[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Brytyjski astronauta ukończył londyński maraton w kosmosie

Wielu fanów biegania nadal nie może pogodzić się z tym, że Eliud Kipchoge był tak bliski pobicia rekordu świata w maratonie w Londynie, a ostatecznie zabrakło mu 8 sekund. Okazuje się, że rekord świata w ostatnią niedzielę został pobity. Jednak nie w Londynie, ale w kosmosie.

Tim Peake, maraton w kosmosie, maraton londyński fot. ESA/twitter.com

Tego wielkiego wyczynu dokonał brytyjski astronauta Tim Peake. Biegł przypięty do specjalnej bieżni na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, walcząc z brakiem grawitacji. Jest drugą osobą, której udało się przebiec królewski dystans poza obszarem ziemskiej atmosfery. Po raz pierwszy zrobiła to Amerykanka Sunicie Williams w 2007 roku. Brytyjczyk pokonał ją prawie o godzinę, uzyskując czas 3:35:21.

Dzień po wyścigu Peake napisał na blogu, że bieg poszedł mu znacznie lepiej niż zakładał. Największym wyzwaniem było poradzenie sobie z bólem ramion spowodowanym przez liny, za pomocą których został przymocowany do bieżni. Kiedy zaczął odczuwać dyskomfort, wiedział, że chce skończyć jak najszybciej. Nogi ucierpiały przy podkręceniu tempa, ale wtedy dla Tima liczyło się tylko zrzucenie uprzęży.

REKLAMA

Peake przez cały swój bieg na żywo oglądał zmagania w Londynie. Dzięki specjalnej aplikacji, widział dokładnie to, co się dzieje na ulicach miasta i mógł się poczuć, jakby był na miejscu. Przyznał, że widok tysięcy ludzi walczących na trasie bardzo go motywował.

To był drugi londyński maraton z udziałem astronauty. Po raz pierwszy ukończył go w 1999 roku. Z problemami, ponieważ za mało pił, co spowodowało znaczne osłabienie organizmu około 30 kilometra i pokrzyżowało plany osiągnięcia czasu poniżej trzech godzin. Wykorzystał to doświadczenie i podczas biegu w przestrzeni kosmicznej nie miał problemów z nawodnieniem. Co godzinę wypijał 300-militrowy woreczek wody, a około 30 kilometra zjadł saszetkę żelu energetycznego, co bardzo pomogło mu na ostatnim etapie.

“Udział w tak prestiżowej imprezie, gdy krążyłem nad planetą na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, był niesamowitym doświadczeniem” - tak astronauta podsumował swój wyczyn.

RW

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij