[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.5

Dziewczyna z reklamy

"Maratończyk? Po prostu kocham biegać" - mówi w reklamie. Ale czy ona biega naprawdę? Okazuje się, że tak. Od dwóch lat Anna Pawłowska-Pojawa podróżuje po świecie w pogoni za maratonami. Jeden z nich pokonała na potrzeby reklamy.
Anna Pawłowska-Pojawny na trasie XIV Maratonu Solidarności w Gdańsku (fot. archiwum prywatne Anny Pawłowskiej-Pojawny)

"To, że poprawia też inne rzeczy, na przykład (mam nadzieję, że nie czytają nas dzieci) satysfakcję z... seksu, to taka wisienka na torcie. A od koleżanek często słyszę pytania, czy nie boję się biegać po ciemku sama, czy nie boję się biegać sama po lasach. Czasami się boję. Ale biegam". Przyznaje jednak, że czasem dostaje palpitacji serca, gdy słyszy skrzypienie drzewa. Ale powoli przełamuje ten strach. Bieganie dodaje jej pewności siebie, tak jak np. taniec brzucha, który uwielbia. Niestety, na razie starcie z bieganiem przegrał.

Firmowy PR biegowy

W pracy o jej bieganiu wiedzą wszyscy. Biegowy blog jest w końcu na firmowym serwerze. Pobiegła z innymi pracownikami w Nike+ Human Race oraz w przedmaratońskiej sztafecie Ekiden. "Widzę, że im mam mniej czasu, tym lepiej układam sobie dzień pracy. Na treningach odstresowuję się, układam w głowie plan dnia. Wstaję co prawda o piątej rano, ale zdążyłam się przyzwyczaić... Jako biegaczka, ale i specjalista ds. PR, wystąpiłam w reklamie. Może to dziwne, ale trafiłam tam z castingu. Poszukiwano aktywnych kobiet po 30-tce, które robią coś poza pracą - fajnego, niecodziennego".

Zaskoczyli ją totalnie, mówiąc, że ma wystąpić w maratonie w Gdańsku... na trzy dni przed startem. Zaproponowali, co prawda, żeby przebiegła tylko kawałek, ale to by było nie w jej stylu.

Maratony w kolejce

Na honorowym miejscu w domu wiszą medale z ulubionych startów. Teraz w centralnym miejscu znajdują się te z Amsterdamu i z Dubaju. W Holandii w maratonie pobiegła poniżej 3.45, a do Dubaju leciała po nową "życiówkę". Najszybsza trasa świata jednak nie pomogła.

"W środku zimy przeniosłam się z 20-stopniowego mrozu do upału. Zmiana klimatu plus kontuzja odebrały mi siły. Ostatnie kilometry biegu szłam lekko załamana. Na wyjazd wydałam oszczędności, przez blisko trzy miesiące przygotowań przebiegłam ponad 800 km, a tu taka porażka!".

Dopiero gdy wróciła przebrana na linię mety, zobaczyła ludzi, którzy szczęśliwi kończyli swój występ w szóstej godzinie. "Pomyślałam, że nie mam na co narzekać, słabszy dzień każdemu się może zdarzyć". Teraz marzy o starcie w Rio de Janeiro. To jest kawałek większego planu przebiegnięcia maratonów na wszystkich kontynentach. Skoro zrobili to faceci - czemu nie ja?

Każdy bieg z gwiazdami

Z maratonu w Dubaju wróciła z superpamiątką - zdjęciem z samym Haile Gebrselassie. To zresztą w biegach długodystansowych ją urzeka - ich egalitarność. Amatorzy mogą startować w zawodach z zawodowcami, z mistrzami. Dzień przed maratonem miała okazję trenować z Pawłem Ochalem i Rafałem Wójcikiem, którzy byli wtedy odpowiednio mistrzem i wicemistrzem Polski.

Pokonać maraton bez bólu

"Dzięki udziałowi w reklamie jestem rozpoznawana. Ta popularność ma dwie twarze: tę sympatyczną, gdy ludzie odzywają się z miłym komentarzem, i tę mniej sympatyczną - to na przykład pojawiające się na forach twierdzenia, że w środku przeciwbólowym, który reklamowałam, był zakazany środek dopingujący (nie było!)".

Zobacz także: Ania biega - blog Anny Pawłowskiej-Pojawy na stronie Runner's World  

RW 03/2009

REKLAMA
1 2
STRONA 2 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij