Runner's World poleca:

Jak biegając, rzuciłem palenie

Poleć ten artykuł:

Każdy papieros skraca życie o 5 i pół minuty. Ja zdążyłem sobie skrócić życie już o rok. To życie, które tak lubię. Bez sensu. Myślałem, że mi się nie uda, że mam za słabą wolę. Ale mi się udało - wiem już, jak rzucić palenie. Stawiam, że uratowało mnie bieganie.

Nigdy nie byłem typem sportsmena. Książki, kino, teatr, knajpy, długie dyskusje - to był, jest, mój świat. Oczywiście wszędzie z papierosem. Ulubione zajęcie? Rozsiąść się w fotelu z dobrą książką, kawą albo lampką wina, popielniczką pod ręką i paczką fajek. Tak wyobrażałem sobie raj. Jeszcze do niedawna. Dziś samowładczo zadekretowałem wygnanie z tego raju. Papierosów.

Przyjaciele palacze - grupa wsparcia w nałogu - dziwili się, dlaczego. Skąd taki pomysł, chłopie? Nie mogli zrozumieć, bo zawsze przekonywałem, że palenie to „wyraz wolności jednostki" i że nie dam się wtłoczyć w te idiotyczne amerykańskie ograniczenia. Że nie ulegnę nagonce na palaczy i im silniejszy będzie nacisk, żeby rzucić, tym silniej ciągnęło mnie do palenia. Ot, taki typowo polski buntowniczy charakter.

Kto kaszle? Ja?

Ale do czasu. Pewnego ranka, kiedy wyszedłem jak co rano pod trzepak z kubkiem kawy i fajką w ręku, wyszła tam też sąsiadka. Starsza pani z czerstwą skórą, która niejedno już w życiu widziała i czuje potrzebę dzielenia się swoim doświadczeniem. Tym razem ze mną. „Bardzo ładnie pan kaszle" - powiedziała z przekąsem. Ja? Kaszlę? Kompletnie mnie zakoczyła. Przecież ja nie kaszlę, jestem zdrowy.

I w tym momencie uświadomiłem sobie, że istotnie - co kilkadzisiąt sekund wydaję z siebie krótkie szczeknięcie. Jak Boga kocham, nigdy wcześniej nie zwróciłem na to uwagi. Pokasływałem co rano, tak mimochodem, bez świadomości, że to robię. Spytałem żonę. Potwierdziła, że każdego ranka, od momentu wstania z łóżka aż do powrotu z „kawy i papieroska", pokasłuję rytmicznie.

Powiedziała mi też, że nasze dziecko właśnie po kaszlu na klatce schodowej wie, że tatuś wraca. Byłem kompletnie zaskoczony. Z moim organizmem działo się coś złego, a ja w ogóle tego nie zauważałem. A skoro nie zauważyłem czegoś, co widzą, a raczej słyszą wszyscy dookoła, to może nie zauważyłem też czegoś, co może zobaczyć tylko niejaki Roentgen?

Poszedłem więc do pulmonologa i poprosiłem o badanie. Nawet nie musiałem odpowiadać na pytanie, czy palę. Lekarz powiedział mi o tym, ledwo mnie zobaczył. Osłuchał mnie, opukał, dał skierowanie na prześwietlenie i kazał się zgłosić następnego dnia. Kiedy wróciłem rano, ze zdjęciem swoich płuc w lekko drżących rękach, obejrzał je i powiedział, że jeśli chodzi o raka, to jeszcze go nie mam. Jeszcze!

Pora rozstania

To mi wystarczyło. Co innego jest czytać bezosobowe ostrzeżenia na paczkach papierosów, a co innego usłyszeć od człowieka, który się na tym zna: JESZCZE pan nie ma raka... To był ten impuls, którego potrzebowałem. Uznałem, że najwyższa pora zrezygnować z palenia. Wiedziałem, że mam słabą wolę i że potrzebuję pomocy, bo wszelkie poprzednie nieśmiałe próby rzucania kończyły się już po dwóch, góra trzech godzinach.

Tagi: zdrowie | nałóg | papierosy | tytoń | palenie | rzucanie palenia

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (2)

przemyku, 11 kwietnia 2014, 00:14

Po rzuceniu, postanowiłem wrócić do formy ;) w niedzielę pewnie spotkam się z częścią Was na trasie 10km Orlenu Maraton to póki co kosmos dla mnie :) trzymajcie kciuki!

przemyku, 11 kwietnia 2014, 00:12

Jest taka książka o łatwym sposobie rzucania palenia Pamiętam jak trzy lata temu zacząłem ją czytać to przerwałem bo wystraszyłem się że rzeczywiście rzucę. Wiem, to głupie, ale wtedy jeszcze wmawiałem sobie, że nie jestem gotowy. Dokładnie 32 dni temu skończyłem ją czytać i od razu przestałem palić, bez gum, bez plastrów, bez poczucia, że coś tracę z czegoś muszę zrezygnować. Ja, który od kilkunastu lat wypalałem niewiarygodne liczby papierosów po prostu przestałem potrzebować papierosów. Gdy już uświadomiłem sobie, że nigdy ich nie potrzebowałem, nie potrzebowałem ani ułamka silnej woli by wyrzucić resztę papierosów i zacząć cieszyć sie wolnością. Wiem jak to brzmi, jak bajka, nieprawdopodobnie - trochę ponad miesiąc temu też tak myślałem. Serio, jeśli od dłuższego czasu próbujesz zabrać sie za rzucenie, jeśli czujesz, że zdrowie coraz gorsze, jeśli wiesz, że coś jest nie tak, ale nie możesz zrobić tego pierwszego kroku Proszę znajdź tą książkę. Można palić podczas jej czytania i w najgorszym razie nic nie tracisz bo będzie jak do tej pory. A jeśli się uda? Poczujesz wolność :) mam nadzieję, że choć jedną osobę uda mi się przekonać i tym samym pomóc jej z nałogiem.
przejdź do forum

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij