Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Dlaczego warto biegać? Czytelnicy RW o motywacji do treningu

Czasem warto sobie przypomnieć, dlaczego to robimy. Zwłaszcza na 30. kilometrze, gdy wiatr zacina, a deszcz sieka po twarzy. Gdy znów trzeba podnieść się z fotela... Co właściwie daje nam bieganie? Co pcha nas do tego, by wyjść na kolejny trening? Zapytaliśmy o to Was samych – Czytelników RW. Może odkryjesz dla siebie coś nowego?

Dlaczego warto biegać? Motywacja do treningu "Kocham ten stan. Zawsze wracam z pozytywną energią." - Agnieszka Miszewska (fot. Studio 33)

Trudne chwile w życiu biegacza zdarzają się dość często. Nie każdy trening jest zwycięstwem nad ciałem i nie każde zawody budują ducha. Gdy jest więc ciężko, gdy jest źle, gdy chcesz to wszystko rzucić i oddać się wysiadywaniu kanapy, może warto mieć gdzieś zanotowane kilka zdań, które przypomną Ci, co w tym sporcie kochasz.

Poprosiliśmy Was, Czytelników RW, byście na naszym fanpage’u na Facebooku odpowiedzieli na nurtujące nas wszystkich pytanie: „Dlaczego biegasz?”. Publikujemy je dziś, bo może staną się dla Was inspirujące. Przypomną to, co najważniejsze. To, co kiedyś tam, gdy zaczynaliście, było oczywiste i wracało do Was po każdym biegu. No a dziś – gdy macie już na koncie sporo startów i jeszcze więcej treningów – po prostu Wam umyka.

Łatwo przecież zapomnieć, że chodzi o coś więcej niż tylko przebieranie nogami. O coś, co powodowało kiedyś, że przed zawodami, a nawet treningiem, miałeś dreszcze. Dogońmy więc sens razem. I to wcale nie jest górnolotny frazes, bo okazało się, że pytanie „Dlaczego biegasz?” ma dla wielu z nas filozoficzne wręcz znaczenie. Oto najciekawsze odpowiedzi, które udało nam się zebrać. Oto Wasze powody i motywacje do biegania.

Dlaczego biegamy? - Wyniki ankiety

  • Dla poprawy zdrowia – 4,5%
  • Dla formy – 22,5%
  • By mieć lepsze samopoczucie – 40,6%
  • Dla silnej psychiki – 8,6%
  • By zrzucić kilogramy – 12,3%
  • Dla rywalizacji – 12,3%

Biegam, żeby poczuć energię

Justyna Kośla

Biegam dla urody i zdrowia. Biegam, żeby było jaśniej.

Dzięki bieganiu poznałam ludzi z pasją, bez zadyszki chodzę po ukochanych górach, uśmiecham się, zarażając optymizmem, a gdy idę ulicą, mężczyźni wyglądają z samochodów i oglądają się za mną. Bieganie to mój nałóg. Uzależniło mnie jednak nie tylko z tego powodu. W czasie biegu znajdę rozwiązanie każdego problemu i rozjaśnię czarne myśli.

 

Magdalena Leśniak

W moim domu trening to czas dla mnie i dla męża. Dla nas razem.

Bieganie dało mi poczucie wolności, dało mi pewność, że wszystko mogę i potrafię. Jako mamie trójki dzieci i żonie dało mi wiarę w siebie i kopniaka do dalszej pracy. No i obdarowało czasem spędzonym tylko z mężem, bo biegamy razem. Kiedy tempo pozwala, to rozmawiamy. Ale nawet jak się nie da gadać, to najważniejsze, że jesteśmy na treningu razem. Dzieci na razie zostają w domu...

 

Justyna Bieniek

Bieganie daje mi poczucie, że żyję...

A kiedy jest zupełnie źle, to w trakcie biegu odetchnę i coś wymyślę. I nie mówię tego ot, tak sobie. Przeszłam już przez coś, co mogło mnie złamać. Rok temu zmarł mój mąż i chyba nie trzeba mówić, jak było mi ciężko. Zostałam sama z dzieckiem. Bieganie pomagało mi pozbyć się wszystkich złych emocji, wyrzucić z siebie rozpacz i tęsknotę. Dziś trening to chwila tylko dla mnie, to kontakt z jakimś absolutem, to coś więcej. Dwa razy w tygodniu mam czas tylko dla siebie. No i muszę przyznać, że coraz częściej sprawdzam, na co mnie w tym bieganiu tak naprawdę stać.

 

Ewa Szczotka

Bieganie to cisza, spokój i co najmniej godzina wolnego. Wolny czas od moich „chłopców”.

Mąż i dwóch łobuzów to często zbyt wiele hałasu i zamieszania. A jak już wracam, nie wkurza mnie widok porozrzucanych ubrań czy wiecznie podniesiona deska w toalecie. Bo wszyscy trzej regularnie zaniedbują domowe obowiązki. Ale muszę powiedzieć, że gdy wracam z treningu, to zazwyczaj cały bałagan, który został w domu, jest posprzątany. Chyba tęsknią i boją się, że nie wrócę. To jest dodatkowy bonus tej mojej pasji: wracam, a tu pozamiatane.

Dlaczego warto biegać? Motywacja do treningu "Bieganie pomagało pozbyć się złych emocji. Wyrzucić z siebie rozpacz." - Justyna Bieniek (fot. Studio 33)

Biegam, żeby poczuć się silną/pewnym siebie

Rafał Stasiński

A zaczęło się od morsowania.

Gdy wszedłem do zimnej wody, pomyślałem, że dalej idę już na całego. Wraz z bieganiem coś mi urosło, a coś zmalało. Mam większy apetyt na życie, więcej powodów do radości. Poprawia mi się kondycja i motywacja. Mniejszy jest tylko brzuch. A zaczęło się od morsowania. Przez 15 lat siedziałem na kanapie, aż postanowiłem się ruszyć. Kiedy wszedłem w zimie do lodowatej wody, pomyślałem, że to za mało, że idę na całego. Zacząłem jeździć, biegać, pływać i dziś bawię się w triathlon. Jest dobrze.

 

Natalia Gruchała

Bieganie było wsparciem, a teraz staje się celem.

Mam nadzieję, że będzie moją przyszłością. Treningi dały mi nowe życie, przeprowadziłam się z północy na południe i dzięki temu odkryłam nowy wymiar biegania. Uwielbiam biegać, ale najbardziej na świecie uwielbiam moment, gdy po przekroczeniu mety mogę się ,,rozbeczeć” jak dziecko i delektować się swoim małym, wielkim sukcesem. Dlatego chcę związać swoje życie z tym sportem. Mam 21 lat, kończę właśnie trenować biathlon w szkole sportowej i zabieram się na poważnie za zwykłe biegi. Moje dystanse to 10 kilometrów i półmaraton. Mam cichą nadzieję, że się uda. Nie zapeszam jednak.

 

Agnieszka Miszewska

Biegamy z mężem, więc odpoczywamy od domowego zgiełku razem.

Bieganie dało mi dwadzieścia kilogramów mniej do dźwigania i nieustannie daje mi spokojną głowę oraz odpoczynek. Uwierzcie, mama trójki dzieci – po całym dniu w nieustannym kołowrotku między przedszkolem, szkołą i pieluchami – na trening wychodzi jak do spa. Cisza, spokój, tylko ja i własne myśli... Kocham ten stan. Wracam naładowana pozytywną energią. Mąż też, bo biegamy razem. On mnie zresztą zachęcił. W domu nie ma szans, by odetchnąć, a na trasie już tak.

Dlaczego warto biegać? Motywacja do treningu "Bieganie uświadomiło mi, że trzeba pocierpieć, żeby cieszyć się przyjemnościami" - Adam Łukasiak (fot. Studio 33)

Biegam dla przyjemności!

Izabella Kalbarczyk

Można bezkarnie łasuchować.

Z umiarem, oczywiście. Bieganie dało mi kilka prezentów. Po pierwsze, poznałam sporo miłych i interesujących osób. Po drugie, mogę co jakiś czas (ale rzadziej niż dwa razy dziennie) zjeść pyszne ciastko bez konsekwencji. Mam również świadomość, że jestem w stanie uciec w razie napaści. No i sprawa najwyższej rangi: używam skomplikowanych słów. Próg mleczanowy, ściana, tętno spóźnione. Nawet wiem, co znaczą. Plus dziesięć do inteligencji.

 

Maja Wac

Cały czas czuję, że mogę więcej i więcej.

Bieganie dało mi samorealizację, całkiem inne spojrzenie na rzeczy, które mnie otaczają. Silną motywację do tego, aby spełniać swoje marzenia. Bieganie pozwoliło mi zmienić swoje życie w takim stopniu, że potrafi łam połączyć 12-godzinną pracę ze studiowaniem i wyjściem na trening. Zakochałam się w sporcie. Czekam na każdy bieg z myślą, kiedy tylko będę mogła zamknąć się w mojej „krainie czarów”.

 

Adam Łukasiak

Pokazało mi, że dręczenie ciała ma większy sens.

Bieganie dało mi radość, dało satysfakcję z wyników, dużo ciekawych znajomości, głód wyzwań i chęć rywalizacji. Dało mi też zmęczenie i ból, szczyptę rozczarowań i garść frustracji. Było bodźcem, którego mi brakowało. Impulsem do życia, do wysiłku, ruszenia tyłka z kanapy. Bieganie jest super – ze wszystkimi swoimi zaletami (jak atrakcyjnie szczupła sylwetka) i wadami (jak sponiewierane ciało po maratonie).

Dlaczego warto biegać? Motywacja do treningu "Wielka zmiana - to był mój sposób na smutnego grubasa zajadającego stres." - Joanna Golińska. (fot. Studio 33)

Biegam dla zdrowia

Zbigniew Okuła

Nawet lekarka mi pozazdrościła.

Gdyby nie bieganie, martwiłbym się o wyniki badań. A tak wiem, że wszystko jest w normie. Bieganie pozwoliło mi uwierzyć w siebie, kiedy wszelkie diety nie dawały rezultatu, a wyniki badań leciały na łeb, na szyję. Największym sukcesem było, kiedy na kolejnej kontroli lekarskiej moja pani doktor szepnęła mi dyskretnie: „Muszę się panu pochwalić – zaczęłam biegać!”.

 

Bartosz Gierlicki

Nikogo tutaj nie oszukasz.

Wszystko musisz wypracować sam. Wszystko jest obiektywne. Nie da się kupić życiówki. Płacisz potem i łzami. Tak uważam, odkąd bieganie stało się moją pasją, częścią życia. Odkąd biegam, moje życie zupełnie się zmieniło. Zamiast telewizji świeże powietrze, buty i bieganie. W 2016 roku brałem udział w ponad 100 różnych biegach z pomiarem czasu. Staram się sobotę zacząć aktywnie – od parkrunu w Krakowie na Błoniach. Poznałem mnóstwo świetnych ludzi, megapozytywnych, z taką samą pasją. Co mnie cieszy, rodzina również zaczęła biegać, co mnie jeszcze bardziej motywuje i daje małą satysfakcję. Dla mnie bieganie to również łamanie rekordów życiowych. Każda sekunda bardzo cieszy, bo to przecież treningi, pot i łzy przyniosły te wyniki. W poprawianiu rekordów nie ma drogi na skróty: nie kupisz wyniku ani nikogo nie oszukasz. To jest świetne uczucie.

 

Joanna Golińska

Muszę przyznać, że odnalazłam dawno zagubione mięśnie.

Nie jestem skazana: jestem wolna, bo uwierzyłam w siebie. W swoje możliwości. Przede wszystkim bieganie dało mi sposób na pozbycie się smutnego grubaska, który siedział nad książkami, zajadając stresy i niepowodzenia! Jakby mi ktoś pokazał zdjęcie z tamtego okresu albo opisał mój ówczesny styl życia: „Ja przepraszam, ale nie znam tej pani, pierwsze słyszę i więcej słyszeć o niej nie chcę!”. Satysfakcja z pokonywania kolejnych metrów, później kilometrów bez zatrzymania i wypluwania płuc w konwulsjach dała mi wiarę w to, że wcale nie jestem skazana na życie samotnego kanapowca, wiecznie przeziębionego przy byle wiaterku i łapiącego zadyszkę, podbiegając do tramwaju. Wiara w swoje możliwości to chyba najważniejszy benefit, który przyniosło mi bieganie – oczywiście oprócz zgubionych kilogramów i odnalezionych mięśni, w których istnienie w moim ciele wątpiłam.

RW 04/2017

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij