Suunto 9 Peak Pro: elegancki, wytrzymały i potężny jak nigdy

Popularny i ceniony Suunto 9 Peak ma młodszego brata – 9 Peak Pro. I jak to czasem w rodzinie bywa, młodszy przeskoczył starszego pod wieloma względami. Sprawdziliśmy, jakie atuty - a jest ich naprawdę dużo! - ma nowy multisportowy zegarek z GPS fińskiej marki.

Suunto 9 Peak Pro: elegancki, wytrzymały i potężny jak nigdy Marek Dudziński
fot. Marek Dudziński

Ale od początku – jak na brata przystało, 9 Peak Pro prawie niczym nie różni się od swego poprzednika, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Nadal jest bardzo lekki (waży tylko 62 gramy w wersji stalowej z paskiem, a tytanowy jest jeszcze lżejszy - jedynie 52 gramy) i cienki (ledwie 10,8 mm), a przy tym nadal jest tak samo elegancki, chociaż ma trochę więcej opcji kolorystycznych, jak widać na załączonym przykładzie. Inne też są paski, nadal silikonowe, ale mam wrażenie, że ulepszone zostało zapięcie na pin, bo podczas testów pasek ani razu mi się sam nie rozpiął, co zdarza się czasami w 9 Peak. Oczywiście z łatwością możesz zamontować dowolny pasek o szerokości 22 mm.

Kiedy jednak zajrzymy do jego wnętrza, okaże się, że różnic jest jednak całkiem sporo. Właściwie prościej byłoby wymienić to, co nie jest w nim nowe, ale nie będziemy iść w tym artykule na łatwiznę.

Najważniejsza nowość w Suunto 9 Peak Pro to nowy procesor. W tym wypadku nowy oznacza przede wszystkim sporo szybszy, co przekłada się na płynność pracy zegarka i większy komfort jego używania.

Suunto 9 Peak Pro: elegancki, wytrzymały i potężny jak nigdy Marek Dudziński
fot. Marek Dudziński

 Nowy jest także optyczny czujnik pomiaru tętna z nadgarstka LifeQ, który nie tylko naprawdę dokładnie mierzy uderzenia Twojego serca - Suunto wykorzystuje ten czujnik również do pomiaru saturacji krwi, pożerając jednak mniej zgromadzonej w baterii energii.

Skoro mówimy już o baterii - jest lepsza aż o 50% od akumulatorka w poprzednim modelu, bo w trybie dokładnego GPS wytrzymuje 40 godzin. Jako zegarek monitorujący tylko tętno, sen, kroki i inne mniej energożerne funkcje działa bez ładowania nawet 3 tygodnie. A jeśli zapomnisz o ładowaniu, to po 10 minutach od podłączenia kabelka do źródła prądu masz zegarek gotowy do 10 godzin treningu.

Nowy chip GNSS/GPS od Sony również robi wrażenie - może pobierać dane z 4 systemów i 32 satelitów jednocześnie. Dzięki temu precyzja pozycjonowania jest naprawdę bardzo wysoka.

Na uwagę zasługuje też nowy, bardziej przyjazny użytkownikowi interfejs. Co prawda czarny pasek wokół ekranu, odpowiedzialny za wodoszczelność, pozostał w tym samym, wydawałoby się szerokim rozmiarze, ale konkurencja ma bardzo zbliżoną wielkość tego elementu, mierzonego od średnicy wewnętrznej do średnicy zewnętrznej koperty. Nowe kolory i czcionki zdecydowanie ułatwiają korzystanie z zegarka, kontrast również został poprawiony, chociaż nadal, przy mocnym słonecznym świetle, trzeba przekręcić nieco zegarek, by ułatwić sobie odczyt wyświetlanych na ekranie parametrów.

Wielu biegaczy doceni funkcję pomiaru mocy biegowej z nadgarstka - trening oparty o ten parametr robi się bowiem coraz popularniejszy.

Zegarek mimo zachowania wydawałoby się delikatnego wyglądu ma zwiększoną wytrzymałość, która została przetestowana w lodzie, piasku i wodzie - wszystko według wojskowych standardów. A propos wody: Suunto Peak 9 Pro ma głębokościomierz działający do głębokości 10 metrów. Może Ci się to nie przyda podczas biegania, ale przy snorkelowaniu już jak najbardziej.

Suunto 9 Peak Pro: elegancki, wytrzymały i potężny jak nigdy Marek Dudziński
fot. Marek Dudziński

Wygodniej też wybiera się opcję treningowe. Zamiast przewijania listy dyscyplin po jednej na ekranie mamy listę rolowaną, która ułatwia i przyśpiesza wybór. Możesz też spokojnie przygotować swoją własną wersję, np. Bieganie z mocą, i możesz to zrobić nie tylko w telefonie, ale też na iPadzie czy tablecie z Androidem.

A jeśli już wiesz, przy jakiej aktywności sportowej będziesz się pocić, to możesz sobie spersonalizować daną opcję, określając strefy tętna, dodając trasy, zmieniając autopauzę, czy dystans, który chcesz mierzyć automatycznie i wiele więcej. Masz tu również opcje dostępne w aplikacji Suunto Plus. Możesz korzystać z apek przygotowanych przez Suunto albo tworzyć swoje własne treningi, które będziesz mieć po synchronizacji w zegarku.

Co prawda w nawigacji nie ma map (pytanie, czy na ekranie o takich rozmiarach miałby one jakiś sens), ale są trasy turn-by-turn, które w Suunto Peak 9 Pro działają naprawdę jak dobry przewodnik. Dostajesz sygnał o zbliżającym się zakręcie, a jeśli go pominiesz, to masz wrażenie, że zegarek wręcz krzyczy na Ciebie, by wrócić na dobrą drogę.

Warto zaznaczyć, że od roku Suunto jest kompatybilny z trasami z serwisów Komoot i Stravą. Widać, że firma wykonała dobrą robotę, by zegarek mógł bezproblemowo współpracować z innymi serwisami.

Co podkreśla Suunto, jest to zegarek bardzo ekologiczny. Produkowany jest w Finlandii w warunkach zeroemisyjności, a zaprojektowany został tak, by można go było spokojnie naprawiać w razie jakichś usterek.

Podsumowanie

Suunto 9 Peak Pro to w pełni funkcjonalny, ultraprecyzyjny zegarek GPS, z bardzo wytrzymałą baterią. Może nie ma najjaśniejszego i najbardziej kolorowego ekranu, ale jego wbudowane czujniki, opcje nawigacji i opcje treningów sprawiają, że to jedna z najlepszy propozycji na rynku, jeśli szukasz zegarka do biegania, zwłaszcza w terenie.

Suunto 9 Peak Pro jest dostępny w sześciu różnych wersjach. Cztery modele zrobione są ze stali nierdzewnej (cena 2369 zł), a dwa z tytanu (cena 2979 zł).

MD

Zobacz również:
REKLAMA
}