Bartek Przedwojewski: strażak z nizin, który został królem gór

Wbiegł na królewski tron na szczycie wulkanu Capelinhos na archipelagu Azory. Jest zawodowym strażakiem, więc po mistrzowsku ugasił ambicje wyśmienitych biegaczy ze wszystkich kontynentów, wygrywając najważniejsze zawody 2020 roku – Golden Trail World Championship. Bartłomiej Przedwojewski, 27-letni wrocławianin z Głuchołaz, już zaczął przygotowania do kolejnego sezonu. Chce potwierdzić i utrzymać miano najlepszego biegacza górskiego na świecie.

Bartek Przedwojewski: strażak z nizin, który został królem gór Jacek Deneka
Bartek Przedwojewski  (fot. Salomon)

Blok w centrum Wrocławia, VI piętro, 50 metrów kwadratowych, w tym duży pokój pełen sztalug i farb, z bieżnią mechaniczną i rowerem stacjonarnym. To jednocześnie sala telewizyjno-kinowa, pracownia malarska Patrycji, adiunkta na ASP, i centrum treningowe jej partnera, biegacza teamu Salomon Elite, kolegi z zespołu Katalończyka Kiliana Jorneta, Francuza Francoisa D’Heane i Norwega Stiana Angermunda. To w tym mieszkaniu przygotowuje się w czasie pandemii do startów, biegając pod górę, po płaskim, albo mieszając jedno z drugim. No i mieszając z dobrym polskim hip-hopem, typu O.S.T.R. czy Vixon, który Bartka motywuje na przykład:

REKLAMA

„To, co kiedyś było nierealne, dziś trzymam w dłoni
Oby to nie zniszczyło mnie
Ciągle jeszcze mam tę szansę, by wygrać finał i zdobyć
To, czego najbardziej chcę,
Tworzymy swoje legendy”.

„Ale muzyki słucham tylko na bieżniach stacjonarnych, nigdy w terenie” – śmieje się biegacz. We wrześniu spędził tu 21 dni na covidowej kwarantannie (przeszedł jak przeziębienie), na miesiąc przed docelową, najważniejszą na świecie imprezą dla biegaczy górskich – Golden Trail World Series, w której nazwie w tym roku słowo „Series” zastąpiono „Championship”.

Rozgrywany od 3 lat w różnych zakątkach globu i uznawany za najbardziej prestiżowy cykl biegów górskich w roku zarazy w całości przeniesiono w jedno miejsce: na portugalskie Azory, na wyspę Faial. Zawody składały się z prologu i 4 biegów rozgrywanych przez 5 dni – taki turniej finałowy Ligi Mistrzów dla biegaczy górskich. Wprawdzie nie były to ani mistrzostwa świata, ani Puchar Świata, ale zwycięstwo w tych zawodach może jest nawet ważniejsze – w końcu rywalizują tu najlepsi, którzy często w MŚ nie biorą udziału.

REKLAMA

REKLAMA

Bartek Przedwojewski: strażak z nizin, który został królem gór Martina Valmassoi
Bartek Przedwojewski na trasie Golden Trail World Championship 2020 na Azorach (fot. Martina Valmassoi)

Prolog. Góra św. Anny

„Zaczęło się jak w kwalifikacjach do wyścigu Formuły 1. 3,5-kilometrowy prolog, najpierw po plaży, a potem z mocnymi podbiegami i stromym zbiegami z dwóch górek, który następnego dnia miał nas poustawiać na starcie kolejnych etapów. Przebiegłem go w 14 minut 50 sekund i byłem czwarty z paroma sekundami straty do prowadzącego Francuza. Po tej rozgrzewce przed nami było jeszcze jakieś 110 kilometrów biegu z przewyższeniami 6100 metrów, dwa razy po 22 kilometry, raz 30 i na koniec 34” – opowiada Bartek, który całe 12 miesięcy poświęcił przygotowaniom do tego startu.

------

Zgrupowania w Szklarskiej Porębie i Zakopanem, luty przetrenowany na Teneryfie, potem, w czasie pandemii, codzienne treningi w mieszkaniu, w parkach i częste wyjazdy na podwrocławską Ślężę (podczas treningu wbiega na 770-metrowy szczyt od 2 do 5 razy), zwycięstwo w Mistrzostwach Polski w Biegach Górskich na długim dystansie – trzecie z rzędu, ale historyczne, bo pierwszy raz zawody rozegrano w Tatrach – i 3 triumfy, dzień po dniu, w biegach Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich w Lądku-Zdroju.

„Świetnie, że tam wystartowałem, to był test formy i reakcji mojego ciała na takie obciążenia. Dzięki temu wiedziałem, jakich błędów nie mogę popełnić na Azorach – wspomina zwycięskie lipcowe biegi. – Wygrałem, ale za późno jadłem, siedziałem na telefonie zamiast się regenerować, źle spałem. Podczas trzeciego biegu byłem już kompletnie wykończony. Tak bym nic nie zwojował w Portugalii”.

Jak wiadomo, „na przełaje” wuefiści biorą ze sobą wszystkich, którzy się napatoczą. Tak było w Głuchołazach z nastoletnim Bartkiem. Biegał świetnie, wypatrzył go trener Jan Macjon i wciągnął do klubu – Międzyszkolnego Uczniowskiego Ludowego Klubu Sportowego „Juvenia”.

REKLAMA

Bartek Przedwojewski: strażak z nizin, który został królem gór Martina Valmassoi
Bartek Przedwojewski na trasie Golden Trail World Championship 2020 na Azorach (fot. Martina Valmassoi)

Wszystko zaczęło się, gdy trener zabrał go na podbieg na Górę Świętej Anny. Jako piętnastolatek, który dotąd startował wyłącznie w przełajach i na bieżni lekkoatletycznej, w 2008 roku zdobył srebrny medal MP Młodzików w Biegach Górskich. No i to dało mu do myślenia: zawodnicy, którzy na stadionie byli lepsi, tu walczyli z nim ramię w ramię albo oglądali jego plecy. Tyle że wtedy biegi górskie w Polsce praktycznie nie istniały.

„Po gimnazjum trafiłem do Wrocławia, do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Zamieszkałem w internacie przy ulicy Parkowej i trenowałem w grupie Pawła Adamka. Reprezentowałem wtedy MKS MOS Wrocław, a potem Śląsk Wrocław" - opowiada Bartek.

"Moim dystansem było 3000 metrów z przeszkodami, jako junior młodszy byłem wicemistrzem Polski. Mieliśmy bardzo mocną grupę, medalistów mistrzostw Polski we wszystkich kategoriach wiekowych, ale dziś prawie nikt z moich ówczesnych przyjaciół nie uprawia już wyczynowo sportu” - wspomina "Bart".

Bieg 1. Albański znak

Na najważniejsze zawody 2020 roku do miejscowości Horta na wyspie Faial zjechało 80 najlepszych biegaczy górskich świata plus 160 zakwalifikowanych w kategorii open. „Zamieszkaliśmy w dwóch hotelach w pełnym reżimie sanitarnym, na każdy posiłek musieliśmy maszerować 20 minut. Ostatnie dni jeździliśmy taksówką, żeby oszczędzać siły” – wspomina Bartek.

Do pierwszego etapu startowali w dwumetrowych odstępach. „Bart” (tak funkcjonuje w świecie biegowym, bo kto by wymówił „Bartłomiej Przedwojewski”) startował więc z 8-metrową stratą. Trasy były różne, ale wszystkie biegi wyglądały tak samo: mocny podbieg do góry, na szczyt wulkanu, a potem ostry zbieg do mety.

REKLAMA

REKLAMA

Bartek Przedwojewski: strażak z nizin, który został królem gór Martina Valmassoi
Bartek Przedwojewski na mecie Golden Trail World Championship 2020 na Azorach (fot. Martina Valmassoi)

Na każdym etapie były też różne klasyfikacje, jak na zawodach kolarskich. W każdym biegu Polak był w pierwszej trójce „Najlepszych pod górę” i „Najlepiej zbiegających”.

„Nie skupiałem się na tych premiach górskich, bo liczyła się dla mnie walka o zwycięstwo w całych zawodach. W pierwszym biegu chciałem sprawdzić, na co mnie stać, i pobiec jak najmocniej, nie kalkulować. Czułem się dobrze, zachowałem dużo sił i energii, zauważyłem, że teren mi sprzyja, jest trudny technicznie, skyrunningowy, jak na naszej Ślęży, a ja lubię, jak jest trudno. Pomyślałem, że może być naprawdę dobrze” – opowiada Przedwojewski, który był drugi za Francuzem Frédérikiem Tranchand ze stratą około 20 sekund. Ale następni biegacze tracili do niego już ponad 3 minuty.

------

Głuchołazy leżą u podnóża Gór Opawskich, więc trochę kontaktu z górami Bartek miał od urodzenia. Na co dzień zawodnicy Juvenii podbiegali pod 200-metrową Górkę Chrobrego, a gdy trenował już we Wrocławiu, jeździli na obozy do Szklarskiej Poręby.

Przełom – i drugi, solidny znak, że biegi górskie to może być „jego” dyscyplina – nastąpił w 2011 roku. Wystartował wtedy w mistrzostwach Polski juniorów na 2000 m z przeszkodami – w swojej koronnej konkurencji. Poszło mu fatalnie, był piąty.

„Ktoś mi wtedy powiedział, żebym wystartował w mistrzostwach Polski w biegu anglosaskim, które są eliminacjami do MŚ Juniorów w Biegach Górskich. Pojechałem więc do domu, trochę pobiegałem po Górkach Opawskich i wybrałem się na te eliminacje. Byłem tam drugi. Na mistrzostwa świata w Albanii zająłem potem 6. miejsce, a jako drużyna zdobyliśmy srebrny medal” – opowiada Przedwojewski.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

REKLAMA

Bartek Przedwojewski: strażak z nizin, który został królem gór Martina Valmassoi
Bartek Przedwojewski na mecie Golden Trail World Championship 2020 na Azorach (fot. Martina Valmassoi)

Potem Bartek przez 2 lata studiował na AWF, ale miał już nowy pomysł na życie. W 2014 roku zakończył karierę na stadionie, startując jeszcze w biegu na 3000 m z przeszkodami na młodzieżowych MP w Inowrocławiu. „Przegrałem walkę o brązowy medal. Cóż, taki jest sport. Następnego dnia rodzice zawieźli mnie do Poznania. Trafiłem na 2 lata do koszar. Tak wygląda nauka w szkole aspirantów pożarnictwa. Postanowiłem zostać strażakiem”.

Bieg 2. Siła ognia

Wszystkie biegi Golden Trail World Championship na Azorach rozgrywane były z punktu A do B, bez pętli. Drugi bieg, na dystansie 22 kilometrów, był trudny technicznie do góry, ale miał łatwy, długi zbieg.

„Tym razem wygrałem, niecałe 30 sekund przed Amerykaninem Jimem Walmsleyem. Wbiegliśmy na szczyt wulkanu Capelinhos razem, na zbiegu uciekłem mu na 30-40 sekund i już mnie nie dogonił” – wspomina „Bart”.

30-letni rywal Polaka był najgroźniejszy. Amerykanin ma najlepszy ranking ITRA, co oznacza, że jest najlepszym biegaczem górskim na świecie. To klasyfikacja stowarzyszenia International Trail-Running Association, obejmująca milion sześciuset biegaczy. Za Walmsleyem jest nawet Kilian Jornet.

------

„Czy jako dziecko marzyłem o zostaniu strażakiem? Chyba nie, chyba po prostu wiedziałem, że nim zostanę, jak mój ojciec, który jest dziś na emeryturze” – śmieje się Bartek, który uznał po prostu, że chce sprawdzić, czy system „24 godziny dyżuru – 48 godzin wolnego” pozwoli mu trenować i kontynuować karierę biegową. I że jak coś się mu w sporcie lub w zdrowiu posypie, to będzie miał porządny, fajny zawód – będzie gasił pożary, ratował ludziom życie, a czasem ściągnie kota z drzewa.

REKLAMA

REKLAMA

Bartek Przedwojewski: strażak z nizin, który został królem gór Martina Valmassoi
Bartek Przedwojewski na mecie Golden Trail World Championship 2020 na Azorach (fot. Martina Valmassoi)

I udało mu się, choć „Bart” zauważa, że bywa ciężko, zwłaszcza gdy jest kilka wyjazdów do akcji, a strażacy z wrocławskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP nr 9 miewali nawet po 5-8 wyjazdów na dobę, najwięcej na Dolnym Śląsku. Ale przy dumie i wsparciu komendantów miejskiego oraz dowódcy jednostki brygadierów, Piotra Znamirowskiego i Łukasza Turskiego, czyli zgodach na wyjazdy na zawody i udzielaniu urlopów bezpłatnych na treningi i zgrupowania, aspirant Przedwojewski daje radę godzić pracę z bieganiem.

„Miałem już wiele dramatycznych wyjazdów, szczególnie do wypadków na autostradzie A4. Największe pożary, jakie gasiliśmy, to pożar wrocławskiej inwestycji przy ulicy Pięknej, który był widoczny z 30 kilometrów, i pożar fabryki zapalniczek w Siechnicy – opowiada. – Nie, nie wbiegałem nigdy w ogień, bo my w ogień nie wbiegamy, choć czasem wchodzisz do pomieszczenia, w którym nie widzisz nic na wyciągnięcie ręki” – dodaje wicemistrz Europy strażaków w biegach przełajowych. W zawodach rozgrywanych w Paryżu przegrał tylko z Portugalczykiem, ale to przecież nie był bieg górski.

Bieg 3. Miłość w biegu

Trzeci bieg Golden Trail World Championship miał być rozgrywany na najwyższym szczycie Azorów na sąsiedniej wyspie, ale ze względów bezpieczeństwa i z powodu bardzo złych warunków atmosferycznych kolejne dwa, najdłuższe, ponad 30-kilometrowe biegi rozegrano na tej samej wyspie.

„Trzeci bieg też wygrałem, przybiegając 3,5 minuty przed Walmsleyem. W sumie miałem już 9 minut przewagi” – opowiada „Bart”. Tyle że czuł się już zmasakrowany.

------

W 2016 roku przez 1,5 roku Bartek był trenerem amatorskiej grupy maratońskiej stowarzyszenia ProRun Wrocław. Ma świetne podejście do biegaczy, choć wszyscy byli od niego starsi, czasem o dekady. Do dziś są wielkimi fanami bardzo skromnego, uśmiechniętego chłopaka, biegowego fachowca.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

REKLAMA

Bartek Przedwojewski: strażak z nizin, który został królem gór Martina Valmassoi
Bartek Przedwojewski na mecie Golden Trail World Championship 2020 na Azorach (fot. Martina Valmassoi)

Po sukcesie w 2018 roku, gdy w Republice Południowej Afryki wygrał finał Golden Trail World Series, witali go nocą na lotnisku z transparentami, jakby został mistrzem olimpijskim. Jedna z jego podopiecznych, Patrycja, wrocławska artystka, jest do dziś jego partnerką.

„Ale żeby nie było: nie tylko ją poderwałem, ale i wytrenowałem. Patrycja przebiegła maraton w 3:35” – opowiada z dumą biegacz.

Finisz. Do końca życia

„Miałem dużą przewagę, ale trzy dni bardzo mocnego biegania sprawiły, że trochę bałem się tego ostatniego biegu. Miałem już tak zmasakrowany organizm, że nie mogłem jeść ani spać. A tu czekał mnie najdłuższy bieg” – opowiada Bartek o finalnym starciu na Azorach. 2 listopada na szczycie wulkanu wiało z prędkością 100 km na godzinę, a mieli tam biegać dookoła krateru przez 4 kilometry. Tuż przed biegiem organizatorzy zmienili więc trasę na bardziej płaską. To sprzyjało Jimowi, którego czas w półmaratonie to 1:04.

„I na jednym z takich płaskich odcinków rzeczywiście mi uciekł. Miał przewagę około 2 minut. Na 3 kilometry przed metą przyspieszyłem i zbliżyłem się do niego na 30 sekund, tak że widziałem go przed sobą. I już wiedziałem, że wygrałem” – mówi Bartek Przedwojewski, do którego długo nie docierało, że zwyciężył, i to z imponującą, 7-minutową przewagą nad kolejnym biegaczem.

------

Co dalej? „Bieganie na takim poziomie jest megatrudne, nieraz go nienawidzę. Ale widzę, że mógłbym trenować cały rok i nie startować na zawodach, i też dawałoby mi to radość. Teraz trenuję dwa razy dziennie i poświęcam niemalże wszystko, żeby się rozwijać i osiągać jak najlepsze wyniki. Chciałbym z roku na rok robić progres i być po prostu najlepszym na świecie zawodnikiem w biegach górskich" – deklaruje Bartek.

REKLAMA

REKLAMA

Bartek Przedwojewski: strażak z nizin, który został królem gór Salomon/Jacek Deneka
Bartek Przedwojewski (fot. Salomon)

"Ale jeśli tak się nie stanie albo z jakichś powodów przestanę osiągać wyniki na najwyższym światowym poziomie, to nadal będę biegał. I tak będzie do końca życia” - dodaje.

Bartek Trail World Series 2018-2020

Wygląda na to, że cykl GTWS wymyślono specjalnie dla Bartka.

W 2017 roku „Bart” wbiegł na polskie trasy przebojem, zostając potrójnym mistrzem Polski w biegach górskich stylem anglosaskim, alpejskim i na długim dystansie. Na „długim dystansie” powtarzał to jeszcze trzy razy, już w roku 2018 pokonując Marcina Świerca.

W tym samym roku powstał GTWS, czyli cykl najsłynniejszych biegów w różnych zakątkach globu (Zegama-Aizkorri w Kraju Basków, Marathon du Mont Blanc we Francji, Sierre-Zinal w Szwajcarii, Pikes Peak Marathon w USA, Ring of Steall Skyrace w Szkocji, Dolomyths Run we Włoszech oraz finałowe Otter African Trail w 2018 w RPA i Annapurna Marathon w 2019 w Nepalu).

W rozpoczynającym tę serię przed dwoma laty kultowym Zegama-Aizkorri wrocławski strażak z Głuchołaz, po raz pierwszy startując za granicą, był trzeci. Do finałowej dziesiątki całego cyklu zakwalifikował się jako… dziesiąty, a bieg finałowy w RPA wygrał (w całym cyklu awansował na szóste miejsce).

W ubiegłym roku Przedwojewski na Zagamie przegrał tylko z Jornetem i ponownie był w finale GTWS, ale po zatruciu pokarmowym zmuszony był zejść z trasy Annapurna Trail Marathon. Zakończył całe zmagania na dziewiątym miejscu.

W tym roku już nie miał sobie równych…

Zobacz także:

RW 01-02/2021

Zobacz również:
Biegać możesz wszędzie. Dlaczego więc tak uparcie trzymasz się asfaltu? Nawet jeśli jesteś typowym biegaczem ulicznym, spróbuj czasem popracować nad swoją formą w terenie i na stadionie. Zobacz, jak gładko przenieść się z treningami na leśne i górskie trasy oraz tartanową bieżnię - Twoja forma pójdzie w górę, a Ty odkryjesz bieganie na nowo.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ
REKLAMA