Runner's World poleca:

Bieganie w związku. Jak trenować z drugą połówką?

Poleć ten artykuł:

Oboje kochacie biegać i uwielbiacie spędzać ze sobą czas, a mimo to wspólne bieganie nie bardzo wam wychodzi? Pary na trasie to często komedia omyłek, niedopowiedzeń i błędów. Zobacz, jak stworzyć idealny biegowy duet, by biegać długo i szczęśliwie.

Trening z partnerem

I że Cię nie opuszczę aż do mety...

Razem na dobre i na złe, a więc teoretycznie też na wolne i szybkie momenty. W praktyce zdarza się tak, że on po wciśnięciu "start" na zegarku znika za horyzontem, a ona – by nie zabłądzić – próbuje go dostrzec przez zalewane potem oczy. Gorzej jeszcze, jeśli podczas jednej z lekkoatletycznych relacji w telewizji usłyszał, że każde odwrócenie głowy wiąże się z utratą cennych sekund. Od tej pory nawet się nie obejrzy, czy z nią wszystko jest OK.

"Przecież biegamy razem! Po prostu chciałem dać z siebie wszystko" – słychać w odpowiedzi na zarzut kobiety o porzuceniu jej w środku lasu (co z tego, że na oznaczonej ścieżce) wśród tłumu (obcych przecież) biegaczy. Łatwiej więc chyba, kiedy to kobieta jest szybsza na trasie.

"Na dziś ja szybciej przebieram nogami i myślę, że mój mąż to zaakceptował – mówi Irena Trzęsicka, pomysłodawczyni akcji "Kobiety na medal", prywatnie żona Marka – Na polu biegowym nie podważa mojego zdania, raczej korzysta z mojego doświadczenia i wiedzy".

Biegowe przyciąganie

Kobiety i mężczyźni tak już zostali skonstruowani, że nawet wykonując tę samą czynność, w rzeczywistości mogą robić dwie różne rzeczy. Nawet kiedy teoretycznie biegają razem, ona realizuje potrzebę wspólnego spędzania czasu, a on realizuje trening. To częsta przyczyna nieporozumień podczas przenoszenia związku z domu na ścieżkę biegową. Na co dzień wszystko gra: kochacie siebie i kochacie biegać.

Niestety, to nie zawsze oznacza, że musicie kochać biegać razem. Wciąż jednak bieganie może być ważnym spoiwem Waszego związku. Iwona i Marcin poznali się w drodze na półmaraton – okazało się, że oboje biegają w barwach klubu Vege Runners.

"Trochę ponad rok później już byliśmy razem, choć początki nie były łatwe – opowiada Iwona Ludwinek-Zarzeka, połówka biegającej pary i redaktor portalu kobietkibiegaja.pl. – Związek na odległość, widywaliśmy się raptem kilka dni w miesiącu. Czy przetrwalibyśmy to, gdyby nie łącząca nas pasja? Nie wiem". Po dwóch latach wzięli ślub, a uroczystość odbyła się w iście biegowym stylu.

"Postanowiliśmy spędzić ten wielki dzień w sposób bardzo nam bliski – wspomina Iwona. – W dzień 34. Maratonu Warszawskiego założyłam tiulową spódniczkę, Marcin białą koszulę i muchę. Wraz ze świadkami stanęliśmy na starcie biegu. Za metą czekali na nas goście wraz z mistrzem ceremonii ślubu". Biegająca rodzina to już z kolei inna kategoria biegania we dwoje. Przekonują się o tym Ola i Adam Powiertowscy, biegacze z Wielkopolski.

"Pewnie organizacyjnie byłoby łatwiej, jeśli tylko jedno z nas by biegało, ale, stety albo niestety, oboje złapaliśmy biegowego bakcyla – tłumaczy Ola. – Wspólne bieganie to rzadkość, głównie ze względu na dzieci, z którymi ktoś musi zostać w domu. O ile Adam nie jest w delegacji, to o świcie biegam ja, a mąż czeka na nianię, która przychodzi do najmłodszej pociechy, odwozi starszaki do przedszkola i wyrusza sam w trasę. Czasem miniemy się po drodze, czasem zdążę wrócić, zanim on wyjdzie z domu. Czasem biegamy podczas zajęć dodatkowych dzieci. Zawozimy je na stok narciarski nad poznańską Maltą i mamy godzinę dla siebie, akurat na dwa kółka wokół jeziora".

Takich historii biegających par jest wiele. Wśród biegaczy, którzy wzięli udział w ankiecie RW, jedynie 28% ma niebiegających partnerów. 66% biegających par trenuje razem. 71% deklaruje, że podczas treningów utrzymują wspólne tempo. Ale już na zawodach najczęściej każdy biegnie swoim rytmem – tak odpowiedziała ponad połowa ankietowanych. Więc jednak razem czy osobno?

2 połówki = maraton

"Bieganie w parze jako wspólna pasja sprawdza się idealnie – zapewnia Adam Powiertowski. – Chodzi przede wszystkim o wzajemną wyrozumiałość w poświęcaniu czasu na treningi i oczywiście wydawaniu kilkuset złotych na kolejną parę butów. To, że nie biegamy razem, nie oznacza, że nie żyjemy razem naszą pasją. Zamiast siedzieć wieczorem z winem na kanapie przed telewizorem, rozkładamy karimaty i wspólnie się rozciągamy. Wspólnie analizujemy wyniki, treningi i wspieramy się w gorszych okresach, które każdemu biegaczowi się zdarzają. Taka biegowa empatia, która powoduje, że jak wracam z długiego, mroźnego treningu, to czeka na mnie jedzenie, ciepły napój i wanna ciepłej wody" – mówi Adam.

W końcu cóż może być lepszego od robienia rzeczy, którą się kocha, z osobą, którą się kocha. Eksperci zapewniają, że nic tak nie łączy, jak znalezienie odbiegającej od codzienności aktywności, którą można dzielić z najbliższymi. To świetna okazja do znalezienia nowych kanałów porozumienia. Do tego połączenie miłosnych hormonów szczęścia i euforii biegacza daje niezłego, pozytywnego kopa.

Jednak mieszanie spraw damsko-męskich z biegowymi nie zawsze jest łatwe. Większość nieporozumień między dwiema osobami różnej płci wynika z podstawowych różnic, którymi obdarzyła nas natura i lata wychowania. Między kobietami i mężczyznami może dochodzić do tarć komunikacyjnych, które ujawniają się zwłaszcza po zawiązaniu sznurówek od startówek.

"Mężczyźni często narzekają, że kobiety zadają zbyt wiele pytań, a kobiety, że mężczyźni nie pytają wystarczająco dużo – mówi John Gray, autor światowego bestselleru "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus". – To może być uciążliwe, zwłaszcza gdy kilometry ciągną się godzinami i robi się coraz ciężej".

Wg Graya, troskliwe zagadywanie przez panie swojego partnera o to, czy wszystko gra, paradoksalnie może być powodem, że przestanie być OK. Gray wyjaśnia, że to sugeruje, iż partner potrzebuje pomocy i nie poradzi sobie sam. Jak wyjaśniać te i inne nieporozumienia, znajdziecie w ramce stronę wcześniej.

Chemia między wami

Za ewentualne niezgranie można winić hormony. Ich produkcja jest zróżnicowana u obu płci, zwłaszcza gdy dochodzi do rywalizacji. Nawet w spoczynku poziom testosteronu u mężczyzn jest około 10 razy wyższy niż u kobiet.

To decyduje o tym, że panowie są bardziej ukierunkowani na rywalizację, skoncentrowani na celu. Podczas wysiłku stężenie testosteronu rośnie, a więc nie ma co się dziwić, że facet ma wtedy klapki na oczach i myśli tylko o uciekającej zwierzynie (życiówce lub innym zawodniku). Z kolei kobiety, będące we władaniu estrogenów, są bardziej podatne na działanie oksytocyny niż mężczyźni, u których testosteron neutralizuje jej działanie.

Oksytocyna nazywana jest hormonem miłości i odpowiada za utrzymywanie więzi społecznych (m.in. przywiązanie matki do dziecka i iskrzenie między dwojgiem zakochanych). Stąd tradycyjna babska troska, chęć do współpracy, empatia i ufność. Oczywiście natężenie tych cech u każdej jednostki jest inne i zależne od procesu socjalizacji. Jak tłumaczy John Gray:

"Mężczyźni zyskują, skupiając się na jednej rzeczy i realizując to zadanie. Dla kobiet ważniejsze jest rozmawianie i dzielenie się z innymi".

To trochę wyjaśnia, dlaczego partner życiowy nie zawsze jest idealnym partnerem biegowym. "Na początku nie lubiłam biegać z mężem – wspomina Iwona Ludwinek-Zarzeka. – Wcześniej to był tylko mój czas. W ciszy przemierzałam samotnie kilometry i topiłam się we własnych myślach. A we dwoje? Trzeba dopasować tempo, posłuchać, co druga osoba mówi. Na początku trudno było mi się przyzwyczaić, denerwowałam się. Dziś bardzo cenię sobie każdy wspólny trening" – mówi biegaczka.

Czasem, gdy połowa duetu jest wyjątkowo nieskora do rozmowy, ważne, by uszanować ten styl "samotniczego biegania we dwoje" i zamiast zadręczać rozmową, posłuchać muzyki lub umówić się na treningi z rozgadanymi znajomymi. I nie brać tego milczenia do siebie.

Tagi: bieganie w związku | bieganie z partnerem | bieganie w małżeństwie

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij