Runner's World poleca:

Dzieci a bieganie. Jaki trening dla małych biegaczy?

Poleć ten artykuł:

Jak motywować, a nie zrażać dzieci do biegania? Podpowiadamy, jakie treningi cieszą maluchy, co spodoba się uczniowi podstawówki, a co gimnazjalista uzna za zupełny „obciach” biegowy. Zarażając swoją pociechę pasją do aktywności zadbasz o jej prawidłowy rozwój.

Biegające dzieci

Podobno nie raczkowałam – jak nauczyłam się chodzić, to od razu biegałam! Najpierw z pokoju do kuchni, potem przełaj w ogrodzie, wreszcie bieg na orientację – do szkoły. Podstawówka to zawody w biegach przełajowych, sztafety. Potem wielka biegowa pustynia, wreszcie bieg górski w Kraju Basków, od tego czasu się nie zatrzymałam.

Biegam i spotykam biegowych przyjaciół. Znajome mamy mają różne biegowe historie – to, co je łączy, to... biegające dzieci. Jeżeli sport jest obecny w domu na co dzień, rodzice coś trenują, to dzieci… No właśnie. Różnie to bywa: czasem bardzo chcą być tacy jak mama i tata, ale zdarza się, że odcinają się od „sportowych szaleństw” rodziców.

Oliwia, Zosia, Janek i Łukasz nie są zawodnikami, nie trenują biegania, ale każde z nich na swój sposób lubi ten sport. Jak to z dziećmi bywa, mają różne motywacje – a to żeby być tacy jak mama, a to żeby zdobyć medal, wreszcie zależy im na lepszej kondycji, a bieganie do tego się przydaje.

Mali (lub trochę więksi) bohaterowie są wysportowani, żadne z nich nie jest otyłe, biegają tak jak lubią – raz szybko, raz wolno, czasem z rodzicami. Ich cecha wspólna to uśmiech na twarzy i radość z przebiegniętych metrów lub kilometrów.

Etap I - zabawa

Czy dziecko trzeba zmuszać do biegania? Nigdy w życiu, jeśli tylko nie zabijemy w nim radości z szybkiego przebierania nogami.

Z mamą

Wielu rodziców, zamiast wspierać swoje pociechy, funduje im już na starcie bieg z przeszkodami. Warto się zastanowić, jak mądrze trenować z dzieckiem, jakie dystanse są odpowiednie dla malucha, wreszcie czy lekkoatletyka pozostanie tylko hobby, czy stanie się sposobem na życie. Karolina Nadolska (znana pod swoim panieńskim nazwiskiem Jarzyńska) to świetna biegaczka. Biegła maraton w czasie igrzysk olimpijskich w Londynie, do niej należą rekordy Polski: w biegu na 10 000 metrów, 10 kilometrów i w półmaratonie. Od kilku tygodni jest mamą.

„Teraz, gdy jestem świeżo upieczoną mamą, nie planuję, że zostanę trenerką swojej córki – zastrzega biegaczka. – Na pewno pozna atmosferę obozów treningowych, będzie z nami na nie jeździć, ale czy będzie chciała ćwiczyć, to dopiero zobaczymy. Uważam, że to bardzo złe, kiedy rodzice realizują swoje niespełnione ambicje kosztem dzieci. Z całą pewnością przekażę córce, a właściwie sama to zauważy, że sport wyczynowy to ciężka praca. Uważam jednak, że sport mnie wychował: dzięki temu, że biegam wyczynowo, dużo się w życiu nauczyłam. Czasem były to trudne lekcje”.

Najmłodsze dzieci często startują razem z rodzicami. Biorąc udział w zawodach razem ze swoim maluszkiem, warto pamiętać o tym, że to jest bieg naszego dziecka, a nie nasz, i jeśli maluch nie ma ochoty pędzić, tylko chce sobie truchtać do mety, nie popędzajmy go. Na zawodach zdarzają się rodzice ciągnący swoje dzieci za ręce, krzyczący na nie, żeby się pospieszyły. Takie zawody na długo pozostaną w pamięci dziecka i w kolejnych już nie będzie miało ochoty brać udziału. Pierwsze starty mają być dla niego przede wszystkim dobrą zabawą. Na ściganie przyjdzie jeszcze czas!

Karolina Nadolska swoją karierę biegową zaczęła w wieku 17 lat. „Raz w liceum mogły mi przepaść aż 4 lekcje, więc skorzystałam z okazji i poszłam na zawody. Wygrałam – opowiada biegaczka. – Pierwsze zwycięstwo było bardzo miłe. Na kolejne ciężko pracowałam. Miałam to szczęście, że mogłam startować w największych zawodach na świecie: mistrzostwach Europy, mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich”.

Przedszkole

O ile w przypadku najmłodszych biegaczy liczy się udział, a samo dobiegnięcie (nawet za rękę z mamą lub tatą) jest sukcesem, tak starsze dzieci chcą być bardziej samodzielne, a niektóre przedszkolaki lubią już rywalizację. To wtedy właśnie mądrzy rodzice powinni wspierać malucha w biegowych aspiracjach, ale też mądrze tłumaczyć, że na zwycięstwo trzeba zapracować.

Utytułowany ultramaratończyk Travis Macy wspomina jeden ze swoich pierwszych startów w zawodach – miał wtedy 5 lat. Ojciec, który odnosił olbrzymie sukcesy w ultramaratonach, rajdach przygodowych i zawodach triathlonowych, zachęcał syna do wysiłku, motywował, ale nigdy nie krytykował jego niepowodzeń. Dzięki temu Travis wyrósł na pewnego siebie sportowca, który pomimo wielkich sukcesów prowadzi normalne życie, a bieganie wciąż jest jego pasją.

Travis Macy uczy innych, czym jest ultranastawienie do świata. Uważa, że tworzy się ono w umyśle niezależnie od wieku, a każde dziecko, któremu zależy na sporcie, na udziale w zawodach, wykształca w sobie chęć do podejmowania wyzwań. Jest to jedna z cech, które Travis wykorzystuje, gdy brakuje mu już sił na sto którymś kilometrze własnego biegu.

Oliwka (3 lata) i mama Kasia

Oliwka: Lubię biegać sibko, sibko, najsibciej!

Kasia: Uwielbiam bieganie, próbuję do tego zachęcić moje dzieci. Starszy syn, owszem, wystartuje w zawodach, dobiegnie do mety, a ponieważ jest bardzo sprawny, zrobi to szybko, ale bez przyjemności. Nie zamierzam go do niczego zmuszać, trenuje inne sporty. Oliwka za to uwielbia biegać. Ona właściwie nigdy nie chodzi, ona zawsze biega. Gdy tylko są zawody dla dzieci, to moja Oliwka też w nich startuje.

Niestety, jest jeszcze na tyle mała, że startuje w najmłodszej grupie i tutaj pojawia się problem. Nadambitni rodzice nie pozwalają swoim pociechom pobiec samodzielnie, ciągną dzieci za ręce, biegną z nimi na barana. Jesienią Oliwka biegła w zawodach na 100 metrów. Start i meta były widoczne dla wszystkich, zaprowadziłam ją na start i czekałam na mecie. Oliwka bieg ukończyła, ale została przewrócona przez jedną matkę. Na szczęście jest dzieckiem wesołym, podniosła się, otrzepała i pobiegła „sibko, sibko” do mety. Czekałam na nią bardzo dumna, ale wściekła na innych dorosłych.

Zosia (4 lata) i mama Gabrysia

Zosia: Bardzo lubię biegać. Mam medale. Biegłam z tatą, ale tak delikatnie, żeby butów nie zepsuć. Mama nie chce ze mną biegać, ona bardzo szybko biega, ma dużo medali, też tyle będę miała, jak będę duża. W przedszkolu dzieci nie biegają, a ja mam medale.

Gabrysia: Dla Zośki ważne jest, że może robić to, co ja. Bardzo się stara być taką biegaczką, jak jej mama. „Bez zegarka nie biega”, co znaczy, że przed każdym startem w zawodach rysuję jej na ręce zegarek. Ma swoje „buty biegowe”, po biegu odwiesza medal w to samo miejsce, co ja. Bardzo lubi atmosferę ścigania. Jestem bardzo ambitna, mam taką pracę, że rzadko kiedy udaje mi się wziąć wolne w czasie, gdy organizowany jest bieg.

Jak już startuję, to zależy mi na tym, żeby poprawić swoją życiówkę. Na razie Zośka jest za mała na to, by się ścigać w zawodach. Zawsze chce w nich startować, dopytuje się, czy przy biegu, w którym ja biorę udział, są zawody dla dzieci; płacze, gdy ich nie ma. Uważam, że dobrze by było, gdyby przy każdym biegu dla dorosłych były zawody dla dzieci. To sprawia im mnóstwo radości.

Tagi: nauka biegania | dzieci a bieganie | bieganie z dzieckiem

Oceń artykuł:

--

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij