Runner's World poleca:

Biec czy nie biec dalej?

Poleć ten artykuł:

Silna wola bywa mocniejsza od organizmu. Ale czasem jej zwycięstwo może się dla nas źle skończyć. Radzimy, kiedy warto posłuchać rozsądku i zejść z trasy, a kiedy pozwolić, by ambicja poniosła Cię ku linii mety.

W połowie biegu łapie Cię skurcz, kolka nie daje spokoju, but obciera mały palec, a w głowie trwa walka. Z jednej strony masz ochotę w tej chwili zrezygnować i zejść z trasy. To przecież tylko jakieś kilometry, które nie są warte takiego cierpienia. Zawsze możesz pokonać tę trasę rowerem.

Ale wtedy do głosu dochodzi ambicja. Przecież zejście z trasy to wstyd, oznaka słabości. Już ogłosiłeś wszem i wobec - w pracy, rodzinie, znajomym - że będziesz maratończykiem. Nie poddasz się z byle powodu.

W takich momentach decydujące starcie toczy się nie na trasie, ale w Twojej głowie. To od wyniku tej wewnętrznej batalii zależy, czy będziesz w stanie zebrać się w sobie i ukończyć bieg, czy wrócisz do domu bez medalu. I jedna, i druga decyzja może być bolesna - bieganie z bólem niesie ze sobą ryzyko poważniejszej kontuzji, a nieukończony bieg będzie Cię jeszcze długo dręczył. Załamanie formy może pojawić się w dniu startu, kiedy budzisz się z bólem brzucha czy gorączką, albo w czasie samego biegu (na przykład bolesny skurcz).

Bez względu na powód, takie utrudnienia to zawsze ciężki moment podjęcia trudnej decyzji. Niezależnie od długości dystansu decyzja o zejściu z trasy powoduje, że pojawia się wątpliwość, czy na pewno nie dałbyś rady. Ale kontynuowanie biegu mimo bólu może zamienić niewielki uraz w poważną kontuzję. Warto nauczyć się rozumieć, co sygnalizuje nam organizm, by w dobrym momencie podjąć odpowiednią decyzję.

Pomoc drogowa

Wykonując tak duży wysiłek, jakim jest start w wielokilometrowym biegu, nie zawsze czujemy się świetnie. Z pełnym przekonaniem można powiedzieć, że pewna dawka dyskomfortu to całkiem normalna rzecz przy pokonywaniu tak dużej ilości kilometrów na własnych nogach. Ale z reguły są to tylko nieznaczne dolegliwości i bez szkody dla organizmu możemy dalej biec przed siebie, nie ryzykując kontuzji. Wiele razy na trasie myślimy: „Już nie mogę!" albo „Nigdy więcej!", ale po minięciu mety od razu zapominamy, jak było ciężko.

Często w trakcie biegu odzywają się stare kontuzje , które jednak nie są przeszkodą w jego kontynuowaniu. Jeśli odczujesz pod koniec dystansu ból i rozpoznasz go jako od dawna dręczącą Cię i zdiagnozowaną już sprawę, najczęściej możesz biec dalej. Oczywiście, o ile sytuacja się nie pogarsza. Jeżeli jednak gwałtownie pojawia się ostry ból, jakiego do tej pory nie doświadczyłeś, powinna zapalić Ci się w głowie czerwona lampka.

Łagodny, tępy ból nie powinien być powodem do paniki. Za to kiedy pojawia się ostry, przeszywający czy kłujący ból, powinieneś od razu zwolnić, licząc na to, że minie. Jeśli sytuacja się nie poprawia, od razu skieruj się do punktu medycznego lub nawet, nie ruszając się z miejsca, wezwij pomoc. Ból, ucisk w klatce piersiowej lub duszność - to objawy wymagające natychmiastowej interwencji lekarza.

Zatrzymaj się też, jeśli poczujesz lub usłyszysz trzask: to pierwszy objaw naderwania mięśnia lub więzadła. Jeśli w porę podejmiesz decyzję o zejściu z trasy, ułatwisz sobie regenerację i szybciej będziesz mógł wrócić do sportu. Kontynuując bieg, ryzykujesz całkowitym zerwaniem mięśnia lub więzadła, skazując się na długą rozłąkę z bieganiem.

Tagi: bieganie | zmęczenie | kontuzja | psychika | zejście z trasy | siła woli

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij