[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Koronawirus: bieganie jednak niebezpieczne? 2 metry dystansu to za mało

Jeśli zastanawiasz się, czy wyjść pobiegać, jeśli nie dla zachowania formy fizycznej, to choćby dla poprawy swojej kondycji psychicznej, weź pod uwagę najnowsze badania naukowców z Belgii i Holandii, którzy ostrzegają, że bieganie w czasie epidemii może wiązać się ze znacznie większym ryzykiem zarażenia koronawirusem niż nam się dotychczas wydawało.

 Koronawirus: bieganie jednak niebezpieczne? 2 metry dystansu to za mało fot. pikselstock/shutterstock.com

Kiedy wprowadzano w Polsce pierwsze obostrzenia związane z pandemią koronawirusa, minister zdrowia Łukasz Szumowski dopuszczał bieganie dla zachowania formy fizycznej i utrzymania higieny psychicznej przy zachowaniu bezpiecznego dystansu od innych osób. Jego słowa znalazły odzwierciedlenie w zapisach na oficjalnej rządowej stronie internetowej:

„Przepisy pozwalają wychodzić z domu m.in. w celu realizacji niezbędnych codziennych potrzeb. Do takiej kategorii można zaliczyć np. jednorazowe wyjście w celach sportowych. Należy jednak pamiętać o zachowaniu odpowiedniej odległości od innych oraz o tym, że powinniśmy uprawiać sport w grupie maksymalnie dwuosobowej (nie dotyczy to jednak rodzin)”.

Wraz ze wzrostem zagrożenia epidemicznego przepisy były jednak stopniowo zaostrzane. Najpierw niedozwolone stało się korzystanie z ogólnodostępnej infrastruktury służącej sportowi i rekreacji, jak siłownie pod gołym niebem i place zabaw. Później wprowadzono także bezwzględny zakaz korzystania z terenów zielonych pełniących funkcje publiczne: parków, zieleńców, plaż, promenad, bulwarów i skwerów oraz terenów ogródków jordanowskich, ogrodów botanicznych i zoologicznych, co poważnie ograniczyło liczbę miejsc, w których można byłoby biegać.

Kolejne zmiany przepisów oznaczały kolejne restrykcje. Od 1 kwietnia poza domem poruszać się można tylko w pojedynkę, utrzymując minimum 2 metry dystansu od innych osób (nie dotyczy dzieci do 13. roku życia i osób niepełnosprawnych, którym mogą towarzyszyć opiekunowie), a bieganie zostało wykluczone z katalogu codziennych potrzeb i de facto można być za nie ukaranym mandatem, grzywną lub karą administracyjną, jeśli nie służy przemieszczaniu się w uzasadnionym celu, np. na zakupy, do pracy, do lekarza lub apteki (aktualny stan prawny w zakresie obostrzeń dotyczących biegaczy znajdziesz w artykule Koronawirus a bieganie: czy można biegać? Nowe zasady).

Jak wynika jednak z przeprowadzonych ostatnio badań naukowych, to nie kara finansowa za nieprzestrzeganie obowiązujących regulacji może być najbardziej dotkliwą konsekwencją biegania podczas pandemii koronawirusa.

REKLAMA

REKLAMA

Koronawirus: bieganie jednak niebezpieczne? 2 metry dystansu to za mało Symulacja obrazująca, jak cząsteczki wydychane z powietrzem przez biegacza biegnącego z prędkością 14,4 km/h osiadają na podążającym za nim człowiekiem (fot. KU Leuven / TU Eindhoven)

Belgijsko-holenderski zespół badawczy, złożony z naukowców z Katholieke Universiteit Leuven oraz Technische Universiteit Eindhoven, postanowił bowiem sprawdzić, czy zalecane przez większość krajów 1-2 metry dystansu od innych osób w przypadku uprawiania takich sportów, jak bieganie, jazda na rowerze czy jazda na rolkach, a nawet spacerowania, jest wystarczające. Na podstawie przeprowadzonych symulacji uczeni doszli do wniosku, że utrzymywanie takiej odległości wydaje się skutecznym zabezpieczeniem przed zarażeniem koronawirusem tylko wtedy, gdy stoimy bez ruchu w pomieszczeniu lub na zewnątrz przy bezwietrznej pogodzie, ale osoby podejmujące aktywność sportową muszą być znacznie ostrożniejsze.

Dlaczego? Otóż, gdy ktoś podczas biegu oddycha, kicha lub kaszle, emitowane cząsteczki pozostają przez jakiś czas zawieszone w powietrzu. Osoba biegnąca za nim przechodzi przez tę chmurę drobniutkich kropelek. Naukowcy analizowali tę sytuację, komputerowo symulując obecność w powietrzu cząstek śliny poruszających się osób (podczas spacerowania i biegania), a także pozycję tych osób względem siebie (obok siebie, ukośnie za sobą i bezpośrednio za sobą).

Zobacz także: Bieganie w czasach zarazy: czy koronawirus zagraża biegaczom?

Zwykle ten typ modelowania wykorzystuje się do poprawy osiągów sportowców, ponieważ poruszanie się za innym zawodnikiem zmniejsza opory powietrza i pozwala oszczędzać siły. Ale patrząc pod kątem ryzyka zakażenia się koronawirusem i zachorowania na COVID-19 zaleca się, aby trzymać się z dala od strumienia powietrza za plecami biegacza.

Wyniki swoich symulacji uczeni z belgijsko-holenderskiego zespołu badawczego zilustrowali serią animacji i wizualizacji, na których chmura cząsteczek za plecami biegacza jest doskonale widoczna. „Ludzie, którzy kichają lub kaszlą, rozprzestrzeniają kropelki z większą siłą, ale także ludzie, którzy po prostu oddychają, pozostawiają w powietrzu chmurę cząstek” - mówi profesor Bert Blocken.

REKLAMA

Koronawirus: bieganie jednak niebezpieczne? 2 metry dystansu to za mało Symulacja obrazująca, jak cząsteczki wydychane z powietrzem przez biegacza biegnącego z prędkością 14,4 km/h osiadają na podążającym za nim człowiekiem (fot. KU Leuven / TU Eindhoven)

Czerwone kropki na ilustracjach przedstawiają największe cząstki. Chociaż to, w jakim stopniu wirus znajdujący się w wydychanym przez nas powietrzu niesie ryzyko zarażenia się koronawirusem, jest wciąż przedmiotem intensywnych debat między naukowcami na całym świecie, przyjmuje się, że właśnie te cząsteczki stanowią największe zagrożenie - ale też najszybciej opadają. „Kiedy jednak przebiegniesz przez tę chmurę, wciąż mogą wylądować na Twoim ciele” – dodaje naukowiec.

Jak można się było spodziewać, najbardziej zagrożone są osoby biegnące bezpośrednio za innym biegaczem, a najmniej te, które poruszają się obok siebie, szczególnie przy zachowaniu zalecanego odstępu.

Bazując na tych badaniach naukowcy radzą, aby podczas chodzenia odległość osób poruszających się w tym samym kierunku w jednej linii wynosiła co najmniej 4-5 metrów, w przypadku biegania i wolnej jazdy na rowerze należy utrzymywać dystans minimum 10 metrów, a przy szybszej jeździe na rowerze – nie mniej niż 20 metrów. Ponadto przy wyprzedzaniu zaleca się poruszanie w znacznej odległości, nawet do 20 metrów w przypadku rowerzystów.

„Zachowuj się tak, jak podczas jazdy samochodem: jeśli chcesz kogoś wyprzedzić, nie powinieneś czekać z tym do ostatniej chwili” – tłumaczy prof. Blocken.

Naukowcy zastrzegają jednak, że praca jego zespołu nad zaprezentowanym modelem nie jest jeszcze zakończona, a zdecydowali się opublikować wyniki dotychczasowych symulacji, ponieważ pandemia koronawirusa wciąż nabiera tempa.

"Zdecydowaliśmy, że w obecnej sytuacji byłoby nieetycznym zachować tę wiedzę dla siebie i ogłosić rezultaty naszych prac dopiero za kilka miesięcy, kiedy nasz artykuł przejdzie cały proces recenzencki" - wyjaśnia prof. Blocken.

Należy przyjąć, że bieganie, choć samo w sobie stanowi doskonały sposób na utrzymanie organizmu w zdrowiu i dobrej kondycji, w czasie epidemii koronawirusa może być czynnikiem, który zwiększa ryzyko zarażenia się. Powstrzymanie się od treningów biegowych w tym okresie wydaje się więc rozsądnym posunięciem, zwłaszcza że zamiast biegania można wykonywać treningi w domu, który również przyniosą duże korzyści. A jeśli obawiasz się, że rezygnacja z biegania odbije się negatywnie na Twojej sylwetce, wskazówki, jak temu zapobiec, znajdziesz w artykule Dieta biegacza w czasie pandemii koronawirusa.

RW

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA