[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Polska Biega: akcja, która porwała Polaków

Majowa akcja Polska Biega pod patronatem „Gazety Wyborczej” to nie tylko spektakularne i medialne biegi pełne znanych postaci ze świata polityki, sportu i kultury, organizowane w dużych miastach typu Warszawa czy Kraków. Na biegowej mapie Polski zaistniały także miasteczka oraz wioski, w których biegacze nie są już traktowani jak kosmici. W sumie w 544 biegach rozegranych w ciągu kilku dni wzięło udział około 90 tysięcy osób!

Polska Biega: akcja, która ruszyła Polaków fot. Polska Biega

Piątek. Niewielka miejscowość w geograficznym sercu Polski. Stąd ruszyła sztafeta w czterech kierunkach Polski. Trzonem akcji „Polska Biega” były nieduże biegi organizowane przez lokalne samorządy, szkoły, kluby sportowe lub spontanicznie – przez zapaleńców amatorów. Ale to właśnie sól całej akcji. Jedne imprezy robiono z większym rozmachem, inne – te o niewielkim budżecie – oparte były na entuzjazmie ich organizatorów.

Niezależnie jednak od wielkości czy rangi imprezy, biegali i truchtali wszyscy. Dzieci, młodzież, dorośli, emeryci, a nawet matki z wózkami i wychowankowie poprawczaków.

Złoty bieg pod nadzorem

Złotoryja słynie z mistrzostw w płukaniu złota, odbywających się nad Zalewem Złotoryjskim. Ale nie jest to jedyne miejsce, gdzie można zdobywać złote laury. W tym uroczym dolnośląskim mieście znajduje się także prężnie działający klub sportowy OLAWS, gdzie można spróbować swoich sił w rozmaitych dyscyplinach, przydatnych podczas „gorączki złota” – od biegów przełajowych, przez strzelectwo, aż do wieloboju siłowego.

W tym roku klub po raz pierwszy zorganizował bieg rekreacyjny w ramach akcji „Polska Biega”. Wystartowało 66 osób. Ponadto, prezes klubu Piotr Kocyła namówił dyrektora zakładu poprawczego z pobliskich Jerzmanic-Zdroju do włączenia do akcji wychowanków tego zakładu. Chętnych do wyrwania się poza mury zakładu było tak wielu, że aż trzeba było przeprowadzić selekcję. 15-osobowa grupa chłopców wtopiła się dyskretnie w biegnący tłum i pod specjalnym nadzorem nauczycieli pokonała 4 km w malowniczych okolicach Zalewu Złotoryjskiego i rzeki Kaczawy.

Resocjalizacja przez sportowy wysiłek okazała się strzałem w dziesiątkę. Nikt nie zboczył z trasy i nie pobiegł dalej niż 4 km przewidziane w planie. „Chłopcy bardzo fajnie się spisali. Wtopili się w społeczeństwo, potrafili się zachować. Nawet pomagali biegnącym dzieciom” – chwali wychowanków pan Piotr.

REKLAMA

REKLAMA

Polska Biega: akcja, która ruszyła Polaków Pokonywanie trasy w motocyklowej asyście było nie tylko łatwiejsze, ale i bezpieczniejsze (fot. Polska Biega)

Atmosfera imprezy udzieliła się również gapiom, którzy spontanicznie włączali się do zbiorowego truchtomarszu. Nawet matki z dziećmi w wózkach ruszały na pagórkowatą trasę i dzielnie pokonywały wzniesienia. Na koniec dla wszystkich były nagrody, upominki i obietnica, że za rok odbędzie się kolejny taki bieg.

„Na pewno następnym razem włączymy się do akcji «Polska Biega» – obiecuje prezes Kocyła. – Mamy już doświadczenie”.

Końska dawka biegów

Gdyby ktoś chciał przebiec wszystkie biegi zorganizowane w Końskich (województwo świętokrzyskie), musiałby mieć naprawdę końskie zdrowie. Odbyło się tam aż 19 biegów w 22 kategoriach wiekowych. Dystanse do wyboru, do koloru: od 400 m dla przedszkolaków, do 3000 m dla dorosłych. Wystartowało ponad 500 zawodników. Miłośników zdrowotnych właściwości rekreacyjnego biegania kusiły liczne nagrody i upominki – tych było blisko 250. Jak widać, nikt w Końskich nie obiecywał przysłowiowego konia z rzędem temu, kto zdecyduje się wystartować w biegu.

Wysiłek triumfatorów w poszczególnych kategoriach był odpowiednio doceniony. Szczególnie cenny był rower górski – jedna z wielu nagród dla zwycięzcy biegu głównego. A wygrał go pan Andrzej Lachowski, aktualny mistrz Polski w biegach górskich na krótkim dystansie. Zresztą zwyciężył w tym biegu po raz trzeci z rzędu, a siódmy w ogóle. Być może wkrótce pan Andrzej przerzuci się z biegów górskich na rowerowe wyścigi MTB.

Organizator imprezy, pan Wojciech Pasek z koneckiego oddziału PTTK, ocenia ją jako bardzo udaną: „Ogólnie jestem zadowolony. Były to biegi uliczne z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. I po raz pierwszy włączyliśmy ten bieg do obchodów rocznicowych”.

Trudno nie być zadowolonym, bo impreza miała wsparcie ze strony urzędu miasta i gminy, starostwa oraz urzędu marszałkowskiego. Nad prawidłowością rywalizacji czuwał sędzia, a strażnik miejski na motocyklu pilnował, żeby nikt się zbytnio nie zapętlił, wykonując kolejne kółko po parku.

REKLAMA

Polska Biega: akcja, która ruszyła Polaków Wśród gwiazd sportu, które wzięły udział w akcji Polska Biega, byli m.in. sprinter Paweł Januszewski i wioślarz Tomasz Kucharski (fot. Polska Biega)

Nizinny bieg po Górkach

W Górkach (województwo mazowieckie) za organizację biegu wzięło się stowarzysze nie „ Sosenka”. Impreza jednak nie odbyłaby się bez wsparcia finansowego ze strony Urzędu Gminy Dębie Górne oraz pomocy szkoły podstawowej. Harcerze oznaczali polno-leśną trasę po nizinnych terenach wokół Górek, a nad właściwym przebiegiem imprezy czuwał specjalny, zmotoryzowany patrol. Uczestnicy biegu mogli być więc pewni, że z rozpędu nie dobiegną aż do pobliskiej Warszawy. Ale w przyszłym roku może już nie być kolejnego biegu w Górkach.

„Wszystko zależy od funduszy z gminy – zastrzega pani Jadwiga Migacz-Banach z «Sosenki». – Jeśli kwota będzie porównywalna do tegorocznej, to ciężko będzie”. Nie wszyscy mieli łatwo i z górki, organizując swoje imprezy biegowe.

Białe błota przyćmiły Bydgoszcz

Z funduszami nie było problemów w Białych Błotach, leżących w województwie kujawsko-pomorskim. Białe Błota to wbrew pozorom żadna biała błotna plama na sportowej mapie Polski. Znajduje się tam nowoczesny stadion lekkoatletyczny. W tym roku urząd gminy pozyskał fundusze z Unii Europejskiej, które zostały spożytkowane na organizację tzw. Majówki Europejskiej.

Podczas tej majówki pod hasłem „I Bieg Europejski” odbyło się kilkanaście biegów. Biegi organizował Uczniowski Klub Spor towy „Czapla”, któremu szefuje pan Zbigniew Karnas, specjalista w dziedzinie organizacji zawodów sportowych. 1 maja stadion przeżył oblężenie. Blisko 2000 osób podziwiało przyszłe gwiazdy polskiej lekkoatletyki. A było na co patrzeć. W sumie pobiegło 387 dzieci i młodzieży z okolicznych szkół. Zainteresowanie było duże.

„Byliśmy przygotowani na 200 zawodników, a pojawiło się ich dwa razy więcej” – opowiada pan Zbigniew. Jeszcze większą popularnością cieszyły się kiełbaski sponsorowane przez sołtysa Białych Błot. Trzeba było je aż dzielić na pół, żeby dla wszystkich zainteresowanych starczyło.

REKLAMA

REKLAMA

Polska Biega: akcja, która ruszyła Polaków fot. Polska Biega

Dla każdego znalazł się pamiątkowy dyplom, były puchary, koszulki oraz zabawki dla najmłodszych. Dodatkowym bodźcem zachęcającym do biegania były rowery, które rozlosowano wśród wszystkich uczestników.

„Ludzie, słysząc nazwę Białe Błota, myślą, że to tylko taka wioska. A tu jest stadion. Powstanie UKS «Czapla» i sukces naszych imprez to też zaangażowanie pana Krzysztofa Wolsztyńskiego, wiceprezesa Polskiego Związku Lekkoatletycznego” – z dumą opowiada pan Zbigniew.

Impreza w Białych Błotach odniosła sukces. Natomiast w nie tak odległej Bydgoszczy na podobną imprezę odbywającą się tego samego dnia przyszło znacznie mniej ludzi. „Myśleli, że samo ogłoszenie w prasie wystarczy” – uważa Karnas. Wraz ze swoimi uczniami osobiście rozniósł blisko 1000 ulotek po okolicznych szkołach. To się nazywa godne podziwu zabieganie o biegaczy!

W Rudzie Śląskiej połknęli bakcyla

W Rudzie Śląskiej od lat biegi organizuje August Jakubik, ultramaratończyk oraz medalista mistrzostw Europy oraz mistrzostw Polski w wyczerpujących biegach 24- i 48-godzinnych. W tym roku impreza z cyklu „Ruda Śląska + bieg = zdrowe społeczeństwo”, firmowana przez pana Augusta, zbiegła się szczęśliwie z akcją „Polska Biega”. Na szczęście dla uczestników nie był to morderczy, 24-godzinny bieg, tylko spokojna przebieżka po ulicach miasta i parku Strzelnica. Przedział wiekowy uczestników: od dwulatków aż do emerytów powyżej lat 70.

„ Nie chcę nikomu krzywdy zrobić – ze śmiechem opowiada pan August. – Oczywiście dzieci 2-letnie startowały na 200 metrów, większe na 500, młodzież na 1000, a dorośli przebiegli 3 km. Wszystko odbyło się spokojnie i rozsądnie”.

W sumie pobiegło blisko 170 osób. Były koszulki z logo akcji, nagrody. Jedną z głównych stanowiła piłka do kosza z autografami koszykarek I-ligowego ŁKS Łódź, którą pan August otrzymał, biegnąc gościnnie przez Łódź.

REKLAMA

Polska Biega: akcja, która ruszyła Polaków Finisz w Cieszynie: każdy chciał jako pierwszy przebiec przez linię mety. Chocby rzutem na taśmę... (fot. Polska Biega)

Bieg współorganizowało stowarzyszenie „Młodzi Europy”. Euroentuzjaści z zapałem wzięli się do organizacji, rozdali mnóstwo ulotek, w efekcie czego przyszły... 4 osoby. Na szczęście czujność i doświadczenie organizacyjne pana Augusta zaprocentowało.

„Same ulotki rozdawane na przystankach nie wystarczą. Bezpośrednie dotarcie do ludzi jest najlepsze” – także w Rudzie Śląskiej potwierdzają się spostrzeżenia organizacyjne pana Zbigniewa Karnasa z Białych Błot.

Pan August Jakubik jest gorącym zwolennikiem akcji takich jak „Polska Biega” i widzi namacalne dowody potwierdzające sens ich organizowania. „Było kilkunastu debiutantów i ta cała akcja sprowokowała ich do tego, żeby po raz pierwszy przyjść i spróbować swoich sił w bieganiu. I na tym się to nie zakończyło, bo na kolejnych imprezach w Rudzie te osoby się pojawiły i dalej biegają. Czyli tego bakcyla połknęły”.

Zresztą, jedna z naszych najmłodszych i najlepszych sprinterek, juniorka Angelika Stępień, wychowała się na tego typu biegach organizowanych w Rudzie Śląskiej przez pana Augusta.

Ale, oczywiście, najważniejsze w tej całej akcji jest rozbieganie Polaków i rozpropagowanie biegania jako elementu zdrowego stylu życia. I z większymi lub mniejszymi sukcesami udało się to w wielu miejscach. A jeśli przy okazji gdzieś w takich niedużych miejscowościach zostaną odkryte nowe biegowe talenty, które zaczną rozsławiać nasz kraj na bieżniach świata, to oczywiście byłoby jeszcze lepiej.

Polska biegła i opowiedziała

Sztafeta „Polska Biega” rozpoczęła największy w Europie weekend biegowy. Z Piątku, geometrycznego środka Polski, wyruszyły cztery zespoły: do Przemyśla, Cieszyna, Słubic i Suwałk. W sumie członkowie sztafet przebiegli 1905 km, w czym swój skromny udział miała redakcja „Runner's World” (12 km).

REKLAMA

REKLAMA

Polska Biega: akcja, która ruszyła Polaków Na pełne entuzjazmu i energii dzieciaki organizatorzy akcji Polska Biega mogli liczyć na każdej z czterech tras sztafety (fot. Polska Biega)

Trudno opisać wszystko, co działo się na trasach, ale przynajmniej część tej fantastycznej atmosfery próbują oddać Beata Sadowska, Anna Pawłowska-Pojawa, Paweł Januszewski i Przemek Babiarz, którzy wzięli w tym udział.

Beata Sadowska, dziennikarka TVP, trasa: Piątek – Cieszyn

Najpierw był strach. Na czele mojej sztafety stał Wojtek Staszewski. Człowiek, który nie biega tylko wtedy, gdy śpi, chociaż... kto go tam wie! Rok temu Wojtek poszedł ze mną na trening, a potem napisał, że „nie zdawał sobie sprawy, że można tak wolno biegać”. Pękałam ze śmiechu, czytając jego tekst. No tak, ale na „Polska Biega” trzeba pokonać kolejne odcinki skrupulatnie zaplanowanej trasy w określonym czasie. Dam radę?

Było genialnie! Świetni biegacze w sztafecie, którzy kochają, jak kolejne kilometry znikają im pod stopami. Pierwszy odcinek Łódź – Pabianice dopiero się zaczął, a... już się skończył. Dalej już poszło. Największa przyjemność? Ludzie. Ci w sztafecie i ci, którzy dołączali po drodze. Nauczyciel WF ze swoimi uczniami, strażnik miejski, siatkarki, dzieciaki, rowerzyści. I nawet powiększające się bąble na nogach jakoś nie miały znaczenia...

Anna Pawłowska-Pojawa, specjalistka PR, trasa: Piątek – Suwałki

Nasza ekipa była najbardziej sfeminizowana ze wszystkich, które wyruszyły z Piątku w cztery strony Polski. Na ośmioro członków w sztafecie do Suwałk pobiegły aż cztery kobiety. Do męskiej, ułańskiej fantazji i skłonności do brawury dołożyłyśmy szczyptę zdrowego rozsądku, ale przy okazji też nutkę kokieterii. Alek, Ania, Ania, Justyna, Paweł, Romek, Sabina – w takim składzie wyruszyliśmy z Piątku, pod wodzą Maćka Kurzajewskiego, w kierunku Płocka.

REKLAMA

Polska Biega: akcja, która ruszyła Polaków Im bliżej mety, tym napięcie bardziej rosło - jak w "Ptakach" Hitchcocka (fot. Polska Biega)

Przez kolejne dni potwierdzała się zasada – im mniejsza miejscowość, tym serdeczniejsza gościna. W piątek opuściliśmy Podlasie i wbiegliśmy na Mazury. Przemknęliśmy aż do Mikołajek. Przemek Babiarz wrócił na trasę przemyską. Bez „gwiazd” byliśmy trochę mniej atrakcyjni dla witających, ale na szczęście mieliśmy jeszcze naszą tajną broń – Justynę Kowalczyk, która co prawda tłumaczyła, że nie jest TĄ Justyną Kowalczyk, ale nie wszyscy chcieli tego słuchać. Tuż przed Suwałkami dołączył do nas Leszek Blanik. To on pełnił funkcje reprezentacyjne na uroczystym finiszu w Suwałkach.

Przemek Babiarz, dziennikarz sportowy TVP, trasa: Piątek – Przemyśl

W tym roku debiutowałem w akcji „Polska Biega”. Od razu zaplanowałem, że wezmę pełny udział w sztafecie, czyli pobiegnę 6 dni. To długo... i dlatego rozumiem, że wielu osobom trudno było poświęcić aż tyle czasu. Wybrałem trasę do Przemyśla, ponieważ biegłem do miejsca swojego urodzenia. Co mnie zaskoczyło? Bardzo duża ilość dzieci, które spontanicznie kibicowały na trasie, ale też biegły z nami w takiej liczbie, że służbom porządkowym i eskorcie trudno było je upilnować.

Pierwszego dnia wielkim przeżyciem było dla mnie spotkanie i bieg z legendą – Wandą Panfil. Finiszowaliśmy razem z Robertem Korzeniowskim w Tomaszowie Mazowieckim, a także wspólnie rozpoczęliśmy kolejny etap do Kielc, na którym Wanda pobiegła 27 km. Po drugim etapie organizatorzy biegu zdecydowali, że przerzucą mnie na suwalski odcinek sztafety, ponieważ wykruszył się jeden z ambasadorów biegu.

Ruszyłem więc z przemiłymi biegaczkami z Przasnysza przez mazurskie drogi. Tu także przyjęcie wszędzie było serdeczne, choć w Rucianem nikt nas jakoś nie witał… Ani eskorty, ani dzieci. Biegliśmy zasmuceni, a na dodatek jakiś krewki rowerzysta próbował zajechać nam drogę i groził, że zadzwoni na policję. My na to, że bardzo dobrze, jeśli policja przyjedzie, bo będziemy mieli eskortę.

REKLAMA

REKLAMA

Polska Biega: akcja, która ruszyła Polaków Dziennikarz sportowy Przemysław Babiarz wziął udział w pełnej, 6-dniowej sztafecie, biegnąc do Przemyśla, czyli miejsca swojego urodzenia (fot. Polska Biega)

Kolejna miejscowość w leśnictwie Piecki i tu niemal królewskie powitanie: ludzie w mundurach łowieckich, grające rogi, ciastka, dzieci. Dobiegłem do Mikołajek w asyście niemal setki dzieci, a potem znów transfer 400 km aż do Stalowej Woli, na trasę do Przemyśla. Stamtąd wpadłem na kilka godzin do Gorlic, gdzie od kilku lat uczestniczę w tamtejszym biegu naftowym.

Na ostatnim etapie Jarosław – Przemyśl towarzyszyli nam na rowerach moi koledzy z ławy szkolnej z prezydentem Przemyśla na czele. Po raz pierwszy do Przemyśla ani nie wjechałem na rowerze, ani nie wjechałem samochodem czy pociągiem, tylko wbiegłem główną ulicą. Przeżycie niepowtarzalne.

Paweł Januszewski, mistrz Europy na 400 m przez płotki, trasa: Piątek – Słubice

Rozbiegać Polskę – to jest wyzwanie! Bywało, że w niektórych miejscowościach zostawaliśmy znacznie dłużej niż mieliśmy to zaplanowane, bo np. rozgrywaliśmy mecze piłki nożnej z miejscowymi zespołami młodzieżowymi, tracąc poczucie czasu podczas spotkań z młodymi. Później oczywiście musieliśmy nadrabiać na trasie, ale za każdym razem warto było. To, by do akcji włączyć znane osoby, okazało się trafionym pomysłem, bo nic tak nie przemawia do świadomości młodych ludzi, jak głos osób, które są szanowane za to, co osiągnęły, co robią i kim są.

Nie zapomnę ostatniego dnia sztafety. Dobiegamy do mety w Słubicach, pięciodniowe zmęczenie daje się we znaki, w nogach już po ok. 100 km, a przed nami jedzie kawalkada motorów (pewnie ze sto) – ryk silników, zapach benzyny... Wbiegamy do centrum miasta, a na placu scena, tłum ludzi i… zmęczenie mija. Czuję spełnienie.

RW 07-08/2009

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij