[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Biegiem przez Polskę

Co może pchnąć dwóch studentów do pokonania ponad 800 km w 3 tygodnie? Chęć przeżycia wyjątkowej przygody i pomocy ciężko choremu kumplowi. Choć zadanie było ekstremalnie trudne, twórcy i uczestnicy akcji "Biegiem przez świat" zrobili to. I biegną dalej.
Na trasie do Karola i Michała przyłączali się kolejni biegacze. W sumie tylko jeden odcinek dystansu pokonali w całości we dwójkę (fot. Natalia Dzieciątko)
Bolące kolana, mięśnie, odciski wynagradzali im ludzie, którzy zapraszali na obiady, proponowali nocleg. Każdy, kto ich spotkał, traktował z wielką sympatią.

"Ta pierwsza akcja była dla mnie cięższa. Nie do końca wiedziałem, co mnie czeka. Teraz było już dużo lepiej, pomimo tego, że pojawiły się kontuzje" - przyznaje Michał.

Niedługo trzeba było czekać na kolejny pomysł. Tym razem start z Zakopanego, a meta na Helu. Do Karola zadzwonił Michał z pytaniem, czy biegnie, czy pomoże choremu na raka Jakubowi Piśmiennemu. Decyzja zapadła w trzy sekundy. Przygotowania to ponad 100 km tygodniowo.

"Raz robiłem interwały, raz podbiegi, innym razem jakieś dłuższe wybieganie, tak żeby mi się nie znudziło" - wspomina.

Do pokonania mieli około 800 km i jeszcze założenie, że codziennie jakiś odcinek trasy pokonają tyłem. Z tego jednak zrezygnowali w połowie akcji. "Później cieszyliśmy się, że w ogóle biegniemy do przodu, nie mówiąc już o poruszaniu się tyłem" - śmieje się Karol.

Nie było łatwo. Na jednym z pierwszych etapów spadł z pobocza, źle stanął, coś chrupnęło w kolanie. Bolało niemiłosiernie, zwłaszcza przy prostowaniu nogi, ale o poddaniu się nie było mowy. "Na ból najlepsze są kolejne kilometry, i kolejne, i kolejne" - można przeczytać na blogu Michała i Karola we wpisie z dnia, w którym było im najbardziej pod górkę.

Bolące kolana, mięśnie, odciski wynagradzali im ludzie, którzy zapraszali na obiady, proponowali nocleg. Każdy, kto ich spotkał, traktował z wielką sympatią. Przez całą trasę towarzyszył im wóz techniczny, który prowadziła koleżanka Karola Olga Strąk. Co 10 km przerwa na posiłek, na picie. Co ciekawe, cały dystans przebiegli bez korzystania z odżywek. "Sama natura" - śmieje się Karol. Idealna była dieta owocowa: banany, winogrona.

Michał, 20 lat, marzy o studiach na AWF, Wrocław

"Najpiękniejszy moment... W Krakowie nieoczekiwanie odwiedziła mnie dziewczyna. To była wielka niespodzianka, która dodała mi siły - mówi Michał. - Sam finał na Helu... Był bardzo uroczysty, ale ja czułem niedosyt, że to już koniec" - przyznaje.

Dlaczego zaczął biegać? Przeprowadził się na obrzeża Wrocławia, więc dojazd do centrum w korkach zabierał coraz więcej czasu. Postanowił więc, że te korki będzie obiegał. W 2010 r. wystartował we wrocławskim maratonie i stwierdził, że trzeba wyznaczyć sobie nowy cel. Przypadkiem trafił na post Karola na jednym z forów dla biegaczy.

"Najpierw do siebie pisaliśmy, później pojechałem do stolicy na urodziny Karola. Od początku dogadywaliśmy się bez słów, chociaż w trakcie biegu zdarzały nam się sprzeczki" - opowiada Michał.

Polskę wszerz przebiegł bez najmniejszych problemów. Po pierwszej akcji ktoś pokazał mu blog prowadzony przez Kubę Piśmiennego. Od razu pojawił się pomysł przebiegnięcia Polski wzdłuż właśnie dla Kuby.

"Dlaczego chcę pomagać w taki sposób? Nie ma jednej odpowiedzi. Dzisiaj myślimy przede wszystkim o sobie, przejmujemy się, kiedy dziewczyna na nas krzywo spojrzy, a przecież inni mają problemy pięć razy bardziej poważne. Dla mnie nasze akcje to takie oderwanie od codziennego życia, dzięki nim jakoś lepiej się ze sobą czuję" - tłumaczy Michał.

REKLAMA
1 2 3
STRONA 2 z 3

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij