Runner's World poleca:

Dług tlenowy - bieganie w mieście

Poleć ten artykuł:

Może to zabrzmi trochę jak herezja, ale ruch na świeżym powietrzu nie zawsze musi oznaczać zdrowie. Więcej - może nawet skrócić życie. Przynajmniej jeśli biegasz w mieście. Oto co robić, żeby minimalizować ryzyko.

Kiedy jestem w Warszawie, biegam rano po Parku Skaryszewskim. Aby tam dotrzeć, muszę przebiec ulicę Francuską i pokonać rondo Waszyngtona. Jeszcze niedawno warkot silników i smród z rur wydechowych wydawał mi się niewielką ceną za przyjemność truchtania po parku. Okazuje się jednak, że cena ta może być wyższa niż przypuszczałem.

Z każdym wdechem razem z ożywczym tlenem wciągałem do płuc spore ilości ozonu, tlenku węgla, mnóstwo pyłu, dwutlenku siarki, dwutlenku azotu, ołowiu i całą chmarę innych zanieczyszczeń. Nie wiedziałem, że bieganie około godz. 8 rano wzdłuż stojących w korku samochodów nie tylko zmniejszało wydolność moich płuc i obkurczało drogi oddechowe, ale też było przyczyną bólu w klatce piersiowej. Dobrze, że mieszkam we Wrocławiu, gdzie do parku na Koza-nowie mam jakieś 20 metrów.

Zakaz ruchu

Kiedy biegasz, pedałujesz czy grasz w tenisa, Twoje mięśnie potrzebują więcej powietrza. Z każdym oddechem do płuc wpada tlen i wszystko to, co jest tam oprócz niego. A jest tego dużo za dużo. Przeciętna osoba wdycha ok. 15 000 l powietrza każdego dnia. W ciągu minuty ta ilość waha się od 6 do 10 litrów, w zależności od pojemności płuc i tego, czy akurat śpimy, czy wchodzimy po schodach.

Podczas intensywnych ćwiczeń aerobowych, 70 m2 Twoich płuc potrzebuje tych litrów nawet 150. To 10-15 razy więcej niż potrzebuje spacerowicz. A to oznacza, że Twój organizm musi poradzić sobie z dużo większą dawką szkodliwych substancji, które są w powietrzu. Już samo wystawienie nogi za drzwi naraża Cię na 5-krotnie większą dawkę ozonu w porównaniu z tą, którą przyjmujemy w domu.

Na domiar złego, w czasie biegu wdychasz powietrze ustami. Tracisz w ten sposób możliwość naturalnego filtrowania powietrza przez nos, przynajmniej z części paskudztwa, które jest w powietrzu. Owłosienie nosa może nie zawsze jest estetyczne, ale zatrzymuje największe z nich (wydzielina wyłapuje cząstki stałe, a rzęski w nosie wypychają razem z prochami na zewnątrz).

Gdy widzę biegaczy albo kolarzy jadących wśród samochodów, chciałbym każdego z nich zatrzymać i zabronić im dalszego wysiłku. W niektórych miejscach prawie każdego miasta powinien pojawić się znak drogowy „Zakaz aktywności fizycznej". Oczywiście, organizm nie poddaje się bez walki. Stara się zablokować dostęp szkodliwym substancjom. Zacieśnia drogi oddechowe i łapanie powietrza robi się trudniejsze.

Ma twardy orzech do zgryzienia: ciężko trenując domaga się większej ilości tlenu dla mięśni, z drugiej strony automatycznie broni się przed zatruciem. Szybko możesz to zauważyć: sapanie, drapanie w gardle, ból głowy i płuc, łzawienie oczu. Inne efekty są niestety poważniejsze.

Tagi: bieganie w mieście | bieganie w mieście porady | jak biegać w mieście

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij