Czy przedstartowe rytuały i amulety rzeczywiście działają?

Stara para skarpet, obowiązkowa wizyta w toalecie albo ulubiona playlista – każdy z nas wierzy w coś, co przynosi mu szczęście. Czy przedstartowe rytuały i rozmaite amulety faktycznie nam pomagają?

Czy przedstartowe rytuały i amulety rzeczywiście działają? Lucky If Sharp
W biciu życiówek skuteczniejsze od szczęśliwych skarpetek są tylko porządne treningi (fot. Lucky If Sharp)

Maratonka Emma przed ustawieniem się na linii startu prostuje włosy, bo przez to „czuje się szybsza”. Średniodystansowiec Kowalski przed wyjściem na bieżnię leży w jogowej pozycji dziecka na hotelowym łóżku, bo uważa, że to koi jego nerwy i dzięki temu nie wpada w czyste szaleństwo. A jeden z wielu Johnów po przypięciu numeru startowego skrupulatnie składa koszulkę i wkłada z powrotem do torby, po czym pije kawę i słucha przedstartowej playlisty. Marek z kolei przed wyjściem z hotelu musi założyć skórzaną bransoletkę, którą dostał przed laty od ojca, bo bez tego chodzi spięty i traci pewność siebie.

Rytuały są nieodłączną częścią religijnych czy duchowych praktyk, ale przedstartowe rytuały to też ważna część sportowych wydarzeń. Większość biegaczy – od amatorów walczących o dominację w kategorii wiekowej, po zawodowców – nie kryje się ze swoimi dziwacznymi zachowaniami, które mają korzystnie wpłynąć na ich osiągnięcia. I nawet ma to sens.

Rywalizacja wiąże się z niepewnością. Zawody są pełne niewiadomych. Jak wypadnę na tle rywali? Czy pogoda będzie mi sprzyjać? Czy moje treningi były wystarczające? Rytuały pomagają eliminować część stresów, które są częścią rywalizacji sportowej. Ale czy te ekscentryczne działania, w których panuje duża dowolność, prowadzą do lepszych rezultatów?

Dlaczego musimy sięgać po rytuały?

Mózg nie lubi dezorganizacji i chaosu, więc próbuje znaleźć sens tam, gdzie się da. Rytuały pomagają nadać poczucie sensu i kontroli w nieprzewidywalnym świecie. Z tego powodu nie są one po prostu zbiorem przypadkowych dziwactw. To sformalizowane, powtarzalne zachowania według określonego scenariusza, których przebieg jest mocno indywidualny.

„Wierzymy, że musimy to zrobić w ten sposób” – mówi Nick Hobson, naukowiec behawioralny i ekspert od rytuałów. Wydaje nam się, że jeśli nie uda nam się odpowiednio wykonać naszego ceremoniału, to nastąpi seria katastrofalnych konsekwencji. „Jeśli ukończymy rytuał z sukcesem, to zaspokajamy naszą głęboką potrzebę pewności i przewidywalności” – mówi specjalista.

Rytuały mają wiele znaczeń, symbolicznych i gawędziarskich, przez co często łączy się je ze scenariuszami specjalnych wydarzeń, w których chodzi o wysoką stawkę – jak podczas zawodów.

„Jednym z głównych powodów, dla których trzymamy się tego, co działa, albo co wydaje nam się, że działa, jest poczucie kontroli w momentach mających znaczenie – mówi Justin Ross, psycholog sportowy. – Zawody odbywają się dla większości z nas zaledwie kilka razy w roku, więc to wydarzenie nabiera dla nas szczególnego znaczenia. Dlatego położenie ubrań biegowych na stercie obok łóżka przed codziennym treningiem jest OK, ale wydaje się być bardzo nie na miejscu na noc przed startem”.

Jednak zwykle nie ma logicznych powiązań między przedstartowymi rytuałami a pożądanymi rezultatami, co sprawia, że patrząc na to z zewnątrz, rytuał wydaje się być śmieszny. To odróżnia go od rutyny i procedur, w których działania mają związek z uzyskaniem pożądanego efektu, np. nawyk szykowania zestawu ubrań wieczorem przy łóżku przed porannym treningiem ułatwia wyjście na bieg o świcie. Z drugiej strony, rytualne ułożenie ubrań na łóżku w określonym porządku nie gwarantuje zabójczej skuteczności porannej sesji treningowej.

Jaką rolę pełnią dla biegaczy rytuały?

Naukowcy poważniej przyjrzeli się niektórym niepoważnym przedstartowym zachowaniom. Wg pilotażowych badań z 2016 roku, opublikowanych w czasopiśmie „Organizational Behavior and Human Decision Processes”, rytuały redukowały niepokój związany z ważnymi wydarzeniami, grą o wysoką stawkę, w których presja była wysoka. Ich efektem były też niższe tętno i lepsze wyniki.

Bardziej aktualne badanie sprawdzało, jak rytuały wpływają na odczuwane obawy czy lęki. „Pewien poziom niepokoju jest dobry, ale zbyt wysoki może być wyniszczający i zaburzać nasze osiągnięcia” – mówi Hobson, który kierował badaniami. Sprawdzały one, jak mózg reaguje na błędy, mierząc tzw. negatywną falę błędu (ang. error-rated negativity – ERN), co Hobson nazywa mózgowym sygnałem „O, cholera!”.

Badanie wykazało, że w porównaniu do grupy kontrolnej ci, którzy wykonywali rytualne zachowania, odczuwali mniejszy niepokój i wciąż byli w stanie działać w zakresie optymalnych możliwości. „Rytuał może rozproszyć obawy i uspokoić część mózgu, wyciszając ją na tyle, żeby można było kontynuować zadanie” – mówi Hobson.

Innymi słowy, rytuały pomagają w przypadku niepokoju znaleźć mózgowi złoty środek, dozując go nie za dużo i nie za mało. W efekcie sportowcy mogą stawiać czoła wyzwaniom jak rywal depczący po piętach czy w dzień zawodów, który nie do końca układa się według planu. Przedstartowe rytuały dają też atletom poczucie kontroli w wysoce nieprzewidywalnym środowisku – dzięki nim mają poczucie, że już przez to przeszli, znają to. Pomagają kontrolować emocjonalne doświadczenie, sprawiając, że wydaje się bardziej przystępne.

Hobson dodaje, że mogą one działać także jako mechanizm autoregulacji. „Jeśli z powodzeniem ukończę rytualne działanie, osiągnę sukces i to da mi pewność, że poradzę sobie też w innych zadaniach. Sukces rodzi kolejny sukces” – podkreśla.

Za dużo dobrego?

Między przedstartowym rytuałem, który koi nerwy, a obsesją, granica bywa cienka. Każdy musi znaleźć balans w tym, co mu pomaga, a co jest przesadą. Sprawdzony posiłek, rozgrzewka i wizualizacja to proste sposoby na sukces, ale poleganie tylko na szczęściu i przesądach może bardziej zaszkodzić

niż pomóc. Problem z rytuałem pojawia się, kiedy sportowiec utwierdza się w przekonaniu o jego związku przyczynowo-skutkowym. Kiedy zaczynamy wierzyć, że bez szczęśliwych skarpetek nie mamy szans na powodzenie, tracimy kontrolę nad sytuacją i gubimy z oczu wszystkie nasze przygotowania do startu – poza rytuałem nic się nie liczy.

Przyda się więcej pogłębionych badań w tym temacie, ale eksperci już teraz są zgodni, że rozsądne podejście do rytuałów może być pomocnym narzędziem w arsenale każdego biegacza.

Dobre rytuały na start

Muzyka

Ulubiona przedstartowa playlista pomoże Ci odpowiednio nastroić się lub wyluzować. Na rozgrzewce sprawdzą się np. bezprzewodowe słuchawki z systemem aktywnego tłumienia hałasów.

Kawa

Picie kawy na około godzinę przed zawodami wg badań zapewnia optymalne korzyści. Może też pomóc Ci zakończyć sukcesem tę ważną przedstartową wizytę w toalecie.

Wizualizacja

Pracuj nad swoją przedstartową wizualizacją z aplikacją do medytacji (np. Headspace), która jest bardzo pomocna dla laików w tej dziedzinie. Aplikacja zawiera setki programów i ćwiczeń, które pomogą Ci być tu i teraz.

Zobacz także:

RW 11-12/2021

REKLAMA