Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

TOP 10: Największe koszmary biegaczy

Denerwujące zaczepki, głupie spojrzenia, kłopoty ze sprzętem... Zapytaliśmy 10 biegaczy, co najbardziej przeszkadza im podczas treningu. Rezultat: 10 różnych odpowiedzi, a także 10 indywidualnych patentów na najbardziej irytujące rzeczy, które zamieniają Twoje hobby w koszmar.

TOP 10: Największe koszmary biegaczy fot. Rodale

1. Nie znoszę zapachu przepoconej odzieży

Piotr Józefiak, organizator biegów: Niechętnie wracam pamięcią do czasów, kiedy biegałem mroźną zimą w mokrych od potu bawełnianych koszulkach i pomimo ruchu przemarzałem do kości. Na szczęście, to już minęło. Teraz istnieje odzież techniczna, która odprowadza wilgoć od skóry i zapobiega przechłodzeniu. Ten niezwykle pomocny wynalazek sprawdza się zwłaszcza przy niesprzyjających warunkach pogodowych i sprawia, że bieganie jest przyjemniejsze.

Niestety, odzież oddychająca ma jedną wadę. Przeszkadza mi jej zapach, który jest nie do zniesienia nie tylko po treningu, ale nawet po praniu. Dodajmy, że ubrania tego typu trzeba prać w temperaturze 30 oC, a co za tym idzie, trudno pozbyć się przykrej woni potu.

Moje rozwiązanie: Po każdym treningu przepłukuję koszulkę w umywalce, a po trzecim użyciu wrzucam do pralki. I najważniejsze: używam specjalnych płynów do prania – mają przyjemny, świeży zapach, który neutralizuje nieprzyjemną woń potu.

2. Przeszkadzają mi wiecznie zaparowane zimą okulary

Anna Turecka, marketing RW: Moją zmorą podczas zimowych treningów są zaparowane okulary. Mam ten problem od lat, bo chociaż biegam na mrozie, pocę się, a do tego jeszcze oddycham przez szalik. Aby poprawić sytuację, musiałabym zdecydować, co jest dla mnie ważniejsze: dobra widoczność czy zdrowe gardło.

Okulary parują bowiem dlatego, że mokry i ciepły pot z twarzy skrapla się przy zetknięciu z zimnymi szkłami. Najprościej byłoby oczywiście biegać w soczewkach albo bez okularów. Pierwsze rozwiązanie odpada, bo w szkłach kontaktowych jest mi niewygodnie. Bez okularów jestem z kolei kompletnie ślepa. Co zrobić?

Moje rozwiązanie: Na początek najlepiej zakładać okulary trochę dalej od nasady nosa, aby poprawić wentylację. Polecam też szkła z tworzywa sztucznego (plastikowe) – parują mniej niż zwykłe. Od kropelek deszczu ochroni z kolei czapka z daszkiem. Przy mroźnej, zimowej pogodzie warto też kupić u optyka specjalny środek zapobiegający parowaniu. Domowe patenty, takie jak gliceryna, płyn do mycia naczyń, suche mydło czy plucie, na pewno nie pomogą, a mogą uszkodzić szkła.

3. Irytują mnie czerwone światła, na których muszę się zatrzymać

Adam Furyk, redaktor RW: Dwa miesiące temu przeprowadziłem się z małego miasteczka do Wrocławia i tylko czekam, kiedy dostanę mandat. Nie dlatego, że przekraczam prędkość albo parkuję w niedozwolonych miejscach. Prawie nie jeżdżę samochodem po mieście. Po prostu biegam. A to wbrew pozorom wcale nie jest tu tak łatwe.

Nieważne, czy biegnę na stadion, do parku, czy nad rzekę, wszędzie natykam się na czerwone światła. Rozwiązaniem może być ich ignorowanie, ale wtedy ryzyko zarobienia mandatu znacznie rośnie. Poza tym nie chcę dawać złego przykładu dzieciom.

Moje rozwiązanie: Przy małym ruchu szukam innego miejsca do przejścia przez jezdnię, ale ten patent nie sprawdza się w godzinach szczytu. Wtedy pozostaje czekanie na światłach. Przydaje się w stoperze funkcja automatycznego zatrzymania czasu (modele z GPS). Poza tym nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Teraz, kiedy odwiedzam rodziców, jeszcze bardziej doceniam miejsca, gdzie w trakcie trzygodzinnego treningu mija mnie zaledwie kilka samochodów.

4. Denerwują mnie ciągle rozwiązujące się sznurówki

Joanna Makowska, redaktor RW: Znowu to samo. Ledwo zaczęłam trening, a moje sznurówki znów są całe w błocie i wiją się za stopami niczym makaron. I jak je teraz wyczyścić, żeby nie pobrudzić sobie rąk? Nie ma szansy. Czy naprawdę tak trudno jest znaleźć jakieś techniczne rozwiązanie jednego z najczęstszych problemów biegacza? Moim zdaniem to jedyna rzecz, o którą nie dba nawet najlepszy producent butów sportowych, którego modele we wszystkich innych aspektach są bezkonkurencyjne. Tymczasem za długie i źle dobrane sznurówki wciąż są w stanie skutecznie i dotkliwie utrudnić mi trening. 

Moje rozwiązanie: Podwójny węzeł? Uchodzi co prawda za najprostszy patent, ale jest niepraktyczny, zwłaszcza wtedy, kiedy w trakcie treningu chcemy mocniej związać albo poluzować sznurowadła. Alternatywą mogą być różne techniki wiązania i specjalne rodzaje sznurówek. Niekiedy nadają się one także dla biegaczy, ale ich nauka bywa czasochłonna. Najprostszym i zarazem najszybszym rozwiązaniem jest wymiana sznurówek, zgodnie z zasadą: wstążki zamiast spaghetti.

W końcu sznurówki do butów biegowych mogą wyglądać dowolnie, pod warunkiem że nie są śliskie i okrągłe, bo wtedy nie pomoże nawet najbardziej wymyślny węzeł. Szersze i płaskie lepiej się trzymają, a odpowiednio zawiązane nigdy nie odmówią Ci posłuszeństwa. Można je kupić w każdym sklepie obuwniczym. Rada dla oszczędnych: ponieważ sznurówki typu „wstążki” nie przecierają się tak szybko, można ich używać nawet wtedy, kiedy buty biegowe nie nadają się już do treningów. Wystarczy je wyciągnąć, wyczyścić, a potem trzymać jako tajną broń przeciw niereformowalnym, odpornym na apele biegaczy producentom butów.

5. Denerwują mnie spodenki do biegania bez kieszeni

Marek Dudziński, redaktor RW: Ubiegłe lato: cieszyłem się, że po dłuższej przerwie znów mogę trenować. Wysiadłem z samochodu, zamknąłem drzwi i chciałem gdzieś schować klucze. Zacząłem więc szukać kieszeni w moich nowych spodenkach do biegania. Niestety, bezskutecznie. Byłem wściekły na siebie, że przy ich zakupie brałem pod uwagę wygląd i materiał, a zapomniałem o praktycznych detalach. W lesie, oczywiście, klucze wypadły mi z dłoni i ukryły się gdzieś między pokrzywami. Marki spodenek lepiej nie będę wymieniał.

Kto może być tak nieprzewidujący, żeby nie wszyć do spodenek biegowych kieszeni na klucze lub inne drobiazgi? Chyba tylko niebiegający projektant. W końcu znalazłem klucze, ale na skutek poszukiwań całe moje przedramiona pokryły się czerwonymi bąblami. Swędzenie było do zniesienia, trudniej było pogodzić się z myślą, że zmarnowałem 5 minut, zgubiłem rytm i cały trening, który miał być przyjemnością, a stał się powodem irytacji na samego siebie.

Moje rozwiązanie: W tym roku „pokrzywowy” dramat na pewno się nie powtórzy. Od tamtego czasu wygląd odzieży sportowej jest mi kompletnie obojętny. Najważniejsze, żeby spodenki miały kieszeń na klucze. I nie tylko spodenki. W kurtkach biegowych kieszenie muszą być zamykane na zamek lub rzepy, albo przynajmniej mieć zapięcie wewnątrz nich, tak by można było do niego dopiąć klucze. Poza tym na długie bieganie zabieram teraz pas biodrowy z camelbakiem.

1 2
STRONA 1 z 2

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    A mnie najbardziej denerwują palacze. Szczególnie kiedy głęboko oddycham a oni akurat idąc przede mną wypuszczają dym.. chodzą i truja.. tu..
    ~Iffona, 2017-04-27 22:16:51
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij