Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Dariusz Szwast: Biegłem dla Kacpra

Pomysł przebiegnięcia Polski z północy na południe wydawał się szalony. Jednak zabrał się za to człowiek, który energię czerpie z miłości do syna. A z takim źródłem motywacji można dokonać niemożliwego. Dariusz Szwast stawił czoła dystansowi prawie 800 km.

Dariusz Szwast Dariusz i Kacper, fot. agencja Headlines

"Biegnę dla Kacpra" – postanowił Dariusz Szwast, gdy okazało się, że jego synek urodził się nie w pełni sprawny. Kacper przyszedł na świat 2 lata temu bez lewej dłoni i części przedramienia. Żeby umożliwić mu prawidłowy rozwój, niezbędne były protezy, które są kosztowne i wraz ze wzrostem dziecka wymagają wymiany.

"Szukaliśmy z żoną rozwiązania, żeby znaleźć jakieś środki – mówi tata chłopca. – Kiedyś poszedłem pobiegać i wpadła mi do głowy myśl, czy tego mojego biegania nie można by przekuć na pomoc dla Kacpra. Z racji tego, że nie biegałem zbyt systematycznie i nie więcej niż 10 kilometrów, nie wiedziałem, czy to się może udać".

Plan rzeczywiście był ambitny: 779 kilometrów w 34 dni. Pan Dariusz postanowił przebiec Polskę ze startem w Gdańsku, a metą na południu kraju – w Głojscach, gdzie mieszkają dziadkowie Kacpra. Tata chłopca skontaktował się z doświadczonym biegaczem i trenerem, który miał mu pomóc w realizacji pomysłu.

"Na początku zapytałem Augusta Jakubika, czy jest to w ogóle możliwe – wspomina Dariusz Szwast. – Odpowiedział, że w takich wyzwaniach najważniejsza jest motywacja, a skoro ja ją mam i się przyłożę, to jest szansa". Start do tego biegu został zaplanowany na 1 czerwca, w Dniu Dziecka. Pan Dariusz miał niecałe 10 miesięcy na przygotowania. "Wierzyłem, że się uda. Wiedzieliśmy z żoną, że dla swojego dziecka człowiek jest w stanie zrobić bardzo wiele" – zapewnia. Ale chyba nikt się nie spodziewał, że ten pomysł poruszy całą Polskę.

Już podczas startu do biegu w Gdańsku panu Dariuszowi towarzyszyły kamery, aparaty, wywiady. Od początku wspierały go też osoby znane z ekranu. Poza towarzyszącą panu Dariuszowi od początku Beatą Sadowską, akcję wsparli też między innymi Maciej Kurzajewski, Magdalena Różczka i Leszek Balcerowicz.

Na trasie tata Kacpra doświadczył życzliwości wielu osób. Niektórzy machali, inni dołączali się do biegu. Jak sam wspomina: "W Rzeszowie odcisk dokuczał mi na tyle, że myślałem, iż będę musiał przerwać bieg niespełna 100 km przed metą. Ale dowiedziałem się, że w Głojscach czeka na mnie wiele osób, które mocno kibicują. To dodało mi energii i ukończyłem projekt". Dzielny tata Kacpra na wszystkich etapach biegu mógł liczyć na rodzinę i przyjaciół, ale także na wsparcie mediów.

Akcję "Biegnę dla Kacpra" w telewizji, radiu, internecie śledziły dziesiątki tysięcy osób. Agencja Headlines zaagażowała do promocji akcji portale społecznościowe. Strona "Biegnę dla Kacpra" w ciągu niespełna miesiąca była w czołówce najaktywniejszych stron na Facebooku. Akcja miała tam 44 tysiące fanów. Dziesiątki relacji w prasie, radiu i telewizji sprawiły, że o biegu szybko usłyszała cała Polska. Dzięki zaangażowaniu wielu życzliwych ludzi, w tym sponsorów, rodzicom Kacpra udało się zebrać ponad 80 tysięcy złotych.

"Nie spodziewaliśmy się, że aż tak zaistniejemy w mediach. Nigdy nie byłem rozpoznawalny ani nawet znany w świecie biegaczy, a udało się zebrać tak dużą sumę. To olbrzymi sukces – mówi pan Dariusz. – Na początku po prostu chcieliśmy pomóc swojemu dziecku, a teraz dostajemy maile od osób, które znalazły się w podobnej sytuacji. Mówią, że mamy w sobie tyle energii, że to dodaje im otuchy i pytają nas, jak mogą pomóc swojemu dziecku. Budujące jest to, że coś się robi, a przy okazji swoją determinacją i przykładem pokazujemy innym, że niekoniecznie trzeba narzekać. Można trochę inaczej radzić sobie z przeciwnościami losu".

Pan Dariusz mówi, że nie lubi siedzieć z założonymi rękami, lubi działać. Jego pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, choć nie było łatwo. "Były momenty, kiedy brakowało sił, bolały nogi, pojawiły się otarcia i odciski. Kryzysy były tak duże, że zadawałem sobie pytanie, czy to ma sens. Ale warto było" – mówi.

Teraz rodzice chłopca wraz ze wspierającymi ich ludźmi i instytucjami są w trakcie przygotowywania tegorocznej edycji akcji "Biegnę dla Kacpra", która znów ma ruszyć w Dniu Dziecka. Zebrane dotąd pieniądze nie wystarczą na długo. Kacper szybko rośnie, dziś używa już drugiej protezy. "Jak zaczynałem akcję, Kacper dopiero wstawał, przytrzymując się mebli. W trakcie biegu zadzwoniła żona i powiedziała, że Kacper już sam zaczął chodzić. Żałowałem, że mnie przy tym nie ma, ale z drugiej strony strasznie mnie to uskrzydliło. Wiedziałem, że to, co robię, ma sens, gdyż Kacper będzie się mógł dzięki temu prawidłowo rozwijać" – mówi pan Dariusz.

Kiedyś Kacper przez sport będzie budował swoją pewność siebie. Jego tata mówi, że chce mu już teraz dawać przykład, żeby Kacper w miarę dorastania widział, że tata biega. I dodaje: "Chciałbym kiedyś z Kacprem przebiec tę trasę z północy na południe Polski. To byłoby dla mnie niesamowite przeżycie. Mam nadzieję, że uda się to marzenie zrealizować".

Kalendarium biegu:

1 czerwca 2010, Gdańsk – Pod okiem kamer i przy aplauzie życzliwych ludzi Dariusz Szwast rozpoczyna z Gdańska swój bieg przez Polskę. Do pokonania ma 779 kilometrów w 34 dni.

15 czerwca, Warszawa – Na półmetku biegu,w  stolicy, do biegnącego taty dołączyło kilkadziesiąt osób.195 965 odsłon i 44 tysiące fanów na Facebooku w ciągu 40 dni

4 lipca 2010, Głojsce – W ciągu trwania całej akcji pieniądze wpływały na konto fundacji "Zdążyć z pomocą" i przez system "Do more". Zebrano ponad 80 tysięcy złotych.

RW 03/2011

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij