Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.2

Biegacz vs samochody: jak bezpiecznie biegać po ulicy?

Kiedy nastają jesienno-zimowe miesiące, na polskich drogach ginie najwięcej pieszych. Niestety, wśród nich są także biegacze. Dlatego radzimy, jak najlepiej zabezpieczyć się, by bez szwanku wrócić do domu po treningu biegowym.

Chociaż policyjne statystyki nie zawierają informacji o tym, ilu biegaczy odnosi obrażenia i ginie na polskich drogach, to funkcjonariusze przyznają, że zdarza się to stosunkowo często. Najczęściej winni tych wypadków są nie dość ostrożni kierowcy. (fot. Frederik Broden)

Złe warunki atmosferyczne, szybko zapadający zmrok, słaba widoczność, śliskość jezdni i ogólnie zły stan polskich dróg - to najczęstsze przyczyny wypadków. Do tego dochodzi brawura kierowców oraz brak wyobraźni pieszych.

"Żadna frajda być ofiarą wypadku. Nawet jeśli zawini kierowca, poszkodowanym będzie biegacz. Dlatego zawsze bądźmy ostrożni i miejmy oczy dookoła głowy" - apeluje maratończyk i autor popularnych książek o bieganiu Jerzy Skarżyński.

Biegaczy można spotkać na drogach lokalnych; zazwyczaj są to szosy prowadzące do małych miejscowości lub wsi. Ludzie przygotowujący się np. do startu w maratonie pokonują kilometry asfaltową drogą, by w ten sposób dobrze przygotować mięśnie i stawy. Nawet gdy ktoś na co dzień biega po miejskim parku, czasem jest zmuszony skorzystać z jezdni lub skrzyżowania, by dotrzeć na miejsce treningu.

"Jeśli chcemy biegać drogą, po której jeżdżą auta, to róbmy to z głową - radzi Jacek Wójcik, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, a jednocześnie prezes klubu biegowego "Piast". - Niestety, trenując do maratonu czy półmaratonu trzeba biegać po asfalcie. Bez tego nie da się dobrze przygotować do tego typu imprezy. Są jednak żelazne zasady bezpieczeństwa, które należy stosować przez cały rok. Wybierajmy drogi, które są mało uczęszczane, gdzie ruch nie jest wielki i rzadko jeżdżą samochody wielkogabarytowe. Dobrze, jeśli obok jezdni znajduje się pobocze" - wyjaśnia.

Ruch na drogach z roku na rok jest coraz większy. Ze statystyk wynika, że najwięcej osób ginie w wyniku wypadków mających miejsce na obszarze niezabudowanym. Tam kierowcy rozwijają duże prędkości, a biegacze muszą być szczególnie czujni.

"Kiedy ostatni raz przebiegłem się po szosie, to bardziej byłem zajęty uważaniem na samochody niż samym bieganiem - przyznaje Jerzy Skarżyński, guru polskich biegaczy, w latach 80. jeden z najlepszych naszych maratończyków, obecnie lider wśród biegaczy weteranów. - W szczytowym okresie kariery stale pracowałem nad formą na drogach asfaltowych. Trenowałem tak w Krynicy Górskiej, jak i w Drżonkowie. Wielokrotnie biegałem drogą ze Szczecina w kierunku Polic i z powrotem. Nie wiem, czy w obecnych warunkach dałoby się zrealizować cały ówczesny plan treningowy. W latach osiemdziesiątych w niedzielę mijały mnie tylko lokalne autobusy. Samochodów osobowych prawie nie było. Teraz ruch na drogach jest bardzo duży i trzeba uważać ze zdwojoną czujnością" - martwi się Skarżyński.

Zasada nr 1: Biegaj zawsze lewą stroną drogi

W Polsce policja nie prowadzi oddzielnych statystyk wypadków drogowych z udziałem biegaczy. Znajdują się oni w ogólnym zestawieniu dotyczącym pieszych, którzy stanowią około jednej trzeciej ofiar wszystkich wypadków. Nie znaczy to jednak, że problem potrąceń ludzi biegających drogami nie istnieje.

"Ze względu na duże grono znajomych biegaczy nieraz słyszałem o osobach, które miały ciężkie wypadki po zetknięciu się z autami - mówi podinspektor Wójcik. - Najczęściej była to wina kierowców. Jeśli biegacz porusza się lewą stroną jezdni poza terenem zabudowanym, to jest w zgodzie z przepisami. Każdy samochód powinien go ominąć. To jest obowiązek kierowcy, ale nie zawsze spełniany" - ubolewa szef wrocławskiej drogówki.

Zasada, by biegać lewą stroną szosy, jest pierwszą i podstawową, o jakiej musimy pamiętać. Dzięki temu widzisz nadjeżdżające samochody, a i kierowcy widzą Ciebie. Przynajmniej teoretycznie. Dlatego patrz uważnie, co się dzieje przed Tobą. Należy zawsze być przygotowanym na zejście z drogi na pobocze lub nawet na zeskoczenie do rowu (gdy pobocza z prawdziwego zdarzenia w ogóle nie ma). Pamiętaj, że nigdy nie wiadomo, czy kierowca nagle nie straci panowania nad autem lub będzie niebezpiecznie wyprzedzał i dla Ciebie nie wystarczy już miejsca na drodze.

"Biegnąc lewą stroną, dostajemy przynajmniej hipotetyczną możliwość uniknięcia wypadku. Jeśli pojazd nadjeżdża z tyłu, to tej szansy nie mamy. Żadnej" - analizuje podinspektor Wójcik.

Na prawą stronę drogi nie opłaca się schodzić nawet przed ostrym zakrętem w lewo, kiedy nie widzimy, co nadjedzie z naprzeciwka. Jeśli się boisz, najlepiej na kilkaset metrów zejdź z jezdni. Dzięki temu nie zaskoczysz kierowców jadących z przodu.

"Jeśli ktoś przechodzi mi drogę, to jako kierowca logicznie powinienem ścinać do prawej, żeby minąć się z pieszym. Jednak prawie przy wszystkich wypadkach jest odwrotnie: człowiek za kółkiem instynktownie kręci kierownicę w lewo, goniąc tego pieszego. To jest odruch. Takie zajścia nazywamy gonieniem za zającem" - opowiada naczelnik wrocławskiej drogówki.

Zasada 2: Musisz mieć oczy dookoła głowy

Biegając po drogach publicznych, trzeba mieć baczenie na nierozważnych kierowców. Szczególne zagrożenie dla pieszych stanowią pojazdy o dużych gabarytach. Samochody osobowe, na drodze z poboczem, łatwiej mogą nas ominąć. Natomiast jeśli naprzeciw nas jedzie duży pojazd - autobus, ciężarówka czy tir - sytuacja jest już groźniejsza. Zwłaszcza gdy na nasze nieszczęście musi ominąć inny, duży samochód.

"Jeśli za naszymi plecami coś jedzie, my tego nie widzimy. Pamiętajmy, że kierowca wielkogabarytowego pojazdu nie zjedzie łatwo z drogi, by wyminąć innego użytkownika szosy. Będzie miał też problem z szybkim hamowaniem. Zdarzają się wypadki, że podmuch wiatru po jego przejeździe zachwieje pieszym. Jeśli do tego pojazd jest długi, a na dodatek z przyczepą, to może nawet wciągnąć nas pod koła. Trzeba bardzo uważać na takie sytuacje" - apeluje Wójcik.

Przy wypadkach wiele zależy od gabarytów wozu, warunków atmosferycznych na drodze, prędkości pojazdu, a nawet z którego kierunku wieje wiatr. Ciężarówki są groźne jeszcze z jednego powodu: "Kiedy przyczepy mają na sobie plandekę, bardzo niebezpieczne jest, gdy coś im wystaje poza obrys pojazdu. Miniemy takie auto o 20-30 cm i wydaje nam się, że jest dobrze. Tymczasem wystarczy pasek od plandeki, który będzie luźno latał, i może nas pozbawić wzroku czy połowy twarzy. Tym bardziej że najczęściej posiada metalową końcówkę. Do tego dochodzi duża prędkość i mamy uraz jak przy zderzeniu czołowym" - ostrzega podinspektor.

"Na drogach ciągle widzę wyprzedzanie na trzeciego - mówi z kolei Jerzy Skarżyński. - Biegacz musi mieć oczy dookoła głowy. Zresztą uważać trzeba nie tylko na innych. Samemu też nie można stanowić żadnego zagrożenia dla pozostałych użytkowników dróg. Nawet maratończyk musi ustępować drogi samochodom i zbiegać na asfaltowe pobocze, by nie zrobić sobie krzywdy" - przyznaje Skarżyński.

Zasada 3: Nigdy nie zapominaj o odblaskach

Nie na wszystko jednak możemy mieć wpływ, biegnąc drogą przeznaczoną dla ruchu kołowego. Niestety, jesienią i zimą każdego roku zagrożenie jest najwyższe. Październik, listopad i grudzień 2009 r. przyniósł w Polsce aż 1664 wypadki z udziałem pieszych, w których zginęło aż 299 osób! Główny wpływ na to ma szybko zapadający zmierzch, przez który piesi stają się mniej widoczni. Dlatego dla własnego bezpieczeństwa tak ważne jest noszenie odpowiedniego stroju podczas treningu.

"Jeśli już ktoś decyduje się na bieganie szosą, powinien się maksymalnie zabezpieczyć. Ci, co trenują rankiem czy wieczorami, muszą bezwzględnie nosić odblaski. W naszym interesie leży używanie kamizelek odblaskowych, migających lampek i tego typu niezbędnych gadżetów. Im lepiej nas widać, tym jesteśmy bezpieczniejsi. Ja mam mrugającą lampkę na ramię, noszę też rzeczy z odblaskami" - mówi Skarżyński.

Na polskim rynku dostępny jest szeroki asortyment sprzętu do biegania, który może zwiększyć nasze bezpieczeństwo. I to praktycznie w każdych warunkach atmosferycznych. Odblaskowe stroje, opaski z migoczącymi światłami na ręce i nogi, lampki czołówki. Dzięki nim wyraźnie wzrasta widzialność biegacza na drodze - zarówno w ciemnościach, jak i przy oślepiającym słońcu. Nawet mała iluminacja pod wieczór zostanie zauważona jako przeszkoda. Czerwone lub białe migające światełko LED zawsze spowoduje wzmożoną uwagę ze strony kierowcy. Da sygnał, żeby zwolnić, bo coś się rusza na drodze. Takie światło jest widoczne ze sporej odległości. Podobnie jak fluorescencyjne kurtki. Nic dziwnego, że robotnicy drogowi noszą pomarańczowe kamizelki, a policjanci żółte - takie ubranie świetnie kontrastuje z otoczeniem.

"Jeszcze do niedawna byliśmy społeczeństwem, które ubiera się w ciemne kolory - zauważa nadkomisarz Leszek Konefał z Wydziału Ruchu Drogowego KWP Wrocław. - To jest duży problem poza obszarem zabudowanym, szczególnie w porach wieczorowo-nocnych. Te osoby nie są widoczne na drodze. Kierowca dostrzega niebezpieczeństwo na odległość świateł. Sytuacja wygląda inaczej, jeżeli biegnący ma na sobie elementy odblaskowe. One odbijają światło reflektorów pojazdów i ruszający się biegacz jest widoczny przynajmniej z odległości 150 metrów. Kierowca samochodu czy motocykla ma czas na prawidłową reakcję. Osoby piesze i rowerzyści używający odblasków coraz rzadziej są ofiarami wypadków" - analizuje nadkomisarz Konefał.

Zasada 4: Powstrzymaj się od słuchania muzyki

Aby zwiększyć swoje bezpieczeństwo na drodze, wystarczy... zostawić w domu sprzęt grający, odtwarzacze MP3 czy smartfony. Wielu biegaczy nie wyobraża sobie treningu bez słuchawek na uszach i płynącej z nich muzyki. Tymczasem przez nią możemy nabawić się kłopotów. Głośne słuchanie muzyki jest niebezpieczne, ponieważ odcina nas od dźwięków dochodzących z zewnątrz. Przez to nie usłyszymy zbliżających się samochodów i nie dowiemy się na czas o ewentualnych zagrożeniach.

"Słuchawki na uszach to na pewno nie jest najlepszy pomysł na drodze - przyznaje podinspektor Wójcik. - Rozumiem, że fajnie jest pobiegać z muzyką, włączonym radiem czy nawet w tym czasie uczyć się angielskiego. Nie jest to zabronione. Jednak przez głośne słuchanie muzyki na drodze nie docierają do nas bodźce zewnętrzne. Nawet jak ktoś trąbi, szybko jedzie karetka, policja czy straż pożarna, my tego nie usłyszymy. Dlatego na czas biegania drogami przestrzegałbym przed używaniem słuchawek" - mówi policjant.

Słuchając muzyki, dodatkowo się rozpraszamy, wpadamy w specyficzny trans i jesteśmy mniej czujni. Lepiej więc już nudzić się w trakcie biegu, niż mieć wypadek. Przytępiony refleks może być też spowodowany porą dnia, o której biegamy. Problem senności występuje zarówno u nas, jak i u kierowców. Wiele osób pracuje do późnego wieczora i wraca do domu zmęczona. Z kolei wczesnym rankiem ludzie dopiero wstają z łóżek i ich koncentracja także nie jest najwyższa. Bywa, że szyby samochodów nie są dokładnie oczyszczone z nocnego szronu, co też może spowodować, że kierowca nie zauważy kogoś na drodze.

O ile więc jest to możliwe, starajmy się unikać biegania o świcie i zmierzchu. A jeśli już musimy, zachowajmy szczególną ostrożność.

Zasada 5: Bądź czujny na przejściu dla pieszych

Do wypadków z udziałem biegaczy może dojść nie tylko na otwartej drodze, poza terenem zabudowanym. W miastach nie lekceważmy nawet zwykłych skrzyżowań. Przejścia dla pieszych pokonujmy w bezpieczny i przemyślany sposób.

"Z naszych obserwacji wynika, że osoby, które przebiegają np. z parku do parku albo z jednej jego części do drugiej, niezbyt uważają na przepisy ruchu drogowego - mówi naczelnik Wójcik. - Zazwyczaj przebiegają po przejściu dla pieszych, czego nie wolno robić. Biegacze to osoby sprawne i spostrzegawcze, które raczej dostrzegą nadjeżdżający pojazd. Czasami jednak to nie wystarczy. Pamiętajmy, że kiedy przebiegamy przez przejście dla pieszych i jednak dojdzie do jakiegoś zdarzenia, to zostaniemy posądzeni o przyczynienie się do wypadku" - przestrzega Wójcik.

Kierowca też musi dostać szansę na zatrzymanie pojazdu. Jest raczej przyzwyczajony, że ktoś idzie po pasach z prędkością 6 km na godzinę, a nie biegnie 12 km na godzinę. To dwa razy większa prędkość. Pamiętajmy, że cmentarze są pełne ludzi, którzy mieli pierwszeństwo. Z policyjnych statystyk jednoznacznie wynika, że to blisko połowa zabitych...

"Żadna frajda być ofiarą wypadku. Nawet jeśli w kolizji zawini kierowca, poszkodowanym będzie biegacz. Dlatego dla własnego dobra bądźmy zawsze ostrożni i oczekujmy nieoczekiwanego" - apeluje Jerzy Skarżyński.

Niestety, zastosowanie się do wszystkich powyższych rad nie da nikomu stuprocentowej gwarancji, że jednak nie zostaniemy potrąceni przez samochód. Dlatego - przygotowując się do biegania - weźmy ze sobą telefon komórkowy, by w razie czego móc zadzwonić na pogotowie lub policję. Dowiedzmy się, jaki jest numer do najbliższych służb. Miejmy przy sobie dowód osobisty i informacje o grupie krwi lub o przeciwwskazaniach medycznych, np. alergii na antybiotyki. Ubezpieczmy się od nieszczęśliwych wypadków.

I najważniejsze: nie zostawiajmy zdrowego rozsądku i wyobraźni w domu, kiedy idziemy biegać.

Jak biegać, by uniknąć tragedii

Oto zasady, których każdy biegacz powinien bezwzględnie przestrzegać na drodze, na której poruszają się przede wszystkim dwu- i jednoślady.

  • Nie przyjmuj za pewnik, że kierowca Cię widzi. Bierz pod uwagę, że może być inaczej.
  • Biegaj po lewej stronie. Będziesz widział, co się dzieje przed Tobą, i zareagujesz, jeśli kierowca popełni błąd.
  • Na światłach lub przed znakiem stopu poczekaj, aż samochody przejadą przed Tobą. Ruszaj, kiedy masz wolną drogę.
  • Trzymaj się co najmniej o metr od mijających Cię samochodów. Bądź zawsze przygotowany na zeskoczenie z drogi, nawet poza pobocze.
  • Jeśli biegacie w grupie, podążajcie "gęsiego", kiedy mijają Was samochody.
  • Biegnąc, z odpowiednim wyprzedzeniem sygnalizuj ręką kierunek, w który chcesz skręcić.
  • Przestrzegaj praw kierowców na drodze.
  • Biegaj z komórką i dowodem osobistym - na wypadek nagłego zdarzenia na drodze.
  • Przed biegiem sprawdź warunki drogowe oraz prognozę pogody.

Biegaj ostrożnie

Poniżej przedstawiamy najbardziej niebezpieczne sytuacje na drodze z udziałem biegaczy. Zobacz, w których momentach zagrożenie jest największe.

Zakręt

rys. Arthur Mount

1. Po prawej stronie drogi jest lepsza widoczność, ale mimo to biegacz nie powinien schodzić na drugi pas. Będzie miał auta za plecami, co jest szczególnie niebezpieczne. Samo przejście przez jezdnię po skosie również nie należy do najbezpieczniejszych manewrów. 

2. Biegacz musi mieć się na baczności. Przed ostrym zakrętem w lewo nie wie, co się zza niego wyłoni i z jaką szybkością nadjedzie. W takiej sytuacji najlepiej jest zejść z drogi na pobocze.

Wzniesienie

rys. Arthur Mount

Kiedy biegniesz pod górkę, kierowca z drugiej strony wzniesienia zobaczy Cię później niż na płaskim. Może go też oślepić słońce, które masz za plecami. Miej ubranie kontrastujące z otoczeniem i bądź gotów w każdej chwili zejść z drogi.

Skrzyżowanie

rys. Arthur Mount

Sytuacja 1. Przy żółtym świetle, kiedy ciężarówka się zatrzymuje, biegacz wchodzi na pasy. Nie widzi jednak auta za ciężarówką, które może wjechać na skrzyżowanie. Zaczekaj, aż wszystkie auta zatrzymają się na czerwonym świetle.

Sytuacja 2. Kierowca skręca w prawo. Ma zieloną strzałkę. Sprawdza, czy z jego lewej strony nie jedzie inny samochód. Nie zawsze jednak uważa na to, co jest po prawej. Dlatego przed skrzyżowaniem zawsze zejdź z jezdni i poruszaj się chodnikiem.

Sytuacja 3. Kierowca cofa z parkingu i chce wyjechać na główną. Patrzy w lusterka, głównie uważając na swoją prawą stronę. Dlatego może nie zauważyć kogoś biegnącego chodnikiem z lewej. Zwolnij i upewnij się, że kierowca Cię zobaczył.

Bądź widoczny - będziesz bezpieczny

Robi się ciemno, a Ty nadal biegniesz szosą. Z jakiej odległości kierowca Cię zobaczy? Runner's World sprawdził wszelkie możliwości, nawet te najgorsze.

  • 10 metrów, jeśli biegniesz w ciemnym stroju. Szukasz guza, biegając po drodze w ciemnym ubraniu. Kierowca zauważy Cię dopiero wtedy, gdy będziesz już bardzo blisko śmiertelnego niebezpieczeństwa. Przy takiej odległości w zasadzie nie masz już nawet szans odskoczyć w bok, aby uniknąć zderzenia.
  • 15 metrów, jeśli założysz biały T-shirt. Chociaż masz na sobie koszulkę w jasnym kolorze, w nocy nie ma to większego znaczenia, zwłaszcza jeśli kierowca jedzie bardzo szybko. Jesteś o włos od tragedii.
  • 100 metrów, jeśli masz odblaski. Na tym dystansie, bez odpowiedniego stroju, proś kierowców o litość... Może Cię w porę zauważą. Zrób sobie przysługę i kup przynajmniej odzież i buty mające elementy odblaskowe.
  • 150 metrów, jeśli masz na sobie ubranie w jaskrawych kolorach. Jasna kurtka pozwoli zachować kierowcom ostrożność. Najlepsze są jaskrawe, fluorescencyjne barwy: żółto-zielone i jasnopomarańczowe. Elementy odblaskowe pozwolą kierującym pojazdami dostrzec ruch na drodze z wystarczającym wyprzedzeniem, aby biegacza ominąć.
  • 400 metrów, jeśli masz latarkę LED. Jeśli nie czujesz się komfortowo, nosząc na głowie lampkę, to ubierz kamizelkę odblaskową lub migające diody na ramię. Kierowca nie zawsze pozna, że jesteś biegaczem, ale na czas zobaczy Twoją obecność. Lampka LED (diodowa) powinna dawać ostre światło. Kierowca jej białą lub czerwoną barwę może skojarzyć z zagrożeniem na drodze, a to wzmoże jego czujność.
  • 800 metrów, jeśli masz latarkę LED i odblaski. Bieganie z czołówką albo latarką jest najlepszą drogą do bycia widzianym. Białe opaski odblaskowe na ramionach są świetne, by oko kierowcy zobaczyło je w ciemności, zwłaszcza gdy poruszają się w biegu. Kierowca powinien już z takie odległości łatwo rozpoznać, że ktoś się zbliża.

RW 06/2010

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij