[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Człowiek w masce [felieton Jacka Fedorowicza]

Dbam o zdrowie – można powiedzieć – maniakalnie. Kiedy więc nagle ogłoszono alarm smogowy, nie mogłem nie wpaść w przerażenie.

Człowiek w masce [felieton Jacka Fedorowicza] fot. shutterstock.com

Rzuciłem się do internetu, żeby dowiedzieć się wszystkiego o maskach. Wybrałem model, ale przed zamówieniem powstrzymała mnie obawa, że mogłem sobie niedokładnie wymierzyć odległość od oka do podbródka; zresztą zawsze uważam, że lepiej przymierzyć. Zacząłem dzwonić po sklepach i okazało się, że nie ma! Nigdzie!

Na warszawiaków widocznie padł blady strach, bo popędzili na miasto i wykupili. Na szczęście dodzwoniłem się do sklepu, który oferował tylko kilka dni czekania i obiecał sprowadzić dla mnie wybraną „emkę”. Pani sklepowa przez telefon upewniła się tylko, czy to dla mnie, bo rozmiaru M na ogół nie kupują mężczyźni. Zapewniłem, że jestem chudy i w ogóle jest mnie nie za wiele.

Oczekiwanie na maskę wypełniłem sobie wyszukiwaniem strony internetowej z najaktualniejszymi wynikami pomiarów. Od razu podaję, bo trzeba mieć w zakładkach: powietrze.gios.gov.pl/pjp/current, kliknąć, a potem ze strony Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska przejść do właściwego wojewódzkiego inspektoratu. Tam już będą dane z najbliższych stacji pomiarowych. Uwaga: najgorsza franca rakotwórcza to PM10 i PM2,5! Dodam, że zainstalowałem sobie też w telefonie aplikację „Jakość powietrza w Polsce”. Też pokazuje na bieżąco.

Sprawdzać musimy codziennie i gdy trzeba, biegać w masce. Ja tak robię od miesiąca i z perspektywy już nieco doświadczonego uprzedzam z góry, że najprzyjemniejsze to nie jest. Przy nie bardzo intensywnych oddechach jest OK, ale gdy osobnik o małej pojemności płuc przyspiesza i gorączkowo łapie powietrze – maska niestety zaczyna oddychanie utrudniać.

Po godzinie utrudnia już niezależnie od tempa oddychania, bo stopniowe nawadnianie wnętrza maski trwa i człowiek w masce ma wrażenie, że z winy swojego nosa już nie biegnie, a pływa w morzu. O wysokim zasoleniu zresztą. Kapanie z nosa, które zimą niektórym się zdarza, staje się problemem, bo maksymalnie nasączony filtr zatyka usta, trzeba więc wykręcać twarz i starać się wdychać bokiem.

Do tego, gdy mija półtorej godziny, u mnie się robi dodatkowe utrudnienie, bo pojawia się nieznośny ból u nasady nosa, gdzie jest twarda listewka; jeszcze nie wypraktykowałem sposobu, jak ją przygiąć, żeby tak nie uwierała. Może to tylko ja tak mam, a wasze nosy okażą się dla masek łaskawsze? Na razie powtarzam sobie, że trzeba to znosić dla zdrowia. Zapięcia poluzować się boję, bo a nuż na brodzie się rozszczelni?

Ale to też już moja niefortunna cecha osobnicza. Pani w sklepie, przymierzając, stwierdziła, że mam za nisko uszy, przez co trudno jest maskę zapiąć na odpowiedniej wysokości. Pocieszam się, że dzięki temu innym podobno potnieją okulary, a mnie nie. Dobrze jest mieć coś na pociechę, bo bez tego trudno by było biegać z uszami za nisko. A biegać przecież trzeba niezależnie od wszystkiego.

JF

RW 03/2017

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij