[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Henrik Wullf: Jestem biegaczem miejskim

Gdy Henrik Wulff przeprowadzał się do Warszawy, ze względu na obowiązki zawodowe nie miał czasu na osobne zwiedzanie miasta. Naszą stolicę musiał poznawać więc w biegu. W rozmowie z Runner’s World zdradził, jak pamięta Polskę i dlaczego nie cierpi biegać w parkach.

Henrik Wulff fot. Jacek Heliasz

Henrik podchodzi do okna. Ze swojego mieszkania na ósmym piętrze w centrum Warszawy patrzy na kilka nowych drapaczy chmur. "Lubię ten widok, to taki mały Nowy Jork. Uwielbiam go!" – mówi Henrik.

Jest jednym z tysięcy ekspatów w Polsce, czyli wysokiej klasy specjalistów, którzy opuścili ojczyznę, aby pracować za granicą. Twierdzi, że w Warszawie przeżywa swój drugi miesiąc miodowy, od kiedy dwa lata temu przeprowadził się tu z żoną i zaczął pracę jako szef polskiego oddziału Bayer HealthCare Pharmaceuticals.

REKLAMA

Wspomina, że pierwszy raz był Warszawie 30 lat temu. Zapamiętał ją jako szare, smutne miasto. Dziś nie może się nadziwić zmianom w stolicy na lepsze: "Niesamowite, jaką przemianę przeszło to miasto. Jak z wielkiej depresji do wielkiego Alleluja!".

Z drugiej strony nie ukrywa, że Warszawa powala go szczególnie swoim pięknem: "Ona jest specjalna... To dobre określenie. Połączenie komunistycznej zabudowy i nowoczesności jest wyjątkowe". Mówi o swoim pierwszym wrażeniu, kiedy ruszył na trening: "Zaskoczyło mnie, jak wielu ludzi w Polsce biega!".

Bieganie po parkach? Nienawidzę tego!!!

Dorastał w Kopenhadze, potem pracował w wielu europejskich stolicach. Nie wyobraża sobie życia, i co dla niektórych wydaje się dziwne, także biegania poza miastem.

"Dobrze mi wśród ulic i budynków. Uważam się za dziecko miasta. Kocham biegać po ulicach – jestem biegaczem miejskim. Nie lubię biegać po parkach. Więcej – nienawidzę tego! Nie dbam o zanieczyszczenia – w parku obok ulicy powietrze także jest niezbyt czyste" – śmieje się Henrik.

Biegając w Warszawie, obserwuje ludzi, odkrywa jej zakątki, chłonie energię i zapach miasta. W ten sposób zwiedził pokaźną część stolicy. "To bardzo modny sposób poznawania miast, coraz popularniejszy na świecie".

Zaszczepiłem bieganie Adamowi

W biurze Henrika stoją puchary i zdjęcia z biegów. "Gdybym był grubasem i pracował w firmie zajmującej się zdrowiem, byłaby to hipokryzja i zła postawa" - mówi. Koncern Bayer produkuje lekarstwa, ale w samej firmie, dbającej o zdrowie milionów, nie ma przymusu prowadzenia zdrowego trybu życia. Przykład idzie jednak z góry.

"Wpadliśmy na pomysł, żeby utworzyć w naszej firmie klub biegowy. Bez ciśnienia. Ogłosiliśmy, że o 17 w każdą środę wybiegamy z pracy. Dystans: 5 km, tempo wolne". Za każdym razem pojawiało się 6-7 osób, w większości kobiety.

"Jednego z moich asystentów, o imieniu Adam, udało mi się na tyle zmobilizować do biegania, że ukończył maraton i szykuje się do kolejnego. Powiedziałem mu: »Skoro ja mogę, ty też dasz radę!«. Adam przeszedł drogę od lenia do maratończyka. To mój ogromny sukces. Teraz biega lepiej ode mnie! Kiedy wyjadę z Polski, będę miał ogromną satysfakcję, że udało mi się zaszczepić tu bieganie".

Wygrywanie jest wspaniałe

W zimie biega 3 razy w tygodniu, latem i jesienią więcej – 4-5 razy. Na treningach pokonuje od 6 do 8 km, ale kiedy przygotowuje się do maratonu, zwiększa obciążenia. Zaczął treningi do maratonu berlińskiego. Ma zamiar zejść z czasem poniżej 4 godzin.

"Kiedy przejdę na emeryturę, będę jak Forrest Gump, nie przestanę biec" – żartuje Henrik, ale zaraz dodaje, że po 65. roku życia ograniczy się do jednego maratonu w roku, ale biegać zamierza do końca życia. Na ręce nosi opaskę biegacza z danymi kontaktowymi.

"Kiedy padnę trupem na jednej z warszawskich ulic, przynajmniej będzie wiadomo, skąd jestem" – znów żartuje Henrik. Z dumą pokazuje wyryte na opasce motto: "Wygrywanie jest wspaniałe". To także jego motto w pracy.

RW 03/2012  

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij