REKLAMA

Jak osioł został biegowym kumplem Chrisa McDougalla

Osły bywają uparte, ale towarzyskie. Nic dziwnego, że są z nich dobrzy biegacze. Przekonał się o tym biegacz i dziennikarz Chris McDougall, autor bestsellerowej książki "Urodzeni biegacze", który pewnego dnia uratował od pewnej śmierci osła Shermana, uczynił z niego swojego biegowego partnera i postanowił wystartować razem z nim w mistrzostwach świata w oślich wyścigach.

Jak osioł został biegowym kumplem Chrisa McDougalla Chris i Sherman biegają wspólnie 15-30 kilometrów tygodniowo (fot Trevor Raab)

Czekałem na Wesa ponad godzinę, ale kiedy w końcu się pojawił, wystarczył mi rzut oka na niego, by powstrzymać się od jakichkolwiek uwag.

„Jest w ciężkim stanie – powiedział, kiedy wysiadł z samochodu. – Dużo gorszym niż myślałem”.

Znam Wesa od ponad 10 lat, prawie od dnia, kiedy z żoną przenieśliśmy się z Filadelfii na małą farmę w Pensylwanii, ale jeszcze nie widziałem go w tak podłym nastroju. Otworzyliśmy tylne drzwi ciężarówki. W środku był szary osioł.

Jego sierść była upaprana łajnem, przez co jego biały brzuch był czarny. W miejscach, gdzie jej nie było, na gołej skórze na pewno zalęgły się pasożyty. Nadęty brzuch miał kształt beczki z powodu złego żywienia. W pysku nie lepiej – jeden z zębów wypadł, gdy się go dotknęło. Ale prawdziwa masakra to jego kopyta – były tak przerośnięte, że wyglądały jak buty klowna.

Osioł należał do jednego z członków wspólnoty parafialnej Wesa. On sam, jako mennonita, zobligowany jest przez swoją religię do pomocy potrzebującym – zarówno ludziom, jak i innym stworzeniom. Wes odkrył, że jeden z jego parafian trzyma u siebie w zagrodzie kozy i osła w warunkach wołających o pomstę do nieba. Mieszka na farmie obok naszej i kiedy powiedział mi, że chce uratować osła, pomyślałem: „Czemu nie?”. Chcieliśmy pomóc stworzeniu w potrzebie, ale ten zwierzak – i zakres pomocy, jakiej potrzebował – wykraczał daleko poza moje wyobrażenia.

Kopyta to życie

Wczesnym rankiem następnego dnia na podjeździe pojawił się nasz zbawca. Scott wyskoczył z samochodu z pewną miną, która szybko zniknęła.

„Myślałem, że widziałem już wszystko – powiedział. – Ale czegoś takiego jeszcze nie”.

Scott, handlowiec obuwniczej firmy Dansko, wychował się w północnej części stanu Nowy Jork i zarabiał na studia, pracując jako kowal. Kiedy przeniósł się do Lancaster County, stał się niezastąpiony dla lokalnych farmerów, gdy trzeba było zadbać o końskie kopyta.

REKLAMA

REKLAMA

Jak osioł został biegowym kumplem Chrisa McDougalla Chris i osły (od lewej) - Flower, Sherman i Matilda - podczas przeprawy przez strumień w Lancaster County. Kiedy Sherman zaczynał biegać, podejrzliwe podchodził nawet do niewielkiej kałuży (for. Trevor Raab)

Scott powiedział, że kopyta mogą być wyrokiem śmierci dla osła. Zwykle osły utrzymują ich naturalny kształt, ścierając je na skalnym gruncie w czasie długich wędrówek. Ale jeśli zwierzak będzie stał na miękkiej słomie albo nawet poruszał się jedynie po trawiastej łące, kopyta zaczną się zaginać jak paznokcie hinduskiego fakira. Kiedy już się zdeformują, może być to proces nieodwracalny i prowadzić w konsekwencji do śmierci. Dlaczego? Bo koniowate mają małe żołądki i większość procesu trawienia odbywa się w jelitach pobudzanych do pracy w ruchu. Wystarczy wstrzymać ten proces, a jedynie kwestią czasu będzie, kiedy zwierzak zostanie rozsadzony od środka.

„To straszna śmierć – powiedział Scott. Chyba że...”.

Zamyślił się na moment.

„Czy masz brzeszczot?” – spytał.

Scott następne trzy godziny spędził nad rozpaczliwą „operacją ratunkową”. Przepiłowywał każde kopyto, a potem kształtował je przy pomocy dłuta i pilników. Na koniec padł na trawę wykończony.

„Zobaczymy – powiedział. – Jeśli do jutra nie będzie chodził, to jedyne, co możemy zrobić, to mu ulżyć, zanim odejdzie”.

Łagodzenie bólu to już była działka jego żony Tanyi, która po niedługim czasie pojawiała się ze swoim sprzętem lekarskim. Podeszła do osła (którego już w myślach nazwałem Sherman), kiwając głową na boki, a potem zaczęła mi wydawać polecenia: „Ręczniki... Szampon dla dzieci... Trzymaj kopyto...”.

Nagle odwróciła się do mnie i powiedziała: „Słuchaj. Jeśli on wytrzyma, to nie możesz przywiązać mu kokardki do ogona i postawić na łące jak Kłapouchego. Był wykorzystany i porzucony, a to odciska swoje piętno na zwierzaku. Musisz dać mu jakiś cel, znaleźć mu zajęcie”.

Co ja miałem robić z osłem? Wybrać się na poszukiwanie złota? Ale zanim spytałem, czy ma coś konkretnego na myśli, do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Jeśli Sherman wróci do życia, może będę miał dla niego coś dużo lepszego niż szukanie złota: dziką przygodę, przez którą będziemy mogli przejść razem, ramię przy ramieniu.

REKLAMA

Jak osioł został biegowym kumplem Chrisa McDougalla Chris podczas biegu trzyma Shermana na długiej linie - inaczej poszukiwania osła mogłyby zająć zbyt wiele czasu (for. Trevor Raab)

Emancypacja na Dzikim Zachodzie

„To jest twoje rozwiązanie? – Tanya parsknęła śmiechem. – Ośli wyścig?”.

Coraz szerzej otwierała oczy, kiedy opowiadałem jej o swoich zamiarach.

„Jaki dystans musiałby pokonać?” – zapytała. „Mistrzostwa świata mają dwa dystanse” – odparłem.

Teraz już wybuchła śmiechem na cały głos.

„Nie zwykłe zawody, ale od razu mistrzostwa świata?” – wykrztusiła.

Wyścigi osłów w Kolorado, nazywane z hiszpańska pack burro racing, mają swój początek w czasach gorączki złota. W Leadville poszukiwacze pakowali swój sprzęt na osły i w długim rządku ruszali do miasta, by zamienić złoty piasek na gotówkę. W 1949 roku każdy, kto był wystarczająco nierozsądny, mógł wziąć udział w 40-kilometrowym wyścigu z Silver Dollar Saloon, przez wysokie góry, aż do Fairplay, gdzie stał pomnik osła, który przez lata przechadzał się po tej miejscowości jako miejski pupil.

Do roku 1972 kobiety nie startowały na igrzyskach na dystansach dłuższych niż 800 metrów. W Bostonie bieganie kobiet było wręcz przestępstwem – niewiasta, która chciała wystartować w maratonie w latach 60. ubiegłego wieku, narażała się na aresztowanie albo karę od rodziców. W 1966 roku Roberta Gibb musiała startować z krzaków i chować długie włosy pod kapturem bluzy, żeby móc nielegalnie pobiec w Boston Marathon. Rok później Kathrine Switzer zapisała się na ten bieg, zamiast imienia podając jedynie inicjały, a przed zawodami ukrywała się aż do samego strzału startera. „Gdyby ta dziewczyna była moją córką, zlałbym jej tyłek” – powiedział wtedy dyrektor maratonu Will Cloney.

Ale w Leadville górnicy mieli do tego trochę inne podejście.

„Na zachodzie zawsze wiedzieliśmy, że kobiety są ulepione z tej samej gliny, co mężczyźni” – mówi Curtis Imrie, legenda wyścigów z osłami, który bez skrępowania opowiada o tym, jak pokonywały go takie kobiety, jak Barb Dolan czy Karen Thorpe.

REKLAMA

REKLAMA

Jak osioł został biegowym kumplem Chrisa McDougalla Osioł musi biegać - to jedna z jego podstawowych życiowych potrzeb. Nie można mu przypiąć wstążki do ogona jak Kłapouchemu i zostawić na polu. Musisz mu znaleźć jakieś zajęcie - opowiada Chris McDougall (for. Trevor Raab)

Ośle biegi pozbawione są tego nonsensownego „chronienia” kobiet, które widoczne było przez lata na wschodzie. Patrząc wstecz, wydaje się to kompletnie nielogiczne, że w Bostonie grupa starszych gości z cygarami zabraniała kobietom startu w maratonie aż do roku 1972, bo podobno były na to za słabe, a w Kolorado „ladies” startowały w dużo bardziej wymagających zawodach już od 20 lat.

Boston lubi się określać mianem najstarszego amerykańskiego maratonu, ale to jest prawda jedynie dla męskiej części tego narodu. Dla drugiej połowy ten bieg właściwie mógłby nie istnieć, bo nie miały prawa do niego nawet się zapisać. Dlatego dla wszystkich Amerykanów najstarszym maratonem jest ten, który otwarty był dla wszystkich od zawsze. Nie kosztuje fortuny, nie musisz się do niego kwalifikować. Wszystko, co musisz zrobić, to pojawić się na starcie, pożyczyć osła i być gotowym do walki.

Bieganie w szelkach

„Kiedy jest ten bieg?” – zapytała Tanya.

„W lipcu – powiedziałem. – Czyli mamy prawie rok”.

Tanya zacisnęła usta i chociaż nie była jeszcze w pełni przekonana do tego pomysłu, to widać było, że traktuje to jako wyzwanie intelektualne. Dla niej, jako trenera, było to jak szukanie rozwiązania teoretycznego problemu przez NASA: nie obiecywała, że wyśle człowieka na Marsa, ale przynajmniej chciała sprawdzić, czy uda się jej na to ułożyć równanie.

„Ile będzie musiał przebiec?” - spytała.

„47 kilometrów – powiedziałem. – 24 na krótkim dystansie”.

„Dwadzieścia cztery. Na krótkim... – Tanya wzniosła oczy do góry. – OK. To ja powiedziałam ci, byś znalazł dla niego zajęcie. Ale nie będzie to łatwe. Sherman może znaleźć milion sposobów, by zamienić Twoje życie w piekło”.

Potrzebowaliśmy pomocy i nawet miałem pomysł, gdzie ją możemy znaleźć. Zadzwoniłem do Vella Shpringa – jedynego na świecie klubu biegowego amiszów.

REKLAMA

Jak osioł został biegowym kumplem Chrisa McDougalla Sherman zmienił podejście McDougalla do biegania: "Myślę, że byłbym znudzony, gdybym nie miał u swego boku tego 200-kilogramowego, półdzikiego zwierzęcia" (for. Trevor Raab)

Lancaster County to pielesze największej w Ameryce społeczności Amiszów Starego Zakonu. Pośród tej grupy przemieszczającej się na tradycyjnych dwukółkach jest mała podgrupa ultrabiegaczy. Vella Shpringa oznacza w pensylwańskim niderlandzkim „Chodźmy wszyscy biegać”, a początki klubu mają miejsce w czasach, kiedy młodzi amisze spotykali się w sobotnie popołudnia.

Klub szybko wypracował dwie zasady: zaadoptował maksymę muszkieterów „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, nazwał ją „Radocha biegania razem” i organizuje Full Moon Run – comiesięczne zawody pod gwiazdami organizowane przez kolejne rodziny amiszów. I są naprawdę szybcy.

Wszystko, czego amisze nauczyli się przez ostatnie 300 lat o tym, jak mogą wykorzystać siłę swoich organizmów do przetrwania, Vella Shpringa przełożył na bieganie. Jeden z członków klubu poprawił swój rekord w maratonie o godzinę, z 3:59 na 2:54, po roku trenowania. Inny chciał się przekonać, czy wysoki, muskularny farmer może złamać 5 minut na dystansie mili i 3 godziny w maratonie. W ciągu roku udało mu osiągnąć oba te cele.

Sześcioosobowy zespół amiszów wygrał trzy Ragnar Relays na dystansach od 128 do 200 mil. Leroy Stoltzfus pokazywany był w telewizji jako fenomen, kiedy biegł na początku stawki w Harrisburg Marathon w swoich długich spodniach na szelkach, a Liz King wielokrotnie startowała w biegach na 10 km w długiej, amiszowej sukni i czepku, wygrywając ze wszystkimi kobietami w stawce.

Dwa miesiące po przybyciu Shermana zgłosiłem się na ochotnika do zorganizowania Full Moon Run. Amisze są nie tylko mocnymi i szybkimi biegaczami, ale też od dziecka szkolą zwierzęta. Miałem szczęście – gdzie indziej mogłem trafić na nieodkryte zagłębie biegowych trenerów od oślich biegów? Gdzie indziej mogłem trafić na ekspertów od koni, którzy biegają w tempie kwalifikującym do Boston Marathon?

REKLAMA

REKLAMA

Jak osioł został biegowym kumplem Chrisa McDougalla Christopher McDougall biega z osłem Shermanem w okolicach swojego domu w Lancaster County w stanie Pennsylvania (for. Trevor Raab)

Osioł pacemakerem

„To jest ten słynny Sherman?” – zawołał głos w ciemnościach. Wyłonił się z nich Jake Beiler, jeden z nieformalnych liderów Vella Shpringa. Jake jest wysoki i smukły, ale silny jak grizzly (któregoś roku na mecie Bird-in-Hand Half Marathon jedną ręką wrzucił mnie do beczki z lodem, bym się schłodził).

Trzymałem Shermana na linie, a Tanya siodłała obok Flowera, swojego osła, na którym jeździła. Jake zauważył, że zwierzęta są podekscytowane i od razu przejął dowodzenie. Zgasił czołówkę i z opuszczonymi rękoma spokojnie podszedł. Tak długo kręcił głową, że w końcu złapał kontakt wzrokowy z Shermanem, dając mu do zrozumienia, że nie jest dla niego zagrożeniem. Jake zaczął do niego mówić spokojnym głosem. Sherman czujnie go obserwował, ale stał, gdy Jake tarmosił go po głowie i pod pyskiem.

Dookoła nas pojawiały się kolejne vany i pick-upy, zapełniając podjazd i podwórko. Robiło się coraz głośniej od rozmów biegaczy, którzy nie widzieli się od ostatniej pełni i chcieli nadrobić zaległości.

„OK – powiedziałem do Tanyi. – Zobaczmy, jak daleko polecimy”.

Odwiązałem Shermana i ruszyliśmy za bramę. Obróciłem się, by się upewnić, że Flower i Tanya też wyruszyli, a Sherman zaczął kłusować do bramy. I nie miał zamiaru przestać. Jak tylko się zorientował, że może uciec od tego całego rumoru, nie zastanawiał się nawet chwili. Patrzyłem, jak się oddala, podziwiając jego szybkość i inicjatywę, i zajęło mi chwilę, zanim się zorientowałem, że wyrwał mi linę i za chwilę zniknie w ciemnościach.

Ruszyłem za nim w pościg, widząc, że Tanya dołącza do akcji na swoim ośle. Kiedy dopadłem Shermana, nie wydawał się być uciekinierem – po prostu biegał sobie szczęśliwy jak na paradzie. Schyliłem się po linę, ale osioł nie zwolnił kroku, biegając bez wysiłku.

REKLAMA

Jak osioł został biegowym kumplem Chrisa McDougalla Christopher McDougall z Shermanem w swoim domu w Lancaster County, wrzesień 2019 r. (for. Trevor Raab)

„Co on zamierza?” – spytałem Tanyi.

„Chce ze mną wygrać” – odpowiedziała.

Wstrzymała Flowera, by zobaczyć, czy Sherman zwolni, ale ten jakby niczego nie zauważył. Po jakichś 600 metrach dotarliśmy do podnóża pagórka – Sherman nie wahał się ani sekundy. Przeszedł w tryb wspinaczki i poruszał się tak płynnie, że zacząłem mocno sapać, by utrzymać jego tempo.

„Jasny gwint – przekląłem. – Co w niego wstąpiło?”.

„Robi to wszystko, by cię wkurzyć – odparła Tanya ze śmiechem. – To przecież osioł”.

Sherman nadal nas ignorował, kierując się w noc. Osioł z klapkami na oczach. Na trzecim kilometrze zauważyłem pierwszy sygnał ostrzegawczy: uszy Shermana odchyliły się lekko do tyłu, wykrywając coś w otaczającej nas ciszy. Kilka chwil później usłyszeliśmy okrzyk.

W rytmie kopyt

„W końcu!” – zawołał głos i usłyszeliśmy też tupot stóp. Pierwsi biegacze zaczynali się zbliżać do nas szybkim krokiem. Zacisnąłem mocniej dłonie na linie, będąc gotowym na szarpnięcie zwierzaka, ale ten, oprócz cofniętych uszu, w żaden sposób nie okazywał zdenerwowania.

„Ale lecicie!” – pochwalił Jake, a obok niego zatrzymała się Laura Kline, mistrzyni świata w duathlonie z roku 2012 i członkini kadry narodowej w triathlonie. Zawsze zaskakiwał mnie jej widok ubranej w obcisły strój triathlonisty z logami sponsorów pośród ubranych tradycyjnie młodych amiszów.

Laura przeprowadziła się do Lancaster z Baltimore kilka lat wcześniej i biegała regularnie z Vella Shpringa. Jasne, że była szybka, ale to jej tradycyjna etyka ciężkiej pracy zbliżyła ją z amiszami. Sam widziałem, jak biegała wiele mil w głębokim śniegu albo wybierała się na trening do lasu w czasie mroźnych burz śniegowych. Kiedy usłyszała, że ten Full Moon Run może mieć ośle elementy, musiała to zobaczyć na własne oczy.

REKLAMA

REKLAMA

„Wygląda na to, że Sherman ma talent – powiedział Jake. – Mogę spróbować?”.

Już otwierałem usta, by powiedzieć, że to chyba nie najlepszy pomysł, ale zamknąłem się i dałem mu linę. Raczej nie cieszyłem się na myśl, że może będę musiał walczyć z oślim uporem Shermana, ale przecież po to zorganizowałem to wszystko i po to wziąłem go na ten bieg, by się czegoś od Vella Shpringa nauczyć. Może i Jake nie biegał dotąd z osłem, ale doświadczenie całego jego życia powinno sprawić, że wybrnie z nowej sytuacji.

Jake pewnie wziął linę w lewą rękę, a prawą klepnął osła zachęcająco w zad. Reszta ekipy utworzyła klin otaczający Shermana, z Laurą wyznaczającą tempo.

„Biegniemy na dół” – Jake wskazał drogę, a Sherman, jak na komendę, zamienił kłus w cwał.

Trochę zwolniłem, by lepiej się przyjrzeć technice Jake'a. Biegł tylko kilkanaście centymetrów od lewego boku Shermana, tuż przy jego przedniej nodze, trzymając się go dużo bliżej niż ja to zwykle robiłem. Co kilka kroków cmokał językem albo lekko klepał Shermana, przypominając mu, że to jest robota. Ale Sherman nie wykazywał żadnych oznak zmęczenia i nie zwalniał, nawet wtedy, gdy lina przechodziła z rąk do rąk – od Jake'a do Jonathana, a potem do Elam. Każdy chciał spróbować i każdy robił to z taką pewnością, że nie wiem, czy Sherman w ogóle zauważał zmianę biegowego partnera.

Na piątym kilometrze 8 kopyt i 12 stóp biegło już w jednym rytmie. Podobało mi się, jak każdy instynktownie dopasowywał się do całego stada, przyspieszając albo zwalniając, kiedy była taka potrzeba. Po kolejnym kilometrze tego epickiego biegu zrozumiałem, że dla mnie on się już jednak kończy. Sherman i Flower nie wyglądali na zmęczonych, ale ja już czułem to tempo w nogach.

REKLAMA

Dałem znak, że odpadam i Jake przekazał mi linę. Amisze i Lara pobiegli dalej, a my z osłami zostaliśmy sami. Przebiegliśmy w sumie 12 km, ale zrobiliśmy to w tempie prawdziwego oślego wyścigu.

„Wracamy marszem – zasugerowała Tanya. – Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić”.

Nauczyłem się tej nocy jeszcze jednej rzeczy. Miałem nadzieję, że amisze nauczą mnie czegoś o bieganiu z osłem, ale zamiast tego oni pokazali coś temu zwierzakowi. Sherman odkrył amiszowe podejście do treningu – radochę biegania w grupie – i dla niego nie było już innej drogi.

Ośle zawody w liczbach

33 funty - minimalne obciążenie, jakie musi dźwigać na swoim grzbiecie osioł (musi zawierać oskard, łopatę i sito do płukania złota, czyli zestaw poszukiwacza)

4,6 metra - maksymalna długość liny, na której biegnie osioł i na której musi być trzymany

od 6 do 47 km - dystanse na oślich zawodach

6 min/km – średnie tempo biegu zespołu człowiek-osioł

4019 metrów - wysokość Mosquito Pass – najwyższej wspinaczki na dystansie 47 km podczas mistrzostw świata w biegu z osłami

1949 - rok organizacji pierwszych mistrzostw świata w biegu z osłem

500 dolarów - nagroda dla mistrzów świata w roku 1949

1000 dolarów - nagroda dla mistrzów świata w roku 2020

4:58:07 - czas mistrzów świata Marvina Sandovala i osła Jaskra w roku 2019

RW 03-04/2020

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA