Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Runners-world.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Bieganie a smog: Trening przy zanieczyszczonym powietrzu

Może to zabrzmi trochę jak herezja, ale ruch na świeżym powietrzu nie zawsze musi oznaczać zdrowie. Więcej - może nawet skrócić życie. Przynajmniej jeśli biegasz w mieście. Ze smogiem nie ma żartów - oto co robić, żeby minimalizować ryzyko.

bieganie w mieście, bieganie a smog, bieganie alert smogowy, bieganie zanieczyszczenie powietrza Jak biegać, kiedy na zewnątrz straszy smog / fot. Justine Steele

Kiedy jestem w Warszawie, biegam rano po Parku Skaryszewskim. Aby tam dotrzeć, muszę przebiec ulicę Francuską i pokonać rondo Waszyngtona. Jeszcze niedawno warkot silników i smród z rur wydechowych wydawał mi się niewielką ceną za przyjemność truchtania po parku. Okazuje się jednak, że cena ta może być wyższa niż przypuszczałem.

Z każdym wdechem razem z ożywczym tlenem wciągałem do płuc spore ilości ozonu, tlenku węgla, mnóstwo pyłu, dwutlenku siarki, dwutlenku azotu, ołowiu i całą chmarę innych zanieczyszczeń. Nie wiedziałem, że bieganie około godz. 8 rano wzdłuż stojących w korku samochodów nie tylko zmniejszało wydolność moich płuc i obkurczało drogi oddechowe, ale też było przyczyną bólu w klatce piersiowej. Dobrze, że mieszkam we Wrocławiu, gdzie do parku na Kozanowie mam jakieś 20 metrów.

Zakaz ruchu

Kiedy biegasz, pedałujesz czy grasz w tenisa, Twoje mięśnie potrzebują więcej powietrza. Z każdym oddechem do płuc wpada tlen i wszystko to, co jest tam oprócz niego. A jest tego dużo za dużo. Przeciętna osoba wdycha ok. 15 000 l powietrza każdego dnia. W ciągu minuty ta ilość waha się od 6 do 10 litrów, w zależności od pojemności płuc i tego, czy akurat śpimy, czy wchodzimy po schodach.

Podczas intensywnych ćwiczeń aerobowych, 70 m2 Twoich płuc potrzebuje tych litrów nawet 150. To 10-15 razy więcej niż potrzebuje spacerowicz. A to oznacza, że Twój organizm musi poradzić sobie z dużo większą dawką szkodliwych substancji, które są w powietrzu. Już samo wystawienie nogi za drzwi naraża Cię na 5-krotnie większą dawkę ozonu w porównaniu z tą, którą przyjmujemy w domu.

Na domiar złego, w czasie biegu wdychasz powietrze ustami. Tracisz w ten sposób możliwość naturalnego filtrowania powietrza przez nos, przynajmniej z części paskudztwa, które jest w powietrzu. Owłosienie nosa może nie zawsze jest estetyczne, ale zatrzymuje największe z nich (wydzielina wyłapuje cząstki stałe, a rzęski w nosie wypychają razem z prochami na zewnątrz).

Gdy widzę biegaczy albo kolarzy jadących wśród samochodów, chciałbym każdego z nich zatrzymać i zabronić im dalszego wysiłku. W niektórych miejscach prawie każdego miasta powinien pojawić się znak drogowy „Zakaz aktywności fizycznej". Oczywiście, organizm nie poddaje się bez walki. Stara się zablokować dostęp szkodliwym substancjom. Zacieśnia drogi oddechowe i łapanie powietrza robi się trudniejsze.

Ma twardy orzech do zgryzienia: ciężko trenując domaga się większej ilości tlenu dla mięśni, z drugiej strony automatycznie broni się przed zatruciem. Szybko możesz to zauważyć: sapanie, drapanie w gardle, ból głowy i płuc, łzawienie oczu. Inne efekty są niestety poważniejsze.

Lepiej nie oddychać

W Szkocji sprawdzono, jak spaliny diesla wpływają na kolarzy. Po godzinie jazdy w rozrzedzonych spalinach u zdrowych facetów zmniejszył się przekrój żył i spadł poziom tPA - enzymu, który pilnuje, by we krwi dochodzącej do serca nie było żadnych skrzepów. W innym badaniu stwierdzono, że wydolność spada w takich warunkach aż o 30%, a wydolność płuc o prawie 1/4.

W Finlandii 45 ochotników trenowało przez pół roku w warunkach zwiększonego zanieczyszczenia powietrza. Nie wiem, czy nie żałowali swojej decyzji, bo w tym wypadku cząstki stałe zanieczyszczeń z kominów i dużo mniejsze z silników spalinowych trzykrotnie zwiększyły ryzyko choroby niedokrwiennej serca; czasami prowadzi ona do zawału.

Czujesz, że coś jest nie tak z Twoim organizmem, ale często tłumaczysz to spadkiem formy. Dochodzisz do mylnego wniosku, że musisz lepiej (czyli w powszechnym mniemaniu więcej) trenować. Czyli tylko łykasz więcej zanieczyszczeń i spirala nakręca się coraz mocniej.

Czarna lista

Najbardziej szkodliwe są tlenek węgla, dwutlenek węgla, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA) i smog fotochemiczny" - mówi dr hab. inż. Wojciech Mniszek, kierownik Zakładu Szkodliwości Chemicznej w katowickim Instytucie Pracy i Zdrowia Środowiskowego. Ile tego świństwa znajduje się w powietrzu, wiedzą doskonale w wojewódzkich inspektoratach ochrony środowiska (WIOŚ).

„W 2004 roku w ramach programu PHARE powstał w Polsce ogólnokrajowy system oceny jakości powietrza - mówi Barbara Kwiatkowska-Szygulska, naczelnik dolnośląskiego Wydziału Monitoringu Środowiska. - Dzięki temu co godzinę są automatycznie mierzone stężenia zanieczyszczeń w powietrzu w danym rejonie, co zresztą można sprawdzić w internecie". Aktualne wskazania stacji pomiarowych można znaleźć tutaj: Mapa oceny jakości powietrza w Polsce.

1 2
STRONA 1 z 2

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij