Runner's World poleca:

Bieganie w upale: Jak reagujesz na wysoką temperaturę

Poleć ten artykuł:

Co dokładnie dzieje się w organizmie biegacza, który decyduje się pobiegać w upalny dzień? Amby Burfoot, legenda biegania i redaktor RW, sprawdził to w komorze cieplnej. Zobacz, jak przeżył ten ekstremalny eksperyment i czym grozi przegrzanie ciała poddanego wysiłkowi.

Moja butelka z wodą zniknęła. Wczoraj, w czasie biegu na bieżni, była ze mną przez całą godzinę. Dziś temperatura przekracza 32° C, pot zalewa mi oczy, a kiedy przełykam ślinę, czuję, jakby ktoś starł mi gardło papierem ściernym. Muszę się napić, ale nie ma butelki…

Spoglądam na Lindę, Matta i Brendona, trójkę doktorantów z University of Connecticut, którzy są ze mną w tej komorze ciepłowniczej. "Brendon, gdzie moja woda?".

Patrzy na mnie wzrokiem zbitego szczeniaka, jakby nie planował wcześniej tego okrutnego żartu. "Nie możesz teraz pić - odpowiada. - Musisz zrobić wszystko dokładnie tak samo, jak wczoraj. Pamiętasz?”.

Kiedy biegłem poprzedniego dnia w temperaturze 12° C, grałem twardziela i przez cały czas wziąłem może ze dwa łyki wody. W końcu komu chce się pić w takich warunkach? Zwłaszcza że tempo nie było szybkie - takie, w jakim zwykle pokonuję maraton.

Dzisiaj powtarzam ten bieg, ale z jedną, drobną różnicą. Temperatura jest wyższa o jakieś 20 stopni Celsjusza. Brendon pozwoli mi wziąć pierwszy łyk wody po 20 minutach, a drugi po kolejnych 30. Dokładnie tak jak wczoraj. W końcu to jest eksperyment naukowy, a rolę królika doświadczalnego gram ja. Celem jest wykonać dwa godzinne biegi, które różnią się tylko jednym czynnikiem - temperaturą otoczenia.

Wszyscy wiemy, że wysoka temperatura spowalnia nas i sprawia, że czujemy się jak ziemniaki ugotowane w mundurkach. Takie warunki niosą potencjalnie ryzyko: nieprzyzwyczajony do nich biegacz, który trenuje zbyt ciężko w wysokiej temperaturze, wilgotności i słońcu, może nabawić się skurczów, odwodnienia czy udaru. Nie ma szans, żeby te dolegliwości dopadły mnie w laboratorium. Nawet gdybym do tego dążył, naukowcy nie pozwoliliby mi na to. Byłem jednak ciekaw, jak bardzo gorąco wpłynie na mnie podczas godzinnego biegu.

Na University of Connecticut pojawiłem z dwóch powodów: jest tutaj komora, w której można osiągnąć temperaturę ponad 43° C oraz świetni eksperci: prof. Douglas Casa oraz dr Lawrence Armstrong, współautorzy artykułu "Exertional Heat Illness during Training and Competition".

Kiedy przyjeżdżam, Brendon prowadzi mnie do specjalnej komory - ciemnego bunkra o wymiarach mniej więcej 3 x 3,5 m. Matt zaprasza mnie na elektroniczną wagę, pobiera krew i przypina pulsometr. Następnie wręcza mi pojemnik na mocz i coś, co przypomina przewód kablówki. Wyjaśnia, że to termometr odbytniczy - najdokładniejsze urządzenie do mierzenia temperatury.

Gapię się na kabel z gumową końcówką, wahając się, co zrobić dalej. W końcu pytam:

"Wazelina?".

"Nie, nie ma takiej potrzeby".

"Ale ja nie wiem, jak się tego używa. Czy ktoś mi pomoże?".

Linda piszczy i wskazuje na kolegów. Brendon po prostu smutno kiwa głową i pcha mnie lekko przez korytarz w kierunku szatni. 5 minut później wracam z dumnym uśmiechem na twarzy. Oszczędzę wam szczegółów. Z moich szortów wystaje kabel, który podłączony jest do monitora. Noszę również urządzenie przypominające skrzyżowanie słuchawek i automatu oddechowego dla płetwonurka, które służy do mierzenia zużycia tlenu.

Pierwszy godzinny bieg, który odbywa się w temperaturze niecałych 12° C, przypomina przebieżkę po parku. Następnego dnia, kiedy o 8 rano zbliżam się do laboratorium, mam złe przeczucia. Casa jest tam już od 3 godzin, szykując maszynę. Wcześniej uprzedziłem go, że chciałbym pobiec w prawie 38° C, ale do spółki z żoną mnie przegłosowali. Małżonka uprzedziła, że "zabije mnie, jeśli nie wrócę do domu żywy".

Tagi: bieganie w upale | bieganie latem | bieganie w wysokiej temperaturze | udar cieplny

Oceń artykuł:

3.7

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij