Polityka prywatności - poznaj szczegóły »

W prenumeracie dostaniesz teraz
11 numerów RW
z 33% rabatem!

Zamów teraz Zobacz nowy numer
  • STRONA GŁÓWNA
  • TRENING
  • DIETA
  • ZDROWIE
  • SPRZĘT
  • LUDZIE
  • BIEGI
  • SPOŁECZNOŚĆ
  • GALERIE
  • Zamów prenumeratę
  • Zobacz najnowszy numer
  • Top10: Najlepsze artykuły
  • Konkursy RW
  • Jak biegając, rzuciłem palenie

    Tagi: zdrowie | nałóg | papierosy | tytoń | palenie | rzucanie palenia

    Poleć ten artykuł

    Tym razem prosto z przychodni poszedłem do apteki, by zgodnie z radą doktora kupić gumy z nikotyną. Powiedział, że to mi zastąpi nikotynę z fajek i pomoże przetrwać pierwsze tygodnie. I faktycznie, pomogło. W aptece okazało się, że mam do wyboru trzy rodzaje preparatów z nikotyną: gumy, plastry i tabletki do ssania.

    Wybrałem gumy, licząc na to, że zastąpią mi ten charakterystyczny „przyruch" wyciągania papierosa z paczki, zmiękczania go, wkładania do ust i przypalania. Gumy były tak mocne. Oprócz dawki nikotyny dawały mi poczucie, że robię coś trochę zakazanego.

    Finisz

    Nie paliłem, żułem gumę i... podjadałem. Po prostu nie potrafiłem się powstrzymać. Zupełnie mimowolnie wstawałem, szedłem do lodówki czy do szafki i brałem coś, co można było sobie włożyć do ust. Kabanosa, jabłko, ciastko... Pewnego dnia złapałem się na tym, że oglądając film, wrzuciłem do brzucha całe pudełko ptasiego mleczka.

    Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po tygodniu niepalenia, zapinając spodnie, poczułem dziwny ucisk. Zupełnie jakbym wstał od wigilijnego stołu. A przecież nie jadłem jeszcze śniadania! Perspektywa zostania „Grubym Maksem" przeraziła mnie do tego stopnia, że mimo utrwalonej niechęci do wysiłku fizycznego postanowiłem zacząć się ruszać.

    Pozostawało tyko wybrać formę ruchu. Piłka nożna? Nie... Trzeba zebrać drużyny, znaleźć jakieś boisko, korki etc. Odpada. Z tych samych przyczyn odrzuciłem wszystkie inne sporty zespołowe. Został tenis (dla mnie za drogi), pływanie (niestety, basen wolny był tylko o świcie, kiedy normalni ludzie śpią), rower (nie mam gdzie trzymać) i bieganie.

    Tak. Bieganie wydało mi się idealne. Mam park pod nosem, buty nie są horrendalnie drogie, nie muszę się z nikim umawiać, kupować żadnego sprzętu, ani płacić za wstęp. Rano założyłem dresy, buty i zacząłem biec. No dobra, truchtać. Ale nawet trucht okazał się zbyt dużym wyzwaniem. Już po dwustu, może trzystu metrach straciłem oddech. Ale zaparłem się.

    Zgodnie z radami doświadczonych kolegów, przeszedłem do marszu, uspokoiłem oddech i znowu zacząłem biec. I tak na przemian - biegłem i maszerowałem przez 10 minut.Wróciłem zziajany, spocony i... zadowolony! Następnego dnia miałem zakwasy, ale wybiegłem znowu. Tym razem każdy krok sprawiał mi ból, ale płuca wytrzymały dłużej.

    Ubiegłem z 500 metrów. Straciłem oddech, przeszedłem do marszu, znowu biegłem. I znowu. Spodobało mi się. Następnego dnia nie poprawiłem wyniku, ale ból był jakby mniejszy. Następnego było troszkę lepiej. Zadowolenie z siebie, kiedy wracałem zmęczony do domu, było nagrodą za wylany pot. Codziennie biegałem coraz dłużej i dłużej - dziś biegam pół godziny wieczorem. I przestałem tyć.

    Dalej żuję gumy, chociaż mniej niż na początku, ale przestałem w końcu podjadać. Bieganie pomogło mi przetrwać kryzys i niespodziewanie spodobało mi się. To ono pozwoliło mi nie ulec pokusie powrotu do dymka. I nie dość, że uchroniło mnie przed dalszym rujnowaniem zdrowia, to mam wrażenie, że pomaga mi je odbudować. Czuję się lepiej, mam więcej energii, jestem weselszy i - oczywiście - już nie kaszlę.

    Biegaj, ale się nie katuj

    Jak donosi pismo „Addiction", aktywność fizyczna pomaga rzucić nałóg. I wcale nie musi to być jakiś bardzo intensywny trening. Wystarczy 5 minut lekkiego wysiłku (np. truchtu, ćwiczeń rozciągających lub nawet spaceru), żeby w znacznym stopniu zmniejszyć głód nikotynowy. Jak wykazały badania, 15-minutowy wysiłek blokuje głód nikotynowy na prawie godzinę.

    Wg dr Adriana Taylora, autora badania, wcale nie musisz chodzić do siłowni, ustalać specjalnego planu treningowego, czy kupować specjalistycznego sprzętu, by pomóc sobie w walce z nałogiem. Jeśli poczujesz, że chce Ci się palić, po prostu wstań i się przebiegnij lub pomaszeruj żwawo przez 5 minut. Charakterystyczne „ssanie" zniknie.  

    RW 03/2007

    Oceń artykuł:

    5.0

    Skomentuj (2)

    przemyku, 10 kwietnia 2014, 22:14

    Po rzuceniu, postanowiłem wrócić do formy ;) w niedzielę pewnie spotkam się z częścią Was na trasie 10km Orlenu Maraton to póki co kosmos dla mnie :) trzymajcie kciuki!

    przemyku, 10 kwietnia 2014, 22:12

    Jest taka książka o łatwym sposobie rzucania palenia Pamiętam jak trzy lata temu zacząłem ją czytać to przerwałem bo wystraszyłem się że rzeczywiście rzucę. Wiem, to głupie, ale wtedy jeszcze wmawiałem sobie, że nie jestem gotowy. Dokładnie 32 dni temu skończyłem ją czytać i od razu przestałem palić, bez gum, bez plastrów, bez poczucia, że coś tracę z czegoś muszę zrezygnować. Ja, który od kilkunastu lat wypalałem niewiarygodne liczby papierosów po prostu przestałem potrzebować papierosów. Gdy już uświadomiłem sobie, że nigdy ich nie potrzebowałem, nie potrzebowałem ani ułamka silnej woli by wyrzucić resztę papierosów i zacząć cieszyć sie wolnością. Wiem jak to brzmi, jak bajka, nieprawdopodobnie - trochę ponad miesiąc temu też tak myślałem. Serio, jeśli od dłuższego czasu próbujesz zabrać sie za rzucenie, jeśli czujesz, że zdrowie coraz gorsze, jeśli wiesz, że coś jest nie tak, ale nie możesz zrobić tego pierwszego kroku Proszę znajdź tą książkę. Można palić podczas jej czytania i w najgorszym razie nic nie tracisz bo będzie jak do tej pory. A jeśli się uda? Poczujesz wolność :) mam nadzieję, że choć jedną osobę uda mi się przekonać i tym samym pomóc jej z nałogiem.
    przejdź do forum

    Runner's World poleca