Gotowa? Rio de Janeiro czeka! (felieton z cyklu Okiem biegaczki)

Radości po występie Polaków na piłkarskim Euro wystarczy jeszcze na długo, a tu już za progiem igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Z tej okazji obalę kilka dziwnych mitów damsko-męskich!

felieton Emilii Iwanickiej-Pałki z cyklu Prisma
rys. Prisma

W trakcie Euro przeczytałam po raz enty o tym, że kobiety nie lubią i nie rozumieją piłki nożnej. Nie oglądamy? Nie kibicujemy? Nie interesujemy się sportem? Gdybym chciała być złośliwa, przywołałabym słowa psychologa, prof. Bogdana Wojciszke. W wywiadzie dla „Newsweeka” powiedział on, że kibicami zostają głównie ci, którzy nie mają innych sposobów na podnoszenie poczucia własnej wartości.

REKLAMA

To jednak oczywiście tylko fragment całości. Do tego malutki. Naukowcy tłumaczą kibicowanie przez pryzmat naszej zakodowanej w genach natury. W skrócie rzecz ujmując: zadaniem mężczyzn od zawsze była ochrona osady, co najlepiej jest robić w drużynie. A współczesną namiastką działania stadnego jest właśnie kibicowanie. Kobiece zadania dotyczyły bardziej opieki niż walki, stąd brak wyraźnego pociągu do działania w stadzie.

Tyle teoria. A jak wygląda praktyka? Mam koleżanki, które z prawdziwym zacięciem śledziły i komentowały mecze minionego Euro. Mam i takie, które nastawiają budziki, żeby w środku nocy obejrzeć turnieje tenisowe w odległych częściach świata. Mam wreszcie i takie, które za polskimi siatkarzami i szczypiornistami jeżdżą, jak tylko grafik urlopów im na to pozwoli.

W sierpniu sportową wyobraźnią świata zawładnie królowa wszystkich dyscyplin – lekkoatletyka (czy tylko przez przypadek jest rodzaju żeńskiego?). Dziewczyny, jaka to wspaniała okazja do naładowania treningowych akumulatorów! Nie doczekamy się pewnie z tej okazji stref kibiców, ale za to będzie można na żywo oglądać niewiarygodnie szybkie sprinterki i onieśmielająco wytrzymałe maratonki. Dramaty i radości, niespodziewane triumfy i pechowe porażki. Przecież my na treningach i podczas startów przeżywamy to samo, tylko każda w skali swojego świata.

Dzięki tym emocjom kibicowanie może być pomocne w treningach. Przekonałam się o tym pewnej zimy podczas długiego biegania. W radiu trafi łam na relację z biegu Justyny Kowalczyk na 30 km. Opowieści komentatora umiliły mi czas na tyle, że właściwie bez cienia znudzenia dobiłam 25. kilometra. A ostatnich 5 km biegłam równolegle z końcówką Kowalczyk, kibicując jej każdym krokiem. Dziś trochę chce mi się śmiać z tego, że przyspieszałam niesiona dopingiem komentatora. Ale faktem jest, że trening był bardzo udany. A Kowalczyk skończyła z medalem.

Kobiety kibicują z pomysłem oraz zaangażowaniem. Znakomicie wiedzą, o co chodzi w bieganiu. Jak pani, która na wiosennym półmaratonie w Warszawie tuż przed długim podbiegiem wykrzykiwała po prostu: „Ogień z d…!”. Że proste? Że niewyszukane? Ale jak działało!

Kibicowanie potrafi dać kopa. Czy to na trasie, czy przed telewizorem. Nie tylko zawodnikowi, ale i kibicowi. Jeśli więc sierpniowe lenistwo będzie chciało zatrzymać Cię w domu, spróbuj podczas biegania posłuchać relacji z zawodów. Nie bez przyczyny Artur Rojek śpiewał w jednej z lepszych, moim zdaniem, piosenek do biegania: Oczy mi się śmieją i krew krąży szybciej. (…) Dzięki wam czuję się, jakbym wygrał sam!

RW 08/2016

Zobacz również:
Doskonale wiesz, że ćwiczenia siłowe pomagają zmaksymalizować efekty Twoich treningów biegowych, a do tego redukują ryzyko kontuzji i pomagają pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej. Możesz jednak nie wiedzieć, na którymi z ponad 650 mięśni swojego ciała powinni w pierwszej kolejności pracować biegacze. Ale od tego masz nas i nasz trzyczęściowy poradnik treningu siłowego dla biegaczy. W tej części znajdziesz ćwiczenia, którymi wzmocnisz kluczowe partie mięśniowe swoich nóg od kolan w dół.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA