyn, postanowiły pobiec półmaraton jej tempem. A że musiało być spokojne, to założyły sobie tiulowe spódnice i wpięły kwiaty we włosy. No i był hit. Choć wlekły się na końcu, to kibice oszaleli. „Takiego dopingu, jak wtedy, to jeszcze nie widziałam” – wspomina dziewczyna.

Ciekawe fakty: 

  • Flyingshoes. Tak nazywa się jej blog, na którym propaguje bieganie.
    Trzeba mieć pasję, punkt zaczepienia, coś swojego. Bieganie może tym być.
  • Maksyma. Jedni gonią ambicje, a inni uciekają od problemów.
  • Trzy. Tyle dzieci posiada. Martwią się o jej nogi po biegu i podpowiadają taktykę.
  • 2:40. To najwolniejszy z jej półmaratonów. Pierwszy w spódnicy.
  • Runmageddon. To dla niej bieg szczególny, bo udowodniła sobie na nim, jak wiele może.

Czym jest spódnica? Czym jest dla niej ta spódniczka? Kiedyś była przypadkiem, zabawą, żartem. A dziś? Dziś to manifestacja kobiecej siły. Bo skoro jest w stanie pokonać w ekstremalnym biegu przeszkody, gdy na dworze temperatura minus sześć, a w dołach stoi zimna woda, to uznaje, że może wszystko. „Tak, mogę wszystko. Chociaż nie zawsze... Po większym biegu, jak dzieci pytają, kiedy będą mogła chodzić tak jak one, jak normalni ludzie, to odpowiadam im, że może za jakieś dwa, trzy dni”.

 5 biegaczy, których na pewno spotkaliście na trasie fot. Archiwa prywatne, Grzegorz „Wasyl” Grabowski, trójmiasto.pl

Aleksandra

Jak to się zaczęło: Jeśli chodzi o przeszłość, to gdzieś jej się tam kołacze, że sport i sztuka są z nią od małego. Więc chyba wszystko zaczęło się wtedy, kiedy chwyciła kredki, pomazała ściany, a potem musiała wiać przed laniem. Dziś już nie maluje po ścianach, a po swojej skórze. Ma za sobą wiele przebrań. Była już dwa razy Wiosną na Półmaratonie Warszawskim, a na innych biegach wystąpiła jako Śnieżynka, Księżniczka, Jesień...

Ciekawe fakty: 

  • Nazwisko. To jej skrzętnie skrywana tajemnica. Jest równie tajemnicza, co piękna...
    Bez entuzjazmu nic się nie uda. To kluczowy składnik moich strojów.
  • Fiszbiny. Potrafią wrednie poranić. Jeśli zakładasz gorset na bieg, to musisz się z tym liczyć.
  • Entuzjazm. To podstawowy składnik każdego stroju.
  • Trening. Co to takiego? Aleksandra nie trenuje, ale zastrzega, żeby jej w tej kwestii nie papugować.
  • Mąż. Jeszcze nie ma, bo na biegu w sukniach ślubnych biegła za wolno i go sobie nie wygrała.

Jakie budzi reakcje? Materiały na stroje znajduje w biegu, czasem przerabia jesień na wiosnę. Recyklingu ludzie nie poznają, bo reakcje są pozytywne, wpadające w zachwyt. Ze śmiechem wspomina, że jeden z głosujących na nią kiedyś panów napisał: „Ja oddałem głos na dupeczkę w zielonym”. Z dumą nosi kilka zacnych blizn, bo strojów nie da się przed biegiem przetestować.

 5 biegaczy, których na pewno spotkaliście na trasie fot. Archiwa prywatne, Grzegorz „Wasyl” Grabowski, trójmiasto.pl

Łukasz Ćwiklewski

Jak to się zaczęło: Łukasz biega w stroju banana, bo lubi się śmiać. Sam przyznaje, że jest głupkowaty, ale przecież nie od dziś wiadomo, że śmieszni mężczyźni najczęściej są poważni, a ci poważni bywają bardzo śmieszni. A jemu chodzi przecież o bardzo poważną sprawę. Zachęca do weganizmu, bo tak jest zdrowiej. U niego wszystko zaczęło się od książki Scotta Jurka.

Ciekawe fakty: 

  • Szkocja. Tam mieszka i tam też biega jako banan, ale cieszy się mniejszą popularnością niż w Polsce.
    Mówią, żebym zdjął kostium, to złamię trójkę. Ale ja nie chcę jej łamać, ja chcę promować wege.
  • Trzy. Tyle przebrań banana ma w swojej kolekcji. Ostatniego z nich nie pierze, żeby się nie psuł.
  • Pięćdziesiąt. Tyle bananów zjadł jednego dnia. W tym 30 na jedno posiedzenie.
  • Psychofanka. Tak żartobliwie nazywa swoją dziewczynę, bo namierzyła go w sieci.
  • 110. Tyle najwięcej kilometrów przebiegł w stroju banana.

Jaki banan, taki doping. „Dajesz, Banan!”, „Nie poślizgnij się na swojej skórce!”, „Ale na twój widok zgłodniałem!” – tak krzyczą kibice i inni zawodnicy, kiedy leci w swoim przebraniu. Nigdy też nie brakuje chętnych, żeby zrobić sobie z nim zdjęcie. „Kanibal!” – tak się drą biegacze na punktach żywieniowych, gdzie serwują banany. Banany, za którymi szaleje. Kto z nas nie uśmiechnie się na jego widok?

O nich już pisaliśmy

Paweł Mej. To kolejny biegacz charakterystyczny, którego na pewno znacie z maratońskich tras. Nie sposób go przeoczyć, bo zawsze biegnie z polską flagą i bez butów. Nazywają go polskim Forrestem Gumpem, bo stawia sobie też wyzwania ultramaratońskie, a bieganie jest całym jego życiem. Na biegach jada drożdżówki i pokrzywy, a stopy raz odmroził sobie tak, że musiał leżeć w szpitalu. Pochodzi z Baczkowa. Pierwszy bieg bez butów pobiegł w 2007 roku i był to w ogóle pierwszy w jego życiu start w wyścigu ulicznym. Paweł zawsze biega na końcu stawki (Przeczytaj więcej: Bosy Biegacz aka polski Forrest Gump).

Maria Pańczak. Ta niezwykła biegaczka ma już 75 lat i pochodzi z Poznania. Możecie spotkać ją na trasach maratonów zawsze ubraną na biało z niebieską parasolką i paznokciami pomalowanymi na czerwono. Biel to czystość, błękit to niebo, a czerwień to krew. Wszystko ma wymiar symboliczny, chrześcijański, bo pani Maria przekonuje, że w takim stroju kazał jej biegać sam Jezus. No i ona się słucha. Często dodaje też coś od siebie, bo rozdaje na biegach cukierki i lizaki dzieciom. Tak jak Paweł zawsze biega na końcu stawki, żeby pomagać tym, co już nie mogą (Przeczytaj więcej: Bohaterowie ostatnich minut).

RW 10/2015

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    pana Grzegorza "poznałam" na biegu Mikołajów w Toruniu i mam jego super zdjęcie :)
    ewa_inga, 2016-10-11 23:41:02
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij