[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Jak zwiększyć motywację do treningu: siła słowa, siła woli

Kiedy bieganie przestaje być łatwe, a przecież powinno, trudno się zmobilizować do treningów. Ale psychikę też można wytrenować - twierdzi trener Jeff Galloway*, twórca metody marszobiegu, dzieląc się swoimi patentami na to, by nie brakowało Ci motywacji na żadnym dystansie.

Jak zwiększyć motywację do treningu: siła słowa, siła woli rys. Rami Niemi

Przełączając kanały w telewizorze, możesz się przekonać, jak łatwo jest przełączyć też swój nastrój. Tego samego wieczora możesz rozkleić się na dramacie, bać się na horrorze i śmiać się na komedii. Podobne możliwości „skakania po kanałach” mózgu wykorzystaj na trasie. Zależy Ci na przyjemnym, wielokilometrowym seansie z happy endem, więc zanim zacznie się dramat, odpowiednią komendą (mantrą) przełącz swoje myślenie na pozytywne.

Jedna z częstych porad, jakie dają sobie nawzajem początkujący biegacze, to oderwanie się od rzeczywistości w czasie biegania. Można to zrobić, słuchając muzyki albo pozwolić myślom swobodnie dryfować, byle tylko zająć mózg wszystkim innym niż wysiłek. To nie jest jednak najlepsze rozwiązanie.

REKLAMA

Siła woli

Nasz mózg wykorzystuje dwa systemy podczas zarządzania naszym biegiem — pierwotny, podświadomy (zlokalizowany w pniu mózgu) i dużo mniejszą, świadomą sekcję (korę przedczołową leżącą w płacie czołowym). Kiedy oddajesz się pod kontrolę tego pierwszego, odruchowo wzrasta poziom stresu spowodowany wysiłkiem, wzrostem temperatury, czy tym, że zaczynasz za szybko. Stres oznacza wyrzut kortyzolu, który zmniejsza Twoją motywację, by dalej dążyć do celu. Im bardziej stres się zwiększa, tym marniej się czujesz. To nie znaczy, że lepiej obsesyjnie skupić się na biegu.

Proste myślenie

Wystarczy mieć w głowie pobudzające zwroty albo świadomie trzymać się określonego planu (i oczywiście realnego tempa) – to zmusi korę czołową do działania i zahamuje napływ kortyzolu. W ten sposób będziesz miał kontrolę nad motywacją, nawet jeśli doświadczysz stresu. Sam zawsze mam w gotowości parę słów na drogę – hasła, które przypominają mi o odpowiedniej postawie czy pomagają pokonać typowe biegowe wyzwania (za wolne tempo albo spadek pewności siebie). Oto kilka propozycji.

Szepnij sobie słówko

1. Na stromym lub długim podbiegu. Zamiast wciskać głowę w ramiona, wbijając brodę w klatkę i zrzędząc na moje sterane uda, głośno powtarzam: „Kocham górki!”. To włącza kontrolę tej świadomej części mózgu i zwiększa motywację, by wspiąć się na szczyt. Przy okazji wywołuję trochę uśmieszków na twarzach otaczających mnie biegaczy.

2. Na zbiegu. Kiedy biegnę w dół po nachylonej trasie, powtarzam sobie w głowie: „Płynnie i lekko”. To pozwala mi skupić się na pozostaniu blisko ziemi i lekkim stawianiu stóp. To z kolei pomaga mi powstrzymać się od pędzenia w dół z przytupem, co obciąża tyły ud, golenie i nadweręża „czwórki”.

3. Zwiększanie tempa. Dosłownie mówię sobie: „Przyspieszam!” – nawet jeśli nie jest to prawda (nie patrzę przy tym na zegarek, bo potrzebuję małego mentalnego oszustwa). Korzystam też z hasła „Jestem silny” – jako przypomnienia, że przed metą zostało mi jeszcze dość mocy.

*Jeff Galloway wytrenował metodą marszobiegów ponad 200 tys. biegaczy. Twierdzi, że po 12 tygodniach treningu można w ten sposób ukończyć półmaraton, a po 16 tygodniach - maraton. Więcej dowiesz się z artykułu Bieganie metodą Gallowaya: marszobiegiem od 5 km po maraton.

RW 11-12/2018

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij