Runner's World poleca:

Zrzuciłem 50 kg i zostałem ultrasem [list czytelnika]

Poleć ten artykuł:

Zacząłem biegać, bo nienawidziłem swojego odbicia w lustrze. Dopiąłem swego, zrzuciłem wagę z 135 na 85 kg. Wiem, że bieganiem mogę zdziałać cuda. Teraz chcę pomóc mojej niepełnosprawnej siostrzenicy. Dla niej przebiegnę z Morskiego Oka na Hel.

zrzucanie wagi, odchudzanie przez bieganie

Zacząłem biegać w styczniu 2012 roku, gdyż nie mogłem już znieść swojego widoku. Lustro przestało kłamać i pokazało, jak wyglądam. Bezlitośnie i bez zażenowania w odbiciu pokazywał się żałosny obrazek faceta po 30-tce, który ważył ponad 135 kg.

Pierwsze treningi były czymś, co można krótko określić masochizmem biegowym. Robiłem trening, którego odległości nie przekraczały 5 kilometrów, padałem wyczerpany i myślałem już o następnym bieganiu. Szybko uciekające kilogramy sprawiły, że polubiłem bieganie - nieważny był ból, nieważne zmęczenie, najważniejsze było to, że spod warstwy tłuszczu zaczęło się wychylać moje prawdziwe odbicie.

Nie obijałem się w trakcie treningów, stąd też progres był szybko widoczny. Niespełna 2 miesiące później wziąłem udział w swoim pierwszym masowym biegu. Ten dzień był kropką nad i. Wiedziałem już, że to nie jest tylko chęć zrzucenia kilogramów, to prawdziwe uczucie, które trwa do dzisiaj. Po pół roku zapadła pierwsza szaleńcza decyzja – maraton. Pierwszy maraton przebiegłem poniżej 4 godzin, co było moim cichym zamiarem i już wtedy wiedziałem, że oczekuje czegoś więcej od biegania. Wiedziałem, że moim celem są starty dłuższe niż królewski dystans.

Rok później przebiegłem swój pierwszy ultramaraton, swoją pierwszą „setkę”. Byłem przeszczęśliwy i klamka zapadła, kobyłka u płotu, czy jak to się mówi. Postanowiłem zostać ultramaratończykiem. Postanowiłem znaleźć coś, co sprawi, że moja przemiana na coś się przyda, poszukałem pomysłu na siebie.

W tym roku wszystkie moje starty poświęcam mojej siostrzenicy, która cierpi na porażenie mózgowe. W związku z powyższym zorganizowałem akcję TORT URODZINOWY DLA GOSI. Tort Urodzinowy dla Gosi jest to cykl biegów, w których zamierzam wziąć udział i jednocześnie zbierać środki na rehabilitację oraz leczenie mojej niepełnosprawnej siostrzenicy. U Gosi stwierdzono dziecięce porażenie mózgowe, gdy miała 10 miesięcy. Choruje na padaczkę, astmę oskrzelową i ma problemy okulistyczne (uszkodzenie nerwu wzrokowego w prawym oku).

Większość z tych imprez biegowych są to ultramaratony organizowane na terenie kraju, w trakcie których zamierzam informować zawodników o niniejszej akcji, licząc na wsparcie zarówno w biegu, jak i w sprawie wpłat na podane konto. We wrześniu chciałbym przebyć trasę mierzącą około 800 kilometrów z Morskiego Oka na Hel. Bieg ten będzie „wisienką na torcie” i symbolizował będzie zakończenie akcji. Ze szczegółami akcji można się zapoznać wpisując w przeglądarkę adres www.tortdlagosi.latwy.pl.

Jak chcesz więcej o moim sposobie na zrzucanie balastu, zapraszam na mojego bloga: vegenerat-biegowy.blogspot.com.

Przeczytaj też:

Tagi: zrzucanie wagi | odchudzanie przez bieganie | motywacyjna historia

Oceń artykuł:

3.6

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij