Chiny - nowa biegowa potęga?

Chiny w błyskawicznym tempie przeganiają resztę świata na wielu frontach - i ten trend nie ominął także mody na bieganie. Jeszcze dziesięć lat temu pekiński maraton kończyło ledwo kilka tysięcy biegaczy. W 2016 roku linię mety przekroczyło ich już prawie 29 tysięcy. Czy jesteśmy świadkami narodzin nowej potęgi?

East News - Rodale Images
fot. East News

Ni-Hao - szaleni biegacze, czyli Półmaraton Pekiński w skrócie:

Rozgrzewka na starcie: Chiny słyną z wielkiej liczby palaczy. Palaczem był na przykład Deng Xiaoping, który - choć wypalał olbrzymie ilości papierosów - przeżył aż 92 lata. Mimo to opadła mi szczęka, kiedy zobaczyłem trzech mężczyzn z numerami startowymi na piersi, zaciągających się dymem tuż przed rozpoczęciem biegu.

Z wigorem: Przed biegiem większość chińskich zawodników rozgrzewała się dynamicznym tańcem disco, a mający najwięcej energii jeszcze machali narodowymi flagami.

Wycieczka olimpijska:  Zawodnicy mieli okazję zobaczyć główne areny igrzysk: Ptasie Gniazdo, czyli główny stadion, oraz Wodną Kostkę - kompleks pływacki.

Wdech, wydech: Bieganie w Pekinie, gdzie codziennie przybywa ponad tysiąc aut, gwarantuje wdychanie tlenku węgla, dymów fabrycznych i zwykłego kurzu, który unosi się z tysięcy budów, oraz piasku nawiewanego z pustyni Gobi. W dzień biegu warunki były raczej dobre, co znaczy, że niebo było tylko zamglone, a nie kompletnie zasnute smogiem.

Publiczność: Robotnicy w kaskach przystawali, ćmiąc papierosy z wyrazem totalnego zdumienia na twarzy. Z perspektywy napływowego pracownika, który zarabia kilka dolarów dziennie, każdy, kto dobrowolnie i bez sowitej zapłaty godzi się na wysiłek fizyczny, musi być niespełna rozumu.

Kurioza na trasie: Trasa była praktycznie płaska, ale otwarta dla aut. Po drodze rozmieszczono punkty nawadniające. Za metą nie było miejsca przeznaczonego dla zawodników i żadnej ucieczki od koszmarnego ruchu samochodowego.

Czemu tak długo?! Okazało się, że wielu lokalnych Chińczyków brało udział w maratonie dla zgrywy, być może zdopingowani wszechobecnym duchem olimpijskich zmagań. Nasze podejrzenia potwierdziły się w trakcie maratonu - wielu uczestników było nieprzygotowanych. Z trudem łapiąc powietrze, rzężąc prawie, wycofywali się w trakcie biegu.

Dać z siebie wszystko: Przed biegiem trenowałem na ponadtrzykilometrowej pętli przebiegającej przez park Ritan, wśród pagód, jezior i ludzi ćwiczących tai chi. Spotkałem kilku podobnych do mnie trenujących, choć generalnie Chińczycy wolą biegać w trampkach i codziennym ubraniu. W dniu półmaratonu ile sił w płucach krzyczałem ze wszystkimi: "Jia you!", co znaczy: "Dać z siebie wszystko". Na mecie zameldowałem się z czasem 1:55.48.

RW 04/2008

1 ... 3 4 5
STRONA 5 z 5
REKLAMA
}