REKLAMA

Adam Pawłowski: maratończyk w sutannie

13. Poznań Maraton. Słonecznie, na starcie znów rekordowa liczba biegaczy. Wśród nich on - ksiądz Adam Pawłowski. Tym razem na trasę rusza w sutannie. Nie spodziewa się, że dzięki temu zostanie poproszony o dwie spowiedzi, a nawet o udzielenie ostatniego namaszczenia umierającemu maratończykowi.

archiwum prywatne
fot. archiwum prywatne

"Robiłem wtedy doktorat, bardzo dużo czasu spędzałem przy książkach, na wykładach. Bieganie stało się najlepszą formą oderwania się od tego wszystkiego, odprężeniem. Po treningach mogłem dużo lepiej spełniać swoje obowiązki: kapłana, wykładowcy i katechety" - przyznaje.

Dla siebie biegał to 5, to 10 km, ale do maratonu podchodził z dużą rezerwą. Kiedyś od jednej z biegających parafianek usłyszał, że to kwestia psychiki i… przełamał się. Do swojego pierwszego startu na królewskim dystansie przygotowywał się rok. Zapisał się na siłownię, żeby wzmocnić wszystkie mięśnie, zaczął regularnie biegać. Postawił na metodę Gallowaya, a za cel obrał sobie po prostu dobrnięcie do mety. Było nieźle. Czas poniżej 4:57 h.

"Nie było żadnej ściany po 30 km. Mało tego - po przebiegnięciu pierwszej pętli czułem się na tyle mocny, że jeszcze przyspieszyłem. Co mi się najbardziej podobało? Chyba doping kibiców" - przyznaje.

Później była prawie półroczna zimowa przerwa i poszukiwanie mobilizacji do dalszych treningów. "Często, żeby przygotować się do maratonu, biegałem z czołówką po godzinie 22 albo 23. Dzisiaj mam już bardziej ustabilizowany trening. Poza tym świetnym przetarciem przed maratonem jest pielgrzymka do Częstochowy. Do przejścia około 380 kilometrów" - śmieje się Adam.

Sportowa kolęda

Sportowy styl życia księdza Adama doceniają jego parafianie i uczniowie. W szkole zawsze uczestniczy w rozgrywkach między nauczycielami a uczniami. Wcześniej bardzo często grywał z ministrantami w piłkę nożną.

"Dobra kondycja i wybieganie w takich sytuacjach bardzo się przydaje, bo mogę strzelać bramki" - przyznaje. Przyjaźni się także z dwoma nauczycielami, którzy również są amatorami biegania. Zapisali się już nawet na kwietniowy półmaraton w Poznaniu.

Po poprzednim maratonie zaprosił na spotkanie przy parafii znajomych, których spotkał na trasie. Stworzyli sobie taką grupkę, która raz w tygodniu spotyka się na treningu. Po zmianie parafii jest podobnie.

"Kiedy moi nowi parafianie dowiedzieli się, że biegam, zareagowali bardzo pozytywnie. Podczas kolędy pytali mnie, czy długo musiałem przygotowywać się do maratonu, czy było trudno pokonać taki dystans. Od razu zadeklarowali, że możemy umawiać się na treningi" - opowiada.  

Bieganie swojego podwładnego w pełni popiera proboszcz parafii Marcin Węcławski, który zresztą zaangażowany jest w Opus Dei. Jego znajomy tekst o księdzu Adamie i o zdarzeniu na maratonie w Poznaniu przetłumaczył na język hiszpański; później został on opublikowany na hiszpańskim portalu Opus Dei. Komentarze do historii były jednoznaczne: coś takiego mogło się zdarzyć tylko w Polsce. Żeby ksiądz biegł w sutannie i jeszcze podczas maratonu udzielił ostatniego namaszczenia, spowiadał i odpuszczał grzechy?

Jacek Heliasz
fot. Jacek Heliasz

W biegowej pasji Adama wspiera go także Wspólnota Świętego Jacka, do której należy od ponad roku. To grupa około 50 osób - studentów, młodych małżeństw - które zajmują się ewangelizacją na ulicach Poznania, prowadzą rekolekcje w szkołach. Od ostatniego maratonu, w którym wystartował Adam, Wspólnota Świętego Jacka była także silną grupą wspierającą biegaczy. Dopingowali, śpiewali, mobilizowali maratończyków na ostatnich kilometrach.

Plany biegowe księdza Adama na najbliższy rok? Półmaraton w Poznaniu, już w kwietniu. Akurat ten bieg rozgrywany będzie w sobotę.

"Na nieszczęście większość maratonów wypada w niedzielę, a my wtedy w parafii mamy nawet po 8 mszy, na które w sumie przychodzi nawet 3 tysiące osób. Nie mogę więc przez bieganie zaniedbywać swoich obowiązków" - przyznaje Adam.

Dodaje jednak, że biega przede wszystkim dla siebie, dla swojej lepszej kondycji, ale jak proboszcz zwolni go w którąś niedzielę, to chętnie znów pokona 42 km. "Na najbliższym maratonie w Poznaniu będzie specjalna grupa księży, kleryków i sióstr zakonnych, do której wszystkich z branży zapraszamy" - kończy Adam.

RW 03/2013

1 2
STRONA 2 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA