[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Emil Zatopek, czyli złota czeska lokomotywa

Osiem dni, trzy dystanse, trzy złote medale, trzy rekordy olimpijskie i jeden czeski biegacz. Niewiele jest w całej historii sportu biegowych osobistości, które zasługują na miano najlepszego długodystansowca wszech czasów bardziej niż niezmordowany Emil Zatopek.  

Emil Zatopek, czyli złota czeska lokomotywa fot. East News

Mistrzem stylu Zatopek zdecydowanie nie był. W czasie biegu machał głową, wykonywał dziwne ruchy ramionami, a na jego twarzy malował się wyraz niesamowitej udręki. Wysiłek był tak widoczny, że legendarny dziennikarz sportowy Red Smith opisał go jako „mężczyznę z pętlą na szyi”.

Zatopek odpowiedział, że „nie jest wystarczająco utalentowany, żeby równocześnie biec i uśmiechać się”. Odczytano to jako grzeczny żart skromnego geniusza, którego każdy grymas umęczonej twarzy niósł tam, gdzie inni nigdy nie dotarli. W momencie swojego największego triumfu był jednak tak zrelaksowany, jak nigdy wcześniej.

Podczas ostatnich 8 kilometrów olimpijskiego maratonu w Helsinkach, 27 czerwca 1952 roku, Emil Zatopek pozdrawiał widzów i żartował z policjantami ochraniającymi trasę. „Po prostu biegłem, a gdy dotarłem na stadion, 80 tysięcy ludzi skandowało: »Zatopek!, Zatopek!«, a ja zdobyłem trzeci złoty medal” – wspominał po latach.

Okrzyki towarzyszyły mu aż do linii mety, na której zakończył najwspanialszy bieg długodystansowy igrzysk. Jego przewaga nad pozostałymi biegaczami była tak duża, że zanim kolejny zawodnik – Reinaldo Gorno z Argentyny – przybiegł do mety, impreza na cześć zwycięzcy zdążyła się już rozkręcić. Autografy zostały rozdane, dłonie uściskane, a Zatopek odbywał rundę honorową na ramionach jamajskiej sztafety 4x400 m.

W ten niedzielny wieczór stadion olimpijski w Helsinkach był świadkiem czegoś niesamowitego i niepowtarzalnego. Po zdobyciu jako pierwszy człowiek w historii złotych medali na dystansach 5 km i 10 km Zatopek osiągnął jeszcze więcej – niewyobrażalne trzecie złoto w maratonie (pierwszym w życiu!).

Ten doniosły moment nie był jednak wynikiem jego talentu, tylko raczej niezłomności ducha i niezliczonych godzin wykańczających treningów. Zatopek urodził się pięć lat po I wojnie światowej w miejscowości Koprivnice – ponurym przemysłowym miasteczku na północnym wschodzie byłej Czechosłowacji.

Od razu po szkole, mając 16 lat, zaczął pracować w fabryce na taśmie produkcyjnej. Potem jednak uśmiechnęło się do niego szczęście. Wymyślono, że sposobem na podniesienie motywacji pracowników będzie przydzielenie każdemu zakładowi trenera sportowego. Zatopek uważał, że jest „za mało sprawny, żeby biegać” i protestował, ale i tak został wystawiony do biegu na 1,5 km. Ukończył go na drugim miejscu. Od razu poczuł niechęć do „bycia drugim” i tak obudziła się w nim nieodparta chęć wygrywania.

Wielkie oczekiwania

Do 20 lipca 1952 roku siła ta napędzała go do przygotowań, których efektem miały być wiekopomne zmiany w księgach rekordów. Zatopek przygotowywał się do obrony tytułu mistrza olimpijskiego w biegu na 10 km, który zdobył cztery lata wcześniej na igrzyskach w Londynie, i oczekiwania związane z tym startem były ogromne. Na trasie biegu wyprzedził wtedy o całe okrążenie wszystkich poza dwoma biegaczami, a drugi na mecie Alain Mimoun miał aż 45 sekund straty do zwycięzcy.

Emil Zatopek, czyli złota czeska lokomotywa fot. Forum

Nagranie z tego biegu pozwala zbliżyć się do rozwiązania tajemnicy fenomenu Zatopka. Jego bieganie bez wątpienia nie miało nic wspólnego z gracją, co zresztą sam przyznał: „Będę musiał nauczyć się ładniej biegać, kiedy zaczną oceniać starty pod kątem ich urody”.

Zatopek po prostu parł do przodu, starając się pokonać ból i zmęczenie, przekonany, że treningi i determinacja pozwolą mu wytrwać dłużej niż przeciwnikom. Nie bez powodu nazywany był „Czeską lokomotywą” – sunął z podobną siłą i dźwiękami, ale nikt nie był w stanie go dogonić. Cztery lata wcześniej wygrał złoto, zdobywając przewagę już na początku biegu. Mimoun, Algierczyk biegający w barwach Francji, dał z siebie wszystko, aby za nim nadążyć, ale Zatopek i tak odskoczył od reszty stawki. Bez zauważalnego momentu przyspieszenia, jakiegoś zagrania taktycznego czy nagłego zrywu. Po prostu od początku narzucał mordercze tempo obliczone na wykończenie reszty zawodników.

W Helsinkach było inaczej – Mimoun siedział mu na ogonie do ostatnich okrążeń, a jednak skończył bieg aż z 17-sekundową stratą do Zatopka, który przybiegł na metę w czasie 29:17, bijąc jednocześnie rekord swój i olimpijski. Jeden tytuł został obroniony, ale głód kolejnych sukcesów pozostał. Lokomotywa nie zamierzała się zatrzymywać.

To, że styl Zatopka miał wiele wad, a jego twarz podczas biegu dobitnie pokazywała, jakim jest dla niego wysiłkiem, wyraźnie wskazuje, że jego wyniki nie były efektem wrodzonego talentu, ale ciężkiej pracy. Rozpoczął ją wiele lat wcześniej, biegając po różnego rodzaju trasach. Po treningach w ciężkich butach wojskowych odkrył, że kiedy znów zakładał trampki lub kolce, biegało mu się lżej i szybciej. Od tego czasu zaczął rozwijać i doskonalić teorię związaną z treningiem wytrzymałościowym.

Długie biegi w ciężkich butach zastąpił innowacyjnym treningiem prędkości i wytrzymałości. Wykonywał dużą ilość krótkich biegów przerywanych krótkimi chwilami odpoczynku. Tak jak ciężkie trepy utrudniały mu bieganie, żeby potem dać poczucie lekkości, tak i ta metoda zmuszania organizmu do radzenia sobie z obciążeniem szybko przyniosła rezultaty. Klatka piersiowa paliła żywym ogniem, nogi protestowały, ale jego nowe metody miały olbrzymi wpływ na przyszłość biegania.

Łącząc logikę z intuicją, Emil Zatopek wymyślił trening interwałowy, wykorzystywany obecnie we wszystkich prawie dyscyplinach. Znani trenerzy kpili z jego pomysłów, on jednak wcale się tym nie przejmował. Wierzył, że taki trening wzmacnia nie tylko ciało, ale również ducha. „Lepiej trenować w złych warunkach, ponieważ zmiana na lepsze podczas startu jest odczuwana jako wielka ulga” – wyjaśniał.

Emil Zatopek, czyli złota czeska lokomotywa fot. Forum

Podwójne złoto

Jego treningi były okrutne. Pięćdziesiąt okrążeń stadionu, przerywane połową okrążenia truchtem „dla odpoczynku”, odpowiadało połowie maratonu podzielonego na intensywne kawałki i stanowiło jego ulubioną formę ćwiczeń (o ile słowo „ulubiony” można zastosować w tym kontekście).

Pilnował, żeby stykać czubki palców wskazujących z czubkami kciuków – w ten sposób walczył z zaciskaniem dłoni w pięści i tworzeniem niepotrzebnego napięcia ciała. Wszystko to było niesamowicie logiczne i kompletnie odmienne od tego, co wcześniej praktykowano. Te rewolucyjne metody przemieniły skromnego pracownika fabryki w maszynę do biegania, która przed startem na olimpiadzie w Helsinkach pięciokrotnie pobiła rekord świata na 10 km.

W zrozumieniu siły Zatopka biegacza pomocne jest zrozumienie siły Zatopka człowieka. A siła ta prawie zniweczyła możliwość jego startu w Helsinkach. Zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem igrzysk komunistyczne władze ogłosiły, że Stanislav Jungwirth, zawodnik czechosłowackiej sztafety, nie weźmie w nich udziału, bo jego ojca zatrzymano jako więźnia politycznego. Zatopek ogłosił wtedy, że jeśli Jungwirth nie wystartuje w stolicy Finlandii, to on także tam nie pojedzie.

Po nerwowych pertraktacjach czechosłowackie władze wycofały się ze swojej decyzji. Zatopek triumfował, ale później słono zapłacił za ten akt odwagi. Decyzja komunistycznego rządu w Pradze miała na celu osiągnięcie doraźnego celu, jakim była jego wygrana w zawodach, ponieważ przynosiła chwałę na arenie międzynarodowej państwu, z którego pochodził. Zatopek również osiągnął swój cel, ale ciężko za to odpokutował.

Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do Helsinek. Zaledwie dwa dni po wygranej na 10 km Zatopek wziął udział w eliminacjach biegu na 5 km i zdobył szansę na sięgnięcie po drugie złoto. Była to szansa o historycznym znaczeniu, bo nikt wcześniej tego nie dokonał. Kwestia startu na tym dystansie rzuca jeszcze jaśniejsze światło na to, co uczyniło Zatopka tak świetnym sportowcem. W przeciwieństwie do biegu na 10 km, nie był teraz faworytem.

Na ostatnim okrążeniu zostało tylko pięciu zawodników: Zatopek, Mimoun, Brytyjczycy Chris Chataway i Gordon Pirie oraz faworyt, Herbert Schade z Niemiec. Mimoun rozpoczął mocno. Wszyscy poza Zatopkiem podjęli wyzwanie, zostawiając go z tyłu na 150 m przed linią mety. Wtedy Czech przesunął się na zewnętrzny tor i zaatakował. Jego nogi jakby dostały skrzydeł. Chataway potknął się i upadł, więc do wyminięcia został tylko Mimoun.

Emil Zatopek, czyli złota czeska lokomotywa fot. Forum

Na ostatniej prostej Zatopek już prowadził i skończył bieg z czasem 14:06,6, bijąc tym samym kolejny rekord olimpijski. Wprawdzie wynik był gorszy od rekordu świata należącego wtedy do Gundera Hagga, ale i ten został przez Zatopka pobity dwa lata później.

Potrójna korona

Gdy Zatopek wyprzedzał Mimouna, na środkowej części stadionu odbywał się finał rzutu oszczepem kobiet. W tej dyscyplinie również triumfowała Czechosłowacja: złoty medal zdobyła Dana Ingrova-Zatopkova. Reakcja Zatopka na złoty krążek żony była najprawdopodobniej żartem, ale historia, że mówił serio, brzmi znacznie bardziej interesująco: „Na razie wynik rywalizacji w rodzinie Zatopków to 2:1. To zbyt mała różnica, dlatego, żeby odzyskać prestiż, postaram się zdobyć jeszcze jeden medal w maratonie”.

Po podwójnym zwycięstwie i dwóch rekordach olimpijskich Zatopek uwierzył, że mógłby zdobyć trzeci złoty krążek, wygrywając rywalizację na dystansie, na którym wcześniej jeszcze nie startował. Nikt nigdy nie zdobył potrójnego złota.

On jednak wierzył, że może tego dokonać. Miał jedynie dwa pełne dni, żeby odpocząć po trzech startach na bieżni w poprzednich pięciu dniach oraz zapoznać się z nowym dystansem, odmienną taktyką biegu i rywalami, na jakich wcześniej nie trafił. Jim Peters był jedną z największych nadziei ekipy Wielkiej Brytanii na igrzyskach w 1952 roku. Miał za sobą podobnie wyczerpujące przygotowania jak Zatopek. Dla współczesnego człowieka plan jego startów wydaje się być wręcz zabójczy. Brytyjczyk wywalczył sobie prawo do startu w igrzyskach zaledwie sześć tygodni wcześniej, ustanawiając nowy rekord świata – 2:20:42.

Brak doświadczenia Zatopka wyszedł w czasie biegu. Na 15. kilometrze maratonu, nie wstydząc się do niego przyznać, zapytał rekordzistę świata, czy tempo biegu (które było szalone) nie jest za szybkie. Nie wiedząc, czy Zatopek żartuje, Peters odpowiedział, że owszem, biegną za wolno. Zatopek upewnił się jeszcze, a Peters potwierdził. I to był błąd. Wdzięczny za radę Czech zwiększył prędkość, a Peters, żeby nie wyjść na gołosłownego, również przyspieszył. Skończyło się to dla niego zasłabnięciem i nieukończeniem biegu.

Lokomotywa za to przeszła do historii. Oficjalnie jego przewaga nad kolejnym zawodnikiem na mecie wynosiła 2,5 minuty, a rekord olimpijski został poprawiony o pełnych 6 minut. To był przełom w historii sportu. Później ten rekord został oczywiście pobity, ale nikt nie zbliżył się nawet do osiągnięć Czecha: trzy dystanse, trzy złote medale i trzy rekordy olimpijskie.

Emil Zatopek, czyli złota czeska lokomotywa fot. Forum

Niezłomny

Potrójne złoto nie musiało być końcem jego sportowej kariery, co potwierdziło zwycięstwo na mistrzostwach Europy w Brnie dwa lata później. Jednak w czasie pamiętnych igrzysk przeżywał chyba szczyt swoich możliwości.

W „złotym okresie” nikt nie wiedział jeszcze, jak mocno jego uczciwość będzie podważana później i jakim żelaznym charakterem będzie musiał się wykazać poza arenami sportowymi. W 1968 roku, po igrzyskach w Meksyku, przyjechał do Zatopka do Pragi australijski biegacz Ron Clarke. Podczas olimpijskiego finału na 10 km upadł i prawie nie pamiętał ostatniego okrążenia. Okazało się, że było to spowodowane chorobą wysokościową, która spowodowała u niego nieodwracalne uszkodzenia serca. Panowie pogadali, powspominali, a gdy Zatopek odprowadzał przyjaciela na lotnisko, wręczył mu paczuszkę.

Kiedy Clarke otworzył zawiniątko, odkrył, że w środku znajdował się złoty medal Zatopka na 10 km i karteczka: „Ponieważ na to zasługujesz”. Clark wspomina, że był to najcenniejszy złoty medal, jaki otrzymał. „Nie za względu na sam medal, ale przez człowieka, którego ducha odzwierciedlał”. A duch ten był nieugięty, co pokazały dalsze wydarzenia.

Chociaż Zatopek od lat był członkiem Czechosłowackiej Partii Komunistycznej, reprezentował jej najbardziej liberalne skrzydło. W 1968 roku, będąc kapralem w wojsku, podczas Praskiej Wiosny opowiedział się za liberalizacją kraju i poparł propozycje zmian.

Zdaniem władz status gwiazdy narodowej w połączeniu z rewolucyjnymi poglądami czyniły go postacią niebezpieczną. Kiedy chwila wolności w komunistycznej historii Czechosłowacji się skończyła, dano mu do wyboru: albo wycofa się z głoszonych poglądów i poprze reżim, albo poniesie konsekwencje „wywrotowej” postawy. Zatopek nawet nie rozważał pierwszej opcji.

Został pozbawiony stopnia wojskowego i 17 lat po bezprecedensowych w historii nowożytnych igrzysk olimpijskich osiągnięciach skazano go na 6 lat pracy przymusowej w kopalni uranu na wschodzie Czechosłowacji. Po odbyciu tego wyroku sprzątał toalety i opróżniał kubły na śmieci – w taki sposób władze przedłużyły mu „karę”.

Powrót do jako takiej normalności nadszedł wraz z nową władzą demokratyczną pod przywództwem Vaclava Havla w 1990 roku. Świat świętował odzyskanie wolności bohatera sportu, ale wcześniejsze lata mocno się na nim odbiły.

Zatopek został odznaczony medalem im. Pierre'a de Coubertina w 2000 roku, ale nagroda ta została mu nadana już pośmiertnie. Najlepszy z najlepszych zmarł zaledwie miesiąc wcześniej.

Żaden inny sportowiec – czy to na treningu, czy na zawodach – nie dawał z siebie więcej ani nie walczył na bieżni zacieklej niż on. Niewielu też biegaczy było bardziej uwielbianych i stanowiło większą inspirację dla innych. I nikt nigdy nie wzbił się na takie wyżyny sportu, jak on podczas tych ośmiu pamiętnych dni w 1952 roku.

Emil Zatopek, czyli złota czeska lokomotywa fot. Forum

Czeska lokomotywa

Najważniejsze momenty w karierze Emila Zatopka:

  • 1940: 18-letni Zatopek finiszuje drugi w biegu na milę w Zlinie.

  • 1944: Poprawia rekordy Czech w biegach na 2 km, 3 km i 5 km.

  • 1946: Na mistrzostwach Europy zajmuje 5. miejsce w biegu na 5 km.

  • 1948: Na olimpiadze w Londynie zdobywa złoto na 10 km i srebro na 5 km.

  • 1949: Dwa razy poprawia rekord świata na 10 km (do 29:21).

  • 1950: Na mistrzostwach Europy wygrywa biegi na 5 km i 10 km.

  • 1951: Bije rekord świata na 20 km (pierwszy wynik poniżej 1 h).

  • 1952: Na igrzyskach w Helsinkach zdobywa złoto na 5 km, 10 km i w maratonie.

  • 1954: Mistrzostwa Europy przynoszą mu złoto na 10 km i brąz na 5 km.

  • 1956: Przez kontuzję zajmuje dopiero 6. miejsce w olimpijskim maratonie.

Filozofia "Musi boleć"

Jak Zatopek zmienił biegi długodystansowe. Wielu przed nim eksperymentowało z treningiem interwałowym, ale dopiero on przekonał świat, że to konieczność, a nie dodatek. Oto legendarny trening Zatopka – współczesne formy nawet w części nie są tak brutalnie wyczerpujące. Nawet nie próbujcie go naśladować!

Przebieżki 100 x 400 m

  • Szybkość: 72 sekundy na okrążenie

  • Regeneracja: 200 metrów truchtu  

  • Czas całkowity: 4 godziny

  • Czas w tempie: 2 godziny

Na fali

Serie nieprzerwanych zwycięstw w historii biegania.

  • Emil Zatopek: W latach 1948-1951 słynny czeski lekkoatleta był niepokonany aż w 75 wyścigach z rzędu.

  • Edwin Moses: W ciągu 10 lat (1977-1987) wygrał 122 biegi na 400 m przez płotki z rzędu (w tym dwa finały olimpijskie).      

  • Paul Tergat: W latach 1995-1999 Kenijczyk zdobył pięć tytułów mistrza świata w biegach przełajowych.

  • Kenenisa Bekele: W latach 2002-2007 powtórzył osiągnięcie Tergata i pięć razy został mistrzem świata w przełajach.

  • USA: 1932-1972 – w tych latach Amerykanie zdobyli 9 złotych medali olimpijskich w biegach na 110 m przez płotki.

  • Kenia: Od 1984 roku do dziś wygrali wszystkie finały biegów olimpijskich na 3000 m z przeszkodami.

RW 11/2012

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij