[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

Jedna wątroba, dwa życia

Są zawody, w których stawką może być życie twoje i twoich najbliższych. I każdy dystans to przy nich bułka z masłem. Józef Brandenburg pokonał największego życiowego rywala - śmierć. Uratował ciężko chorą córkę, oddając jej część swojej wątroby. Dziś biegają razem.
fot. Jacek Heliasz/heliasz.com

Biegać zaczął w podstawówce. To były lata 60. Nie było komputerów ani programów rozrywkowych w telewizji. Dla młodych ludzi jedynym sposobem spędzania wolnego czasu była aktywność fizyczna w szkole i na podwórku. Pan Józef karierę sportowca zaczął od średnich dystansów: 1,5, 5 i 10 km.

Upodobał sobie przeszkody. Zawodowo ścigał się przez 12 lat, do 1975 r. Paradoksalnie, jego szczególne predyspozycje objawiły się wtedy, gdy osiągnął status weterana. Aż pewnego dnia musiał się zatrzymać.

Śpiączka

3 czerwca 2001 roku to data, którą zapamięta na zawsze. Mimo setek kilometrów oraz niezliczonych sprawdzianów sportowych, które miał już za sobą, najtrudniejszy test był dopiero przed nim. Jego 19-letnia córka zapadła w śpiączkę. Właśnie zdawała maturę, zaliczyła egzamin pisemny i uczyła się do ustnego.

„Z dnia na dzień białka się zażółciły. Poszliśmy do lekarza, który zadecydował, że Marta zostanie wysłana na obserwację do szpitala. Zasugerowano, że jest to wirusowe zapalenie wątroby typu B i podano jej interferon, po czym momentalnie zasnęła. To był absolutny szok".

Podejrzewano, że córce pana Józefa podczas nauki ktoś podał narkotyki. Przewieziono ją samolotem do Warszawy, ponieważ tam w klinice na Wolskiej była jedyna w Polsce aparatura, która przeczyszcza organizm. Po 24 godzinach ordynator oznajmiła państwu Brandenburg: „Lekarze z Poznania wydali diagnozę, że córka wzięła środki odurzające. Przebadaliśmy ją i nic nie wykryliśmy. To jest po prostu piorunująca marskość wątroby. Nie będzie wątroby, nie będzie życia".

„Nie zastanawialiśmy się ani przez chwilę, oboje zadeklarowaliśmy gotowość oddania organów" - wspomina pan Józef, a w jego głosie słychać silne emocje. Była to pierwsza tego typu operacja w Polsce. Do tej pory nie przeszczepiano osobom dorosłym wątroby, która pochodziła od żyjących członków rodziny.

Profesor Marek Krawczyk z warszawskiej Akademii Medycznej wcześniej obserwował, jak to się robi w Japonii i zdecydował się podjąć ryzyko. Nikt nie dawał żadnych gwarancji. „Musieliśmy podpisać oświadczenie, iż zdajemy sobie sprawę z niebezpieczeństwa i nie będziemy domagać się zadośćuczynienia w przypadku nieudanego zabiegu...".

REKLAMA
1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij