Runner's World poleca:

Siła umysłu: Jak poradzić sobie poza strefą komfortu

Poleć ten artykuł:

W głowie siła! Możesz pokonać każdy dystans, każdy podbieg, każdą ścianę i każdego rywala. Możesz dużo więcej niż Ci się wydaje. Musisz tylko pamiętać, że Twoim ciałem kierują nie zbolałe nogi, lecz mózg. Zobacz, jak przetrwać chwilowy kryzys na trasie i dać z siebie 110%.

Siła umysłu

Chociaż zabrzmi to dość sadystycznie, bieganie to rodzaj przyjemności, która czasem jest tym większa, im większy dasz sobie wycisk. Treningi i zawody wiążą się z wysiłkiem fizycznym i psychicznym, który biegacze ponoszą z własnej woli, mimo że korzyści z tej mordęgi często są dostrzegalne tylko przez nich. Realizacja kolejnych celów może wiązać się nawet z bólem, ale ma on swoje uzasadnienie.

Modne ostatnio „wychodzenie poza strefę komfortu” to nic innego jak wkraczanie na kolejne poziomy możliwości swojego organizmu (nie mylić z wykraczaniem poza granice jego możliwości). Zawodowi biegacze nie ukrywają, że staczanie potwornie bolesnych bojów ze wszystkimi komórkami ciała jest nierozerwalnie związane z każdym startem, na którym chcą coś osiągnąć.

To umiejętność wytrwania w tym dotkliwym dyskomforcie decyduje, kto jest zwycięzcą lub czy padnie rekord trasy. Podobna zdolność ma też znaczenie dla amatorów – od momentu, kiedy jesteś w stanie biec przed dłuższy czas bez obaw, że nie będziesz w stanie wrócić o własnych siłach do domu, zaczynasz stawiać sobie kolejne wyzwania. W pokonywaniu dystansów i tras dla twardzieli nie tylko siła mięśni się liczy. Na pewnym poziomie decydujące znaczenie ma głowa.

Uczucie dyskomfortu, palenie mięśni, ból – to też część biegania. Według naukowców to, jak bardzo te wrażenia są dokuczliwe, zależy w dużej mierze od głowy. Zdumiewające, jak odpowiednie nastawienie może zwiększyć możliwości ludzkiego ciała. Poznaj główne bolączki biegaczy i patenty na pokonanie ich siłą umysłu.

Jak biec... kiedy już nie możesz

Kojąca myśl: Powrót do przeszłości

Według badań naukowców z University of Illinois, lekkoatleci, którzy wierzą, że są w stanie tolerować ból mięśni nóg, wypadają lepiej w teście biegowym niż sportowcy, którzy wątpią w swoje możliwości znoszenia cierpienia. Kiedy nogi mówią: „Dość!”, przypomnij sobie wszystkie ciężkie treningi i trasy, które już udało Ci się nieraz pokonać. Udowodni Ci to, że masz w sobie moc do wytrwania w tych trudnych momentach.

Gdy zmagasz się z tempówkami

Kojąca myśl: Ruchomy cel

Robiąc mozolne odcinki w ostrym tempie, nie pozwól jednocześnie krążyć po głowie myślom o tym, jak jest ciężko. Skup się raczej na tym, po co to robisz. Powiedz sobie: „Pracuję tak ciężko, żeby...” i powtarzaj powody, które pchają Cię do bicia nowych rekordów, mijania kolejnej mety i wychodzenia na te pioruńskie tempówki.

Podczas wspinaczki na ten nieludzki podbieg

Kojąca myśl: Droga do nieba

Jeżeli na każdy podbieg reagujesz z niechęcią i buntujesz się, widząc najmniejsze nachylenie w profilu trasy, gorzej zniesiesz pokonywanie tych nierówności terenu. Staraj się znaleźć dla podbiegów pozytywne skojarzenie, a będzie Ci się na nie łatwiej wspinało. Co w nich pozytywnego? Np. to, że widok z góry wynagradza wysiłek albo fakt, że za szczytem możesz lekko zbiegać w dół. Stwórz w głowie wizję góry jako czegoś korzystnego lub co najmniej neutralnego i na podbiegu po prostu biegnij myślami przed siebie, a nie pod górę.

Gdy dopada Cię kryzys na trasie

Kojąca myśl: "Było, minęło"

Doświadczeni biegacze wiedzą, że ból niezwiązany z kontuzją jest przemijający i już sama ta świadomość wystarczy, żeby przetrwać chwilowe niedogodności na trasie. Tylko że na taką wiedzę trzeba sobie zapracować wieloma kilometrami biegu. Wtedy łatwo rozróżnić ból wywołany kontuzją od tego, który po prostu przychodzi, żeby za chwilę odejść w zapomnienie.

Kiedy wiesz, czego możesz się spodziewać po trudach trasy, z łatwością zorientujesz się, że odczuwany dyskomfort to tylko jeden z elementów przyjemności z dobiegania do mety. W końcu gdyby to było za proste, nie dawałoby takiej satysfakcji. Przykre uczucie jest tymczasowe, a każdy krok zbliża Cię do finiszu. Meta to cudowny lek na zmęczenie, który działa natychmiastowo i dodatkowo kasuje z pamięci wszystkie ciężkie momenty, zastępując je chęcią przeżycia tego jeszcze raz.

Pewien rodzaj bólu, a raczej dyskomfortu odczuwanego na trasie, to często wymysł zmęczonej głowy, a nie niepokojący sygnał organizmu. Wsłuchaj się w swoje ciało. Jeżeli ból nie jest ostry, nagły i niepokojący, daj sobie chwilę, spróbuj odciągnąć uwagę od wysiłku, a jest szansa, że zapomnisz o bólu.

Kiedy czujesz zmęczenie

Kojąca myśl: Bez paniki

Nie przywiązuj aż takiej wagi do nieprzyjemnych odczuć, nie koncentruj się na nich. O ile nie odczuwasz bólu związanego z kontuzją, nie ma co się załamywać uciążliwością trasy. Przyjmij te odczucia jak każdą inną informację i zastanów się, gdzie konkretnie odczuwasz dyskomfort i czym może on być spowodowany. Niektóre rodzaje dokuczliwości oznaczają, że dajesz z siebie dużo (a nie za dużo), dzięki czemu stajesz się lepszym biegaczem.

Gdy bijesz życiówkę

Kojąca myśl: Droga do zapomnienia

Jasne, że opcja przejścia do komfortowego tempa bywa kusząca. Ale czy bardziej niż dotarcie do mety w rekordowym czasie? Po prostu zmień nastawienie. Zamiast szukać drogi ewakuacyjnej, skup się na szlaku wiodącym do celu. Odwróć swoją uwagę, obserwując twarze kibiców – ich uśmiechy i wsparcie.

Wyszukuj na horyzoncie cele i zdobywaj je aż do finiszu. Dobiegaj do jakiegoś punktu na trasie (np. znaku, drzewa), jak go osiągniesz, szybko szukaj następnego. Nogi robią się ciężkie, jak pomyślisz, ile kilometrów do mety, a do znaku, który widzisz, spokojnie pociągniesz, a potem do kolejnego i kolejnego. Odwróć myśli od wysiłku: licz w myślach od 1 do 10 i tak w kółko, możesz też powtarzać alfabet.

Zagraj w głowie w mentalną wersję gry z dzieciństwa "Państwa, Miasta" - wymyślaj nazwy zwierząt, miast, państw na każdą literę alfabetu. Jak te metody zawodzą, zadedykuj właśnie przebiegany kilometr dla bliskiej Ci osoby. Często dla najbliższych jesteś w stanie zrobić więcej.

Ani kroku dalej!

Czasami musisz dać z siebie wszystko i zacisnąć zęby, ale niektórych znaków ostrzegawczych nie ignoruj.

  • Ostry, nagły ból stopy, łydki lub biodra, który nasila się w trakcie biegu. Przyczyną może być nawet złamanie zmęczeniowe. Zatrzymaj się, a jeśli po jakimś czasie problemy nie znikną, skonsultuj się z lekarzem.
  • Czujesz lub słyszysz trzask. Jeżeli nie pochodzi z nadepniętej właśnie gałęzi, może świadczyć o naderwaniu więzadła lub mięśnia. Jakikolwiek ból, który zmusza Cię do zmiany sylwetki w biegu, to sygnał do szybkiego zakończenia wysiłku.
  • Ból w klatce piersiowej, oblewający zimny pot, duszność. Te symptomy mogą oznaczać zawał mięśnia sercowego, więc jeśli ich doświadczasz, wezwij pomoc z najbliższego punktu medycznego.
  • Gorączka, brak pocenia, wymioty. To może być udar cieplny, więc zanim obejrzy Cię lekarz usiądź w cieniu, pij wodę, schładzaj głowę i kark.
  • Ostry ból brzucha, biegunka. W trakcie dłuższych wysiłków mogą dopaść Cię problemy z jelitami, grożące np. odwodnieniem. Biegnij nie do mety, a do lekarza.

RW 07/2014  

Tagi: poza strefą komfortu | trening mentalny | motywacja

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij