Cross Ostrzeszowski: najstarszy bieg w Polsce

Ostrzeszów okrzyknięto stolicą polskich przełajów. Słynny "Cross" rozgrywany jest tu nieprzerwanie od 1965 roku mimo śnieżyc, upałów, stanów wojennych i kryzysów. Powstał i przetrwał dzięki charyzmatycznym działaczom. Dziś potrzebuje świeżej krwi.

fot. archiwum Crossu Ostrzeszowskiego
Cross w 1968 roku. Juniorzy starsi walczą w biegu na 3 km (fot. archiwum Crossu Ostrzeszowskiego)

Cross w XXI wieku

"Robimy wszystko, żeby organizacja Crossu była coraz lepsza i w porównaniu do tego, co było dwadzieścia lat temu, to ten postęp na pewno widać, ale zdajemy sobie sprawę, że jeszcze jest wiele do zrobienia" - mówi kierownik Crossu Bronisław Kokoszko. On i Wojciech Mamys, sekretarz biegu, twierdzą, że bardzo brakuje im Jerzego Maklesa, który był motorem napędowym imprezy, a teraz jest już tylko dobrym duchem Crossu.

"Cross dorobił się świetnej kadry, ale potrzebuje świeżej krwi, usprawnień organizacyjnych, nowoczesności" - mówi dziennikarz i biegacz Włodzimierz Juszczak. Nawet kierownictwo Crossu twierdzi, że impreza, która aktualnie przyciąga 1200 osób, pilnie potrzebuje "takich wariatów jak Jurek, jak my", którzy przejmą od nich organizację.

Od kilku lat decyzją władz miasta tylko otwarcie i pierwszy bieg Crossu rozgrywany jest na stadionie, a potem impreza przenosi się obok niego. Wszystko po to, by nie zniszczyć tartanu. Paradoksalnie to właśnie Jerzy Makles, inicjator biegów, walczył o tartan na stadionie, a teraz z powodu "ochrony tartanu" impreza traci klimat oraz możliwość obserwowania całych zawodów z trybun. "Będziemy walczyć, by Cross wrócił na ostrzeszowski stadion" - mówi kierownictwo Crossu.

W jednym z wywiadów z 2000 roku na pytanie, czy Cross doczeka jubileuszu 50-lecia, Jerzy Makles uśmiechnął się i powiedział: "My nie doczekamy, ale Cross doczeka. Wydaje mi się, że po nas będą następni. Być może doczekamy tego jako dziadkowie siedzący gdzieś na trybunie. Wtedy naszym zadaniem będzie zorganizowanie jubileuszowego Crossu, myśląc o zmianie pokoleń. Każdy z nas musi wychować swojego następcę".

archiwum Crossu Ostrzeszowskiego
Jerzy Makles, twórca i pierwszy kierownik Crossu (fot. archiwum Crossu Ostrzeszowskiego)

Jerzy Makles (1932-2005)

Twórca i pierwszy kierownik Crossu. Swoją energią i życiorysem mógłby obdarować kilka osób. To dzięki jego uporowi Ostrzeszów stał się stolicą przełajów, stadion otrzymał tartan, a miasto halę sportową. W latach 1982-1985 był szefem szkolenia młodzieży w Polskim Związku Lekkiej Atletyki. Pionier „Królowej Sportu" w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie przebywał w latach 1986-1995. Wrócił do Ostrzeszowa i działał w samorządzie. „Jurek podnosił poprzeczkę nie tylko nam, ale i sobie. Kiedy wyrzucili go drzwiami, wszedł oknem - wspominają go przyjaciele".

"W sylwestra 2005 roku przyszedł złożyć życzenia i mówi: wiesz co Wojtek, to był chyba mój ostatni Cross... - opowiada ze smutkiem Wojciech Mamys, sekretarz Crossu. - Porozliczał się ze wszystkim, pooddawal stopery. Właśnie obchodził 50 lat swojej działalności sportowej. Nikt mu nie podziękował. Trochę mu było przykro". W lutym 2005 roku zmarł nagle w trakcie obozu sportowego w Kotlinie Kłodzkiej. Na jego cześć na każdym Crossie rozgrywany jest bieg jego imieniem.

RW 02/2009

1 2 3
STRONA 3 z 3
REKLAMA