[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Poznań Maraton: znów chcemy rekordu

Skąd się wziął tegoroczny rekord frekwencji? Jaka będzie trasa biegu za rok? Czy w Poznaniu pobiegnie światowa elita? O tym wszystkim w rozmowie z RW opowiada Maciej Mielecki, nowy dyrektor rekordowego Poznań Maratonu.
Maciej Mielęcki, dyrektor Poznań Maratonu (fot. archiwum prywatne)

4702 - tylu biegaczy wystartowało w 12. Poznań Maraton. Ale decyzja o starcie tegorocznych zawodów długo wisiała na włosku, bo organizatorzy zastanawiali się, czy w ogóle uda się przeprowadzić bieg w rozkopanym mieście. O rozwoju i przyszłości największego maratonu w Polsce w rozmowie z redaktorem RW Pawłem Kempą opowiada nowy dyrektor poznańskiego biegu Maciej Mielęcki .

Runner's World: Jak się pan czuje w roli szefa?

Maciej Mielęcki: 11 lat byłem zastępcą dyrektora maratonu i wtedy patrzyłem na organizację imprezy z zupełnie innej pozycji. W tej chwili do funkcji dyrektora maratonu doszedł najważniejszy element: odpowiedzialność. Ta odpowiedzialność jest jednoosobowa. Dyrektor maratonu odpowiada za wszystkich, którzy obecni są na trasie, włącznie z wolontariuszami, ludźmi, którzy zabezpieczają trasę, ludźmi, którzy biegną. To odpowiedzialność za blisko 5000 biegaczy i 1000 osób zabezpieczenia, nie licząc widzów.

RW: Pomówmy zatem o liczbach. Kiedy licznik zgłoszeń do poznańskiego maratonu pokazał prawie 6000, pomyślał pan: "To niesamowite!", czy może: "Jak pomieścić taką liczbę biegaczy na Malcie?"?

MM: Była wielka radość z faktu, że tylu biegaczy chce wystartować w tegorocznej edycji. Była też obawa, czy podołamy, i świadomość, że przed nami kolejne wyzwanie.

RW: Ostatecznie w 12. Poznań Maraton wystartowało 4702 biegaczy. Ilu więcej ludzi może jeszcze zmieścić otoczenie Jeziora Maltańskiego? Jakie są granice jego pojemności?

MM: Myślę, że 5000 zawodników na mecie zmusi nas do poszukiwania nowej mety, bo Malta staje się już za mała.

RW: Biorąc pod uwagę liczbę biegaczy, przyrastającą co roku, to 5000 osób zapewne wystartuje już za rok, w 13. Poznań Maraton. Myślicie o nowym miejscu?

MM: Mamy kilka propozycji nowej lokalizacji. Na razie nie chciałbym o nich mówić, dlatego że chcielibyśmy, żeby była to niespodzianka, która jednocześnie będzie powiązana z magiczną liczbą 13.

RW: Były głosy, że w tym roku zrobiło się już trochę ciasno, np. w drodze na start.

MM: Przy ustawieniu na starcie 5000 osób, obojętnie gdzie, zawsze może pojawić się dyskomfort. Myślimy, jak to poprawić, rozważmy różne warianty. Przyglądamy się maratonom światowym. Być może trzeba zrobić start z dwóch różnych miejsc lub - tak jak w przypadku maratonu nowojorskiego - przeprowadzić start w transzach. Są różne metody na usunięcie tego dyskomfortu. Natomiast jeśli chodzi o samą metę, no to już zaczyna być kłopotliwe i dlatego musimy poszukać nowych rozwiązań.

RW: Mówimy tutaj o 5-6 tysiącach biegaczy. Frekwencja na polskich maratonach jest wciąż niewspółmiernie mała do maratonów, które są tuż za granicą, jak chociażby do maratonu berlińskiego, w którym biegnie 40 000 osób. Kiedy w Poznaniu, albo w ogóle w Polsce, będzie porównywalna liczba biegaczy na starcie, choćby 20 000?

MM: Myślę, że droga, którą rozpoczęliśmy w 2000 roku, organizując pierwszy maraton, pokazuje, że trend i kierunek jest dobry. Jest tylko kwestią czasu, kiedy nasz maraton i wszystkie biegi w Polsce będą się cieszyły dużo, dużo większą popularnością. Liczę na "efekt kuli śniegowej".

1 2 3 ... 4
STRONA 1 z 4

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij