Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
2.9

Dystans: 9 miesięcy. Czy można biegać w ciąży?

Czy kobiety mogą biegać, będąc w ciąży? Jeśli tak, to jak powinien wyglądać ich trening? Jak bieganie wpływa na przebieg ciąży i poród? Czy bieganie mamy pomaga, czy szkodzi dziecku? Szukamy odpowiedzi na te pytania wspólnie z biegaczkami w ciąży i lekarzem ginekologiem.

Bohaterki naszego artykułu - od lewej: Małgosia, Agnieszka i Dominika (fot. Jacek Heliasz)

Bycie w stanie błogosławionym wcale nie wyklucza aktywności ruchowej. CIąża nie oznacza, że będziesz musiała zrezygnować z biegania. Najważniejsze tylko, aby biegać "z głową" - za pozwoleniem lekarza i pod jego kontrolą.

Dzięki bieganiu poprawia się kondycja fizyczna, wygląd, odporność na choroby, a także na stres. Zyskujemy lepsze samopoczucie. Dlatego niektóre kobiety obawiają się, że ciąża pozbawi je tej przyjemności. Na forach dyskusyjnych nie brakuje dość przerażających głosów, że właśnie z tego powodu niektóre panie odkładają decyzję o zajściu w ciążę.

Nic bardziej mylnego. Przykłady Agnieszki, Małgosi i Dominiki pokazują, że ten wyjątkowy czas warto spędzać aktywnie.

Jeśli tylko ciąża przebiega prawidłowo i nie ma żadnych medycznych przeciwskazań, nadal można cieszyć się pokonywaniem kilometrów. Jest trochę trudniej, bo rośnie brzuszek, czasem szaleją hormony i przede wszystkim trzeba bardziej dbać o zdrowie. Jednak aktywność fizyczna, dostosowana do aktualnych możliwości organizmu, niesie ze sobą liczne korzyści. Dotyczy to także biegania w ciąży.

Jak przekonuje dr Paweł Piekarski, ginekolog- położnik, należy podzielić ciężarne na te, które uprawiały sport przed ciążą, oraz te, które tego nie robiły.

"U kobiety ciężarnej dochodzi do zwiększenia objętości krwi, zwiększenia objętości wyrzutowej serca w pierwszym i drugim trymestrze, spadku ciśnienia krwi oraz wzrostu pojemności oddechowej płuc. Takie zmiany przygotowują do zwiększonego wysiłku, jaki niosą ze sobą ciąża i poród. Podobne zmiany niesie ze sobą regularne, amatorskie uprawianie sportu. Mogą one sprzyjać dobrej tolerancji wysiłku u ciężarnych, które uprawiały sport przed ciążą. Kobiety te będą prawdopodobnie lepiej tolerowały przystosowanie organizmu do ciąży" - mówi doktor Piekarski.

Jego zdaniem u pań nieuprawiających sportu przed ciążą te gwałtowne zmiany adaptacyjne, połączone z fizjologicznym przyspieszeniem czynności serca, mogą być przyczyną złego samopoczucia, w tym między innymi: poczucia osłabienia, senności, zasłabnięć, omdleń, kołatania serca, duszności. Dlatego też nie należy rozpoczynać uprawiania sportu w ciąży. Poleca się natomiast jego kontynuację. A dlaczego? Bieganie w ciąży sprzyja utrzymaniu kondycji fizycznej matki, poprawia jej samopoczucie, rozluźnia mięśnie, więzadła i stawy - zwłaszcza miednicy.

"Nie jest do końca jasne, w jaki sposób bieganie wpływa na rozwój płodu. W badaniach naukowych wykazano, że u kobiet ciężarnych regularna aktywność fizyczna zwiększa objętość kosmków łożyskowych. Zwiększenie objętości kosmków łożyska, przez które dochodzi do wymiany tlenu, dwutlenku węgla i substancji odżywczych oraz produktów przemiany materii między matką i płodem, pośrednio można uznać za wskaźnik zwiększenia wydolności łożyska.

Jednocześnie wiadomo, że w trakcie wysiłku fizycznego u ciężarnych dochodzi do znacznego spadku poziomu glukozy we krwi i przejściowego zmniejszenia wymiany matczynopłodowej w łożysku. Co z tego wynika dla płodu, nie wiadomo" - podsumowuje Piekarski. Podkreśla, że biegać w ciąży mogą tylko te kobiety, które robiły to wcześniej.

Wizyta bociana

W okres ciąży biegająco weszły Agnieszka i Dominika. Obie mają na koncie starty w wielu wyścigach, w tym także maratonach.

Agnieszka, z wykształcenia archeolog, od ponad roku jest szczęśliwą mamą. Biega od 16 lat (półmaraton - 1:23,46; 10 km - 36:43; 5 km - 17:27). W Maratonie Wrocławskim 2009 uzyskała czas 3:02.19, zajmując 3. miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet. Tylko dwa wydarzenia przerwały jej "wariactwo": złamana noga i poród.

Z kolei Dominika to 28-letnia przyszła mama. Biega od kilku lat. Uwielbia starty w wyścigach. Jej najlepsze wyniki: maraton - 3:00.26, półmaraton - 1:24.38, 15 km - 58.33, 10 km - 37.30. Średnio w roku brała udział w 40 zorganizowanych imprezach.

Jeszcze niedawno planowały kolejne wyzwania sportowe. Ich plany jednak musiały się zmienić, kiedy dość niespodziewanie dowiedziały się, że będą mamami.

"Ciąża była dla mnie zaskoczeniem. Pojawiła się w momencie, gdy snułam zupełnie inne plany. Rozpoczęłam intensywny trening do maratonu na jesieni 2009. Zmieniłam pracę, przeprowadziłam się z moim mężczyzną do nowego mieszkania. Wszystko zaczęło się układać, gdy nagle okazało się, że będę miała dzidziusia. Pamiętam, że po raz pierwszy o tym pomyślałam w trakcie jednego z treningów. Zaczęłam się gorzej czuć, a organizm bez powodu odmawiał mi posłuszeństwa. Byłam słaba i przemęczona" - wspomina Dominika.

Kiedy podejrzenia co do błogosławionego stanu potwierdziły się, panie musiały o bieganiu myśleć już nie tylko w swoim kontekście, ale także w kontekście prawidłowego rozwoju dziecka.

"Wiedząc o ciąży, odpuściłam starty i ostre treningi, biegałam spokojnie, po miękkim podłożu, w lesie i po polach, choć nadal długie dystanse. Wszystkie treningi wykonywałam zwracając bacznie uwagę na ogólne samopoczucie. Zdarzało się, że po przebiegnięciu kilometra wracałam do domu" - mówi Agnieszka.

Biegała przez całą ciążę. Początkowo, gdy pogoda dopisywała, jeszcze na dworze, a gdy brzuch zrobił się większy, na bieżni mechanicznej. Za każdym razem kontrolując tętno wysiłkowe.

"Ostatnie 5 km przedreptałam na dzień przed porodem" - wspomina Agnieszka. Na taki wysiłek mogła sobie pozwolić tylko dlatego, że była w doskonałym stanie fizycznym i dobrze znosiła ciążę.

Bunt organizmu

Dla Dominiki pierwsze miesiące były znacznie mniej przyjemne. W trzecim miesiącu ostatni raz wystartowała w zawodach na 10 km.

"W tym czasie przytyłam znacznie więcej niż powinnam, czułam się fatalnie, do tego złapałam grypę. Prawdziwa poprawa stanu zdrowia i samopoczucia nastąpiła dopiero w piątym miesiącu. Chociaż brzuch zaczął wyraźnie rosnąć" - dodaje.

Podobnie jak w przypadku Agnieszki, i ona swoje dotychczasowe trasy biegowe musiała zastąpić bieżnią w klubie fitness. I choć spędzanie czasu w salce na mechanicznym urządzeniu jest znacznie mniej przyjemne od pokonywania kilometrów na świeżym powietrzu, to jednak dawało jej poczucie bezpieczeństwa. Dla każdej ciężarnej to rozsądna propozycja. Pozwala np. uchronić się przed przeziębieniami, które szczególnie w okresie jesiennym są zmorą wszystkich.

Na dwa miesiące przed rozwiązaniem Dominika zmniejszyła intensywność treningów biegowych. Zwyciężyło przekonanie, że nie można ryzykować. "Niektórzy pytali mnie, jak mały się czuje z moją aktywnością. A on zazwyczaj nie miał nic przeciwko. Gdy jednak czułam, że coś mu się nie podoba, to rezygnowałam z biegania. Starałam się nie nadwerężać organizmu. Tęskniłam za czasami, kiedy mogłam zmęczyć się do końca, ale wiedziałam, że tego mi nie wolno" - wspomina.

Dr Piekarski zalecałby bieganie najpóźniej do końca II trymestru. Wtedy też kobiety mogą zacząć uprawiać nieco spokojniejsze dyscypliny, np. jogę czy ćwieczenia na piłce. Taka aktywność pozwala przygotować ciało do ostatniego etapu ciąży i porodu.

1 2
STRONA 1 z 2

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij