Runner's World poleca:

List otwarty od cierpiącego kolana do jego właściciela

Poleć ten artykuł:

Zazwyczaj milczy i znosi Twoje biegowe wybryki. Miarka się jednak przebrała i postanowiło wylać swoje żale. Weź sobie do serca jego postulaty, jeśli nie chcesz, żeby zastrajkowało i całkowicie odmówiło posłuszeństwa. Macie wspólny interes: zdrowie i forma do później starości.

list od kolana

Najdroższy,

To ja, Twoje prawe kolano. Nie, to po prawej. Kretyn... Nie spodziewałeś się listu ode mnie, prawda? Może myślałeś, że przebiegniesz przez życie, robiąc co chcesz i nie zastanawiając się nad moimi odczuciami? I nie mówię o emocjach. Nawet nie wiem, co to jest. Jestem kolanem. Myślę, że wyraziłem się jasno. Mówię o moich fizycznych odczuciach, takich jak dyskomfort, ból, opuchlizna, przeciążenie... Brzmi znajomo? No wreszcie... Tak, to ten rodzaj odczuć, które według Ciebie ibuprom, ketonal albo torebka z lodem załatwią na zawsze. Błąd. 

Kretyn.

Słuchaj, nie mam nic przeciwko używaniu mnie. Uwielbiam, kiedy razem biegamy. Właściwie to jestem do tego stworzone. I mówiąc szczerze, mieliśmy dobre chwile. Pamiętasz to 41:21 na dychę w kwietniu? A 41:05 w maju? To były czasy... Ale gdybyś stracił rachubę, chciałbym Ci przypomnieć, że odwiedzałeś w tym roku lekarza już 9 razy. Powód: nasz związek zrobił się toksyczny.

Uff, wydusiłem to z siebie. Czuję ulgę. Jakbym zrzuciło wór kamieni ze swoich barków. Wiem, nie mam barków. Nie bądź takim cwaniakiem. To była metafora. Bądźmy realistami. Nie jestem tym, czym byłem. A to oznacza, że Ty też nie jesteś tym, kim byłeś. Więc przestań próbować stać się tym, kim byłeś.

Wszystko zaczęło się 20 lat temu. Artroskopia. Co to był za ubaw. Zapomniałem Ci za to podziękować? Bo naprawdę powinienem Ci wyrazić wdzięczność. (Tak, kolano wie, co to jest sarkazm.) Musieliśmy siedzieć na 4 literach miesiącami, a potem praktycznie się ugotowałeś na fizykoterapii – zły pomysł.

To, że pooglądałeś sobie mój tani, plastikowy model w poczekalni tego dnia nie oznacza, że mnie znasz. Jestem bardziej skomplikowane. I zasługuję na właściwe traktowanie. Ale Ty myślałeś, że mogę wrócić do roboty bez odpowiedniej rekonwalescencji. Kolejny błąd.

Kretyn.

Przez kolejne 10 lat dosłownie nosiłem Twój tyłek, aż w końcu nie byłem w stanie tego znieść i „rozsypałem się”. Tak powiedział Twój lekarz: „Pańskie kolano się rozsypało”. Ja się posypałem?! Tak jakbyś Ty nie miał z tym nic wspólnego!

Nie obchodzi mnie, ile tytułów miał ten gość, ale diagnozę jaką postawił trzeba by odwrócić. Wszystkie te chrząstki, które wyjąłeś ze mnie przy pierwszym zabiegu; wszystkie mięśnie wokół mnie, które straciłeś i nigdy nie postarałeś się ich odzyskać; fakt, że jedno z moich ulubionych i najbardziej wspierających ścięgien jest teraz zrobione z kawałka pośladka jakiegoś gościa! Tak, ja się posypałem!

Więc zrobiłeś mi „rekonstrukcję” i zagoniłeś z powrotem do roboty, a 10 lat później... Zaczęły się skargi od Pana Prawe Biodro. NIESPODZIANKA!!! „Dlaczego?” – zapytałeś kolejnego lekarza. Pozwól, że ja Ci wyjaśnię. Ponieważ nie troszczyłeś się o mnie! Musiałem prosić Pana Prawie Biodro o zbyt wiele i po jakimś czasie zdecydował się „rozsypać”. Jakieś „uszkodzenie obrąbka stawowego”.

I co teraz? Zamiana na endoprotezy? Naprawdę myślisz, że możesz nas zamienić? Cóż... OK, może faktycznie możesz. Ale to już nie będzie to samo. Możesz jeszcze za mną zatęsknić. Zobaczysz.

Powiem Ci, co masz zrobić, kretynie. (OK, przepraszam, za tego ostatniego kretyna, sporo we mnie zranionych uczuć). Po pierwsze, przestań zachowywać się jak kretyn i zacznij wykonywać dokładnie zalecenia lekarzy, którzy mówią Ci, co masz robić. I trzymaj się tego do czasu, aż ja i Pan Prawe Biodro damy Ci znać, że wszystko jest w porządku i znowu jesteśmy do dyspozycji, tak jakbyśmy mieli 23 lata. Niestety, nie mamy już 23 lat – ale nie jesteśmy jeszcze skreśleni. Więc rób wszystkie te mostki, siady narciarskie, unoszenia nóg, bo naprawdę chcę pokazać tym wszystkim 23-latkom, na co mnie jeszcze stać. Zarozumiałe gnojki...

Twoje prawe kolano   

RW 10/2013

Tagi: kolano biegacza | bolące kolana | kontuzje kolan

Oceń artykuł:

3.3

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij