[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Jasiek Mela: biegnie się głową

Jasiek Mela może wpędzić w kompleksy wiele sprawnych osób. Znany jest głównie z tego, że mimo niepełnosprawności zdobył oba bieguny. Ale ten twardziel ma na swym koncie także biegowe osiągnięcia, w tym ukończenie maratonu w Nowym Jorku.
Plan na maraton w Nowym Jorku był mało ambitny - wystartować i po kilku kilometrach zejść z trasy. Ale wola walki i wsparcie innych biegaczy pomogło Jaśkowi Meli dobiec do mety. (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)

"Biegnie się głową, nogi to tylko narzędzie" - mówi Jasiek. Owszem, w przygotowaniu do tych wszystkich zmagań pomogli mu ludzie dobrej woli, ale to on musiał pokonać setki kilometrów, walczyć z zimnem i wżynającą się w udo protezą.

Od kiedy stał się pełnoletni i założył swoją fundację, wyciąga rękę do innych osób. Wszystko zaczęło się w 2004 roku, kiedy Marek Kamiński postanowił zdobyć w jednym roku obydwa bieguny w towarzystwie 16-letniego chłopca, który dwa lata wcześniej uległ poważnemu wypadkowi. Wielu ludzi uważało to za szalony pomysł. Słynny polarnik i jego młody kompan postanowili udowodnić, że bariery i niepełnosprawność są tylko w naszych głowach. Niemożliwe? Nie dla Jaśka Meli.

Każdy ból jest do zniesienia

Jasiek stał się człowiekiem instytucją. Trudno się z nim umówić na rozmowę i sesję zdjęciową. Nie unika mediów, po prostu jego czas szczelnie wypełniają obowiązki w założonej fundacji "Poza horyzonty". Spotkania z niepełnosprawnymi dziećmi, pokazy zdjęć oraz filmów w szkołach, kontakty z darczyńcami, treningi, nauka - to jego dzień powszedni.

Udało nam się spotkać w Krakowie. Jasiek żartuje sobie, że nie wie, jaki jest dziś dzień tygodnia, tak ma napięty plan (naprawdę nie wiedział). Jako biegaczy interesowały nas jego wrażenia z pokonanego niedawno maratonu nowojorskiego.

"Gdy w fundacji powstał pomysł, by nasz team biegowy wziął w nim udział, pomyślałem, że i ja mógłbym spróbować swoich sił. Co prawda nigdy nie byłem zapalonym biegaczem, ale już niejednokrotnie przekonałem się, że siła człowieka tkwi w głowie. Lubię próbować nowych rzeczy i na różnych płaszczyznach pokonywać swoje ograniczenia" - twierdzi Jasiek.

Zaskakuje nas już sam sposób wysławiania się zdobywcy obu biegunów. Okazuje się bardzo dojrzały jak na swój wiek i do tego szczery. "Muszę się przyznać, że nie planowałem przebiegnięcia całego maratonu. Sądziłem, że nie dam rady. Moim życiowym dystansem dotąd było... 10 km. Nie znałem tak naprawdę swoich możliwości" - wyznaje Jasiek.

Początkowo planował wystartować razem ze swoją grupą, a potem, po kilku kilometrach, zbiec z trasy. Planu jednak nie wykonał.

REKLAMA
1 2 3 ... 4
STRONA 1 z 4

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij