[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.8

Dzięki za sto i proszę jeszcze! [felieton Jacka Fedorowicza]

RW to ogromnie pożyteczne zjawisko przyrodnicze. Pismo wręcz nieocenione dla każdego biegacza amatora, a szczególnie dla takiego, co nie był nigdy sportowcem, zaczął biegać dopiero ciut przed czterdziestką i nagle go wzięło (o sobie mówię). Runnersowi zawdzięczam naprawdę bardzo dużo.

Jacek Fedorowicz: satyryk, aktor, biegacz i felietonista Runner's World Jacek Fedorowicz: satyryk, aktor, biegacz i felietonista Runner's World (fot. Tomasz Woźny)

Pierwszy raz wpadł mi w ręce RW po angielsku. Pismo tylko o bieganiu? Zdumiewające! Był rok 1988. Kupiłem sobie słownik i rzuciłem się do czytania. Biegałem już wtedy od kilkunastu lat ogarnięty manią ciągłego poprawiania wyników, ale dopiero z RW dowiedziałem się, że jak się nagle zdarzył personal best na 10 000 m, to nie wolno NASTĘPNEGO DNIA lecieć na stadion, żeby go poprawić (skoro tak dobrze poszło…). Z przeciążenia wychodziłem baaardzo długo.

Daję ten przykład, żeby pokazać, jakim byłem, za przeproszeniem, idiotą. A nawet większym, bo za mało mi było wcześniejszego doświadczenia, kiedy to na powstającej obwodnicy Trójmiasta pobiegłem z Chylonii do Rębiechowa i z powrotem, żeby sprawdzić, czy mogę spróbować maraton, a że czas mieścił się w limicie, z zapałem wziąłem się za ostry trening W DNIU NASTĘPNYM, no i o żadnym bieganiu nie było mowy przez kilka miesięcy.

Dopiero z Runnersa dowiedziałem się, że jest coś takiego jak nakaz odpoczynku, regeneracja, w razie przeciążenia zasada R.I.C.E., że trzeba robić rozgrzewkę, rozciąganie i inne takie. Nie śmiejcie się! Wiem, że dziś to oczywistości. Ale w PRL w latach 80. nieprzynależny nigdzie amator nie miał szans, żeby się tego dowiedzieć.

Braki wiedzy biegowej mogłem regularniej nadrabiać dopiero po odzyskaniu niepodległości, gdy Balcerowicz (też biegacz!) zarządził wymienialność złotówki. Zaprenumerowałem RW w Anglii, potem wyszła wersja polska. Od razu się na nią przerzuciłem, uznałem też, że mając za sobą tyle lat biegania i tyle błędów, powinienem przed nimi zacząć ostrzegać innych. Zacząłem 94 Runnersy temu. Zamieściłem tu wiele cennych prawd. Na przykład:

REKLAMA

REKLAMA

1. Jeżeli biegacz wiąże sznurowadła, to one prędzej czy później rozwiążą mu się podczas ważnego biegu. Są przy tym zawsze za długie – nikt nie wie, dlaczego. Co z tym zrobić? Naddatek zawiązać na kilkanaście supłów: powstanie spora, nierozwiązywalna gula i będzie OK.

2. Wszyscy wiedzą, że trzeba jeść pieczywo pełnoziarniste, ale nikt nie wie, że ono ma być z mąki pełnoziarnistej. 90% populacji myśli, że chodzi o to, by było z ziarenkami w środku.

3. Wrogiem numer jeden biegacza są ulepszacze obuwia. Jeżeli ktoś trafi na buty pasujące mu idealnie, musi od razu kupić kilka par. Bo za chwilę nie będzie takich nigdzie: będą tylko „ulepszone”, do jego nogi już niepasujące.

4. Typowy dialog przedstartowy: „Jak forma?”. „Fatalnie! Ledwo wylazłem z kontuzji, nic nie trenowałem, nocy nie przespałem, bo na hali facet chrapał...”. Jeszcze się nie zdarzyło w historii biegów, żeby odpowiedź brzmiała: „Dziś wam wszystkim dołożę!”.

5. Jeśli są na jakimś osiedlu szczelnie zamknięte posesje, a na nich złe psy, to raz na jakiś czas jakaś furtka nie zostaje domknięta, zły pies wybiega i gryzie pierwszego napotkanego człowieka. Ten człowiek zawsze akurat biegnie i zawsze to jesteś ty. Miej gaz pieprzowy!

6. Toalet na starcie zawsze jest za mało.

7. Zakręty są od tego, żeby je ścinać, i trzeba o tym pamiętać przez cały bieg. Jeżeli każdy zakręt trasy pokonasz po najmniejszym łuku, to na przeciętnie pozawijanym półmaratonie uzyskasz wynik lepszy (wyliczone!) o 90 sekund.

8. W kategoriach K70, M70 i wyższych za trzecie miejsce dają najczęściej ciśnieniomierz lub zgrzewkę geriavitu. Nie wiem, czy to nie jest jakaś aluzja.

JF

Ten felieton był pierwotnie opublikowany w magazynie Runner's World w numerze styczeń-luty 2019

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij