[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Chłopak na medal

Wojtek Czyż miał być zawodowym piłkarzem, ale po wypadku na boisku amputowano mu nogę. On jednak nie poddał się i nie porzucił marzeń o sukcesie sportowym. Trzy lata później na stadionie w Atenach zdobył złoty medal w sprincie.
W 2001 roku przez błąd lekarski Wojtkowi amputowano nogę. Trzy lata później zdobył olimpijskie złoto na 100 m, 200 m i w skoku w dal. (fot. Dirk Krull)

1 września 2001 r. był dla Wojtka spełnieniem marzeń. Zaproszono go na trening piłkarzy Fortuny Köln. Trening przebiega fantastycznie, Wojtek jest naprawdę dobry. Podchodzi do niego trener i informuje go, że może zostać.

"Powiadomiłem rodzinę, że w poniedziałek wprowadzam się do hotelu w Kolonii" - opowiada Wojtek. Miał wtedy 21 lat i jego marzeniem, które właśnie zdawało się spełniać, było zostać zawodowym piłkarzem.

15 września ostatni raz gra dla swojego dawnego klubu - VfR Grünbach. "W pewnym momencie dostałem podanie do przodu i rzuciłem się w kierunku pola karnego. Jeśli byłem w czymś dobry, to na pewno w biegach" - wspomina.

Przed 16 metrem zauważa, że nie przejmie piłki i przyspiesza. Bramkarz Niederauerbach (100 kg i 190 cm wzrostu) też nie zwalnia. Wcześniej doszło między nimi do sprzeczki, typowy konflikt na linii bramkarz-napastnik.

"Chcę go przeskoczyć, jednak on mnie nie przepuszcza - przypomina sobie Wojtek. - Prawą nogę mam w powietrzu, lewa opiera się jeszcze na palcach. Dostał mnie wyciągniętą nogą. Moje kolano wygięło się do tyłu i znowu do przodu. Przewracam się i krzyczę. Leżąc, myślę tylko: Jak dotrzesz w poniedziałek do Fortuny? "

Wojtek jest wyszkolonym ratownikiem sanitarnym i widząc swoje kolano pojął, że jego marzenie o piłce właśnie się skończyło.

Uciekający czas

Na miejscu sanitariusze przeoczają coś bardzo ważnego: w nodze niewyczuwalny jest puls. Uraz kolana spowodował przerwanie ukrwienia podudzia. Przy tzw. zespole niedokrwiennym Volkmanna należy w jak najkrótszym czasie przeprowadzić operację, inaczej wystąpi martwica mięśni.

W szpitalu w GrünGrünstädt lekarze od razu widzą, co się dzieje, ale chirurg naczyniowy nie pełni dyżuru i operacja nie przywraca krążenia. Wojtek jest wielokrotnie transportowany. W Kaiserslautern sala operacyjna jest zajęta. W końcu w Homburgu, o 1 w nocy, przeprowadza się operację - ponad 9 godzin po faulu! Po tygodniu, na własne życzenie, Wojtek zostaje przeniesiony do Moguncji.

Jego lewa noga poniżej kolana w dużej części już uległa martwicy. "Pomimo starań lekarzy, tydzień w Homburgu był najgorszy w moim życiu. Każdego dnia słyszałem coś innego: Uratujemy nogę, musimy amputować kilka palców, nie, jednak amputujemy całą nogę. I tak w kółko". Przy tym wciąż bóle i czarne myśli. Amputowano całą nogę poniżej kolana.

REKLAMA
1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij