425-kilometrowa sztafeta motywacji grupy Stopka

Zanim nasze sztafety 4 x 400 metrów poleciały na igrzyska do Tokio, żeby na igrzyskach wspinać się na szczyty swoich możliwości, inna sztafeta miała już za sobą wspinaczkę na szczyt... Giewontu. Wcześniej na rozgrzewkę dotarli na Jasną Górę, a w planach mają jeszcze ambitniejsze wyzwania.

425-kilometrowa sztafeta motywacji grupy Stopka Grupa Stopka
Grupa Stopka to licząca ponad 50 osób grupa biegaczy z Pilawy i okolic, którzy wspólnie biegają, motywują się i promują bieganie, a od czasu do czasu w węższym gronie realizują różne szalone wyzwania (fot. Grupa Stopka)

Pilawa. Niewielkie miasteczko w powiecie garwolińskim, położone na południowy-wschód od Warszawy. Niespełna 5 tysięcy mieszkańców; z wszystkimi wsiami gminy pilawskiej będzie ich razem może z 11 tysięcy. Sypialnia stolicy, która rano się wyludnia, po południu ciągnie do niej sznur samochodów (przynajmniej tak było przed pandemią) i generalnie niewiele się tutaj dzieje.

REKLAMA

Ale to również miejsce, w którym narodziła się Stopka – oddolna (zdecydowanie), niesformalizowana (jeszcze) inicjatywa służąca wspólnemu (na ile się da) bieganiu, motywowaniu się do biegania i promowaniu biegania. Narodziła się mniej więcej w listopadzie 2019 roku, przy okazji Pilawskiego Biegu Niepodlegości, w głowach paru uczestników tej imprezy, którzy znali się już wcześniej, czasem razem trenowali i startowali, aż w końcu uznali, że warto zrobić coś więcej.

Dziś Stopka jako grupa na Facebooku ma już ponad 50 członków, ale – co ważniejsze – ma śmiałe i ambitne pomysły, które wciela w życie.

REKLAMA

REKLAMA

425-kilometrowa sztafeta motywacji grupy Stopka Grupa Stopka
Chwila dla fotoreporterów i już za parę chwil ta ósemka stawi czoła 425-kilometrowej trasie na Giewont (fot. Grupa Stopka)

„Jako grupa spotykamy się co niedzielę na wspólnych treningach NWK, czyli Niedzielnym Wybieganiu Kaca – mówi Mariusz Gac, biegacz z 8-letnim stażem i jeden z motorów napędowych tej inicjatywy, zastrzegając ze śmiechem, aby nie wyciągać z tej nazwy zbyt daleko idących wniosków. – Wspólnie też startujemy w biegach, ale w pewnym momencie uznaliśmy, że to nam nie wystarcza. Zawody są spoko, ale powiedzmy sobie szczerze: to się trochę nudzi, bo co roku jest to samo. Pomyśleliśmy, że fajnie byłoby zrobić coś nowego, nietypowego, ale wymagającego, a przy okazji zaspokajającego naszą potrzebę bycia razem, która w pandemii stała się jeszcze silniejsza. Coś, co będzie przygodą, wyzwaniem, które wymaga specjalnych przygotowań i planowania”.

I tak przed rokiem pojawił się temat długodystansowej sztafety. „Ktoś zaproponował, żeby pobiec gdzieś daleko, a ponieważ dwóch naszych kolegów chodzi na pielgrzymki, to jeden z nich rzucił, żeby pobiec do Częstochowy – mówi Mariusz. – Uznaliśmy, że skoro da się tam dojść na piechotę, to my możemy tam dobiec”.

REKLAMA

425-kilometrowa sztafeta motywacji grupy Stopka Grupa Stopka
W drodze na Giewont każdy z uczestników sztafety miał do pokonania sześć 10-kilometrowych odcinków w dzień i w nocy (fot. Grupa Stopka)

Biegacze przyznają, że chociaż cel był wspólny, to do startu każdy przygotowywał się indywidualnie – jak wcześniej wspólne treningi w większym niż dwuosobowy składzie udawało się odbywać głównie w niedziele. Wszyscy jednak, świadomi czekającego ich wysiłku, sumiennie, jak to tylko było możliwe, realizowali swoje plany treningowe.

Finalnie w środku pandemii w 330-kilometrową trasę ruszyło pięciu śmiałków w wieku od 30 do 56 lat: Sławek, Damian, Jarek, Rafał i Kamil. Wystartowali 25 lipca o godz. 5:58.

Nie przegap: Kuba Rosiński: rekordowy Ironman z Wawra

Trasę sztafety podzielili na odcinki po 10 kilometrów, które pokonywali po kolei, na zmianach zamiast pałeczki przekazując sobie nerkę z telefonem, w którym aplikacja rejestrowała ich trasę. Co 5 kilometrów robili mobilny „pit stop”, głównie po to, żeby uzupełnić płyny, bo niemiłosierny żar lał się tego dnia z nieba. Kto nie biegł, starał się odpocząć i zjeść coś w klimatyzowanym wnętrzu towarzyszącego im na całej trasie busa.

REKLAMA

REKLAMA

425-kilometrowa sztafeta motywacji grupy Stopka Grupa Stopka
Etap przez krakowski Rynek i Stare Miasto w piątkowy wieczór był magicznym przeżyciem (fot. Grupa Stopka)

„Słońce, bezchmurne niebo, topiący się asfalt... Na szczęście na trasie udało się zlokalizować rzeczkę i jakiś staw, tak że w godzinach szczytu każdy miał okazję trochę się schłodzić, co przynosiło ogromną ulgę. Dopiero późnym wieczorem i w nocy mieliśmy trochę wytchnienia. Wtedy warunki do biegania były idealne” – relacjonowali potem biegacze w rozmowie z lokalnym portalem internetowym eGarwolin.pl.

Na Jasną Górę dotarli niemal w samo południe następnego dnia, po 30 godzinach 18 minutach i 48 sekundach biegu. Okrutnie zmęczeni i niewyspani, ale i ogromnie zadowoleni. I już z nowymi pomysłami na następne takie wyzwania.

„Kolejny cel konsultowaliśmy już w szerszym gronie, rozważając trzy propozycje: Śnieżkę, Hel i Giewont. W drodze głosowania wygrał Giewont, choć ludzie, którym o tym opowiadałem, mówili, że jesteśmy szaleni, że to niemożliwe i tak dalej – wspomina Mariusz Gac. – Przyznaję, że kiedy zobaczyliśmy, jakie to robi na innych wrażenie, poczuliśmy się naprawdę specjalnie”.

REKLAMA

425-kilometrowa sztafeta motywacji grupy Stopka Grupa Stopka
Nie, ci biegacze nie czekają na pekaes do Zakopanego. Tymrazem to bus czeka na biegaczy (fot. Grupa Stopka)

Organizatorzy przedsięwzięcia namawiali do udziału większą liczbę biegaczy, chcąc stworzyć nawet dwie drużyny, żeby może nawet trochę się na trasie pościgać, ale ostatecznie udało się zebrać jedną ekipę, tym razem ośmioosobową – do „częstochowskiej” piątki dołączyli Mariusz, który poprzednią sztafetę opuścił z powodu kontuzji, oraz Monika i Krzysiek. Na trasę wyruszyło jednak siedem osób – Damian złapał kontuzję kolana, ale zamiast zostać w domu, został etatowym kierowcą sztafetowego busa, który tym razem ciągnął za sobą przyczepkę kempingową.

Warto przeczytać: Wybiegane nowe życie Adriana Przybyły

Choć dystans był dłuższy, a trasa trudniejsza, przygotowania niewiele różniły się od przygotowań do sztafety na Jasną Górę. Każdy trenował na własną rękę, starając się dobrze przepracować zimę, i znów treningi NWK były właściwie jedyną okazją do drużynowych spotkań w biegu.

Pilawska sztafeta na Giewont wystartowała w Boże Ciało, 3 czerwca, o godz. 14:00. Nieprzypadkowy o tej porze – zgodnie z założeniami miało to pozwolić im dotrzeć do Zakopanego wcześnie rano, by podczas finałowego trekkingu uniknąć tłumu turystów.

REKLAMA

REKLAMA

425-kilometrowa sztafeta motywacji grupy Stopka Grupa Stopka
Ostatni etap biegu – na szczyt Giewontu i z powrotem – wszyscy uczestnicy sztafety pokonali już wspólnie (fot. Grupa Stopka)

Tym razem pogoda była ich sojusznikiem – w dzień było ciepło, w nocy niezbyt zimno, tak że mogli nawet zdrzemnąć się pod gołym niebem – a największym problemem okazał się brak snu. „Mimo luksusu, jakim był Damian, który prowadził samochód całą trasę, oraz przyczepki, w której można było spać na postojach, ciężko było usnąć, a jak już się udało, to zaraz trzeba było wstawać i jechać dalej lub po prostu biec. Myślę, że łącznie każdy z nas przez te dwie noce spał średnio nie więcej jak 4 godziny” – opowiadał Kamil Zawadka w rozmowie z garwolińskim portalem.

Plan biegu udało się jednak zrealizować w 100 procentach. Do Zakopanego dotarli przed szóstą rano, pokonując w niespełna 40 godzin 425 km, a już 2,5 godziny później całą ósemką stanęli pod krzyżem na Giewoncie. Dumni i szczęśliwi mieli niewiele czasu na świętowanie sukcesu, bo padający deszcz zmusił ich do zejścia z góry, ale w ich głowach już rodziły się kolejne biegowe pomysły.

REKLAMA

425-kilometrowa sztafeta motywacji grupy Stopka Grupa Stopka
Stopkowicze wreszcie w komplecie na Giewoncie! (fot. Grupa Stopka)

„W planach wciąż jest bieg na Hel, który zamierzamy zrealizować w przyszłym roku. Był nawet pomysł, by zrobić to w listopadzie i zakończyć morsowaniem w Bałtyku, bo mamy grupę morsującą, ale ze względów bezpieczeństwa odłożyliśmy to na czerwiec” – zdradza Mariusz. Ale są i ambitniejsze pomysły. „Przez chwilę pojawił się pomysł biegu do Rzymu, ale chyba trochę za dużo piwa wtedy wypiliśmy. To już byłoby totalnie szalone” – śmieje się i zaraz podkreśla, że sztafety to nie wszystko.

„Wciąż chcemy działać lokalnie, organizować dalej nasz Bieg Niepodległości czy Bieg Mikołajkowy – mówi. – Zrobiliśmy niedawno rodzinną sztafetę crossową, w której udział wzięła setka dzieci i dorosłych, żeby ich zachęcić do biegania. Bo wciąż chcemy motywować innych. Skoro my byliśmy w stanie przebiec taki kawał Polski, to dlaczego inni nie mieliby wstać i po prostu pobiec? Przyznaję, że kiedyś byłem zwolennikiem biegania samotnie, ale zmieniłem zdanie, bo widzę, że takie grupy, jak Stopka, mają sens. To naprawdę świetnie działa” – dodaje Mariusz na koniec.

Zobacz także: Sztafeta dla Mikołaja, czyli 1200 km biegiem Wisły

RW 09-10/2021

Zobacz również:
Twoja ręce i ramiona też biorą udział w bieganiu - i wcale nie chodzi o unoszenie ich w geście zwycięstwa na mecie maratonu czy pozdrawianie mijanych na treningu biegaczy. Są ważne dla prawidłowej techniki biegu i zapewniają dodatkowy napęd, kiedy Twoje nogi zaczyna dopadać zmęczenie. Popracuj nad ich siłą, a będzie Ci łatwiej pokonywać kolejne kilometry. Zobacz, jaki trening przygotuje je do biegania.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA