[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.7

Biegnę brzegiem morza boso

Anna Maria Jopek pokonała wiosną swój pierwszy półmaraton i intensywnie pracowała w studiu. Jak powiedziała RW, kluczowe decyzje o wyborze utworów na trzy nowe płyty zapadły na treningu. Jaki wpływ wywiera bieganie na jej muzykę i życie?
Moje życie na co dzień jest ludne, choć mam mentalność ultrasamotnika. Mój jedyny czas sam na sam z sobą i z myślami to czas biegu - mówi Anna Maria Jopek. (fot. Tomasz Woźny)

Na jej najnowszej płycie zatytułowanej "Sobremesa", którą wydała w październiku jednocześnie z dwoma innymi albumami: "Polanna" i "Haiku", znalazł się nawet utwór w całości inspirowany i poświęcony bieganiu "Tylko tak mogło być":

"Biegnę kiedy wstaje świt, biegnę brzegiem morza boso...
biegnę w pulsie mojej krwi, biegnę z wiatru mego losu".

 

 

Pokonałam półmaraton

Artystka z dumą podkreśla, że wiosną pobiegła swój pierwszy półmaraton w Warszawie. Nie startowała z VIP-ami, tylko jako zwykły uczestnik w środku tłumu. "Lubię ludzi i wierzę, że z każdym się dogadam w świecie realnym - gorzej w wirtualnym, kiedy wypisują anonimowo straszne rzeczy" - mówi.

Są dni kiedy jestem siłaczką i mknę jak wicher, ale są i dni kiedy człapię i gramolę się, i pozwalam sobie na to.

"W stadnym bieganiu na ogół nikt mnie nie poznaje. Moi słuchacze są na tyle grzeczni, żeby nigdy mnie nie zaczepiać. Ci którzy mogliby mnie zaczepiać wcale mnie nie poznają, bo jestem mało spektakularna, taki mały knypek w dresie - pewnie myślą, że jestem o wiele wyższa. Dla całej reszty - przemożnej większości tego świata nie istnieję wcale. Jeśli bałam się stadnego biegania to tylko dlatego, że będę musiała utrzymywać stałe tempo tłumu, na które w ogóle nie będę miała siły".

Swoje tempo określa enigmatycznie jako średnie. "Są dni kiedy jestem siłaczką i mknę jak wicher, ale są i dni kiedy człapię i gramolę się, i pozwalam sobie na to. Zwracam zawsze uwagę na pokonany dystans - bardziej niż na prędkość biegu. Kiedy jednak uda mi się osiągnąć świetny czas, mam wielką satysfakcję."

Stadna ultrasamotniczka

"Moje życie na co dzień jest ludne, choć mam mentalność ultrasamotnika. Mój jedyny czas sam na sam z sobą i z myślami to czas biegu" - mówi Anna Maria Jopek. Jej treningi nie zawsze spotykają się z entuzjastyczną reakcją synów i męża.

"Bywa tak, że moi panowie mówią: »Jak to, to teraz idziesz biegać, wychodzisz sobie, a my?«. Kiedy szykowałam się do półmaratonu, biegałam o wiele więcej - nawet do 15 km. Pamiętam lekkie napięcie w domu. Mój mąż potrafi ł powiedzieć: »Płyty, muzyka leżą odłogiem, a ty sobie biegasz!«. Na to dzieci stawały w mojej obronie i mówiły ojcu: »A nam się wydaje, że ty jesteś trochę zazdrosny, że mama ma takie osiągnięcia«" (śmiech).

Ćwiczę przeponę i oddech

"Moje założenia »biegalnicze« są bardzo proste. Muszę wyczyścić swoje pole energetyczne, bo jestem osobą nadwrażliwą i wiele rzeczy zbyt mnie uwiera. Kiedy biegnę, rozładowuje się niedobra energia, sytuacje napięć. To moja ucieczka - wkładam buty do biegania i znikam na trasie. Druga rzecz wynikająca z biegania to bonus dla wokalisty - fantastyczna przepona i oddech. W domu niechętnie ćwiczę śpiew - moje dzieci tego nie kochają, więc jeśli pobiegnę codziennie, to wiem, że robię coś ważnego dla swojego warsztatu pracy. Zwiększa się pojemność płuc i możliwość manewru oddechem. Biegając, dochodzisz naturalnie do właściwego oddechu wokalnego - niskiego, przeponowego, pełnego".

RW 10/2011

REKLAMA
1 2
STRONA 2 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij