Gwiazdor Bayernu Monachium zadebiutował w maratonie!

Arjen Robben, legendarny pomocnik Bayernu Monachium i wicemistrz świata z zespołem Holandii, po zakończeniu obfitującej we wspaniałe sukcesy kariery piłkarskiej zaczął biegać długie dystanse. W minioną niedzielę zadebiutował - i to całkiem nieźle! - w maratonie w Rotterdamie.

Gwiazdor Bayernu Monachium zadebiutował w maratonie! Rijnmond
fot. Rijnmond

Arje Robben to żywa legenda reprezentacji Holandii (96 meczów, 37 goli) oraz takich klubów, jak PSV Eindchoven, Chelsea Londyn, Real Madryt i Bayern Monachium. W 2010 roku z zespołem „Oranje” wywalczył w RPA wicemistrzostwo świata, a cztery lata później w Brazylii zdobył na mundialu brązowy medal. Z drużynami PSV, Realu i Chelsea, mimo że grał w nich krótko, zdobywał tytuły mistrzów krajowych, ale największe sukcesy w piłce klubowej odniósł podczas 10 sezonów gry w Bayernie.

REKLAMA

W barwach monachijskiego klubu holenderski pomocnik rozegrał w sumie 309 meczów i aż ośmiokrotnie sięgał z nim po mistrzostwo Niemiec, a także raz wygrał Ligę Mistrzów, raz klubowe mistrzostwa świata i raz Superpuchar Europy. Ze 144 golami jest obecnie drugim po Robercie Lewandowskim zagranicznym strzelcem w historii ekipy z Monachium.

Świetna kondycja zawsze była cechą charakterystyczną Arjena Robbena. Przykładowo podczas mundialu w 2014 roku Holender znalazł się w gronie 10 zawodników, którzy pokonali na boisku największy dystans - przebiegł podczas tej imprezy łącznie 79,3 kilometrów, czyli średnio ponad 11 kilometrów w każdym meczu.

Robben zakończył karierę piłkarską wiosną ubiegłego roku w FC Groningen, czyli w klubie, w którym zaczynał zawodowo grać w piłkę w 2000 roku. Nie zrezygnował jednak z uprawiania sportu i postawił na bieganie długodystansowe. Jak przyznaje, o starcie w maratonie myślał, zanim jeszcze odwiesił korki na kołku.

REKLAMA

REKLAMA

Na królewskim dystansie Holender zadebiutował w końcu w ostatnią niedzielę, 9 kwietnia, w Rotterdamie. Do 30. kilometra utrzymywał tempo ok. 4:15 min/kilometr, później jednak wyraźnie zwolnił – resztę dystansu pokonał w tempie o ponad minutę wolniejszym. Dzięki zrywowi na ostatnich dwóch kilometrach, ostatecznie ukończył bieg w czasie 3:13:40, zajmując w klasyfikacji generalnej 1369. miejsce na blisko 12 tys. biegaczy.

Wydaje się więc, że do maratońskiego debiutu w Rotterdamie 38-letni Holender był całkiem nieźle przygotowany (do biegu trenował razem z byłym panczenistą Erbenem Wennemarsem), ale nie ukrywa, że to było trudne wyzwanie.

„Nie było fajnie, to naprawdę nie było zabawne. Udało mi się, ale to wszystko – powiedział były reprezentant Holandii w rozmowie z dziennikarzem regionalnego serwisu Rijnmond. – Byłem wykończony fizycznie, to była prawdziwa walka. Publiczność bardzo nam wszystkim pomogła. Doping pozwolił mi przez to przejść, dziękuję wszystkim, którzy kibicowali!”

Jak wyjaśnia była gwiazda światowego futbolu, bieganie jest dla niego sposobem na utrzymanie ciała w formie, ale chce także poczuć emocje towarzyszące rywalizacji. „Niektórzy powiedzieliby, że jestem idiotą, ale ja jestem po prostu fanem sportu i lubię podejmować wyzwania” – powiedział po biegu Arjen Robben. Jak przyznał, jego czas mógł być lepszy, ale w pewnym momencie złapał go skurcz. Poza tym przygotowania do startu zakłóciło mu kilka tygodni temu zakażenie koronawirusem.

Tegoroczny Rotterdam Marathon wygrali Somalijczyk z holenderskim paszportem Abdi Nageeye (02:04:56), który na igrzyskach w Tokio zajął w maratonie drugie miejsce, oraz reprezentująca Etiopię Haven Hailu (2:22:00).

Zobacz także:

Marcin Rosłoń: mistrz Polski z Legią został ultrasem

AF

REKLAMA