Kaziu, Kaziu, pokochaj się! (felieton z cyklu Okiem biegaczki)

Mamy wreszcie upragnioną wiosnę. Słońce, zapachy, kolory. Mamy czas, w którym jakoś bardziej chce się żyć. I czas, w którym podobno najłatwiej się zakochać. A jeśli się zakochiwać, to najlepiej w biegaczce.

felieton Emilii Iwanickiej-Pałki z cyklu Prisma
rys. Prisma

Nie, to nie będzie tekst o smukłych nogach, wyrzeźbionych łydkach ani nawet o płaskim brzuchu. Nie będzie nic o rozwianych włosach, o kolorowych trykotach ani o biegowej opaleniźnie. Chociaż oczywiście mogłoby być. To jednak oczywistość nazbyt oczywista, dlatego podam zupełnie inne powody udowadniające moją tezę. Kilka minut wystarczy na przekonanie was do tego, że biegaczki to kobiety warte uczucia.

REKLAMA

Biegające kobiety nie są drobiazgowe w momentach, w których nie jest to niezbędne. Nie będzie przecież taka robiła awantury o to, że trawnik przystrzyżony jest o centymetr zbyt nisko, kiedy jej zdarza się po długim wybieganiu zaokrąglić dystans nawet o pół kilometra w górę. Bo każdy wie, że 20 wygląda w notatkach lepiej niż 19,5.

Drobiazgowości oduczyły nas też skutecznie starty w biegach długich. Bo kto o zdrowych zmysłach, mając przed sobą 42 km, skupiałby się na przeżywaniu pierwszego, drugiego albo trzeciego? One nas cieszą, podbudowują, ale wzrok od samego początku utkwiony musi być znacznie dalej. Nie dajemy się zwieść detalom, bo cel jest gdzie indziej.

Biegaczka sporo zniesie, jeśli tylko będzie wiedziała, po co. Zje, a nawet pochwali przesoloną zapiekankę makaronową, bo nie takie rzeczy przyszło jej jeść na trasie. Żele energetyczne o smaku koli albo pomidorów naprawdę uodparniają na smaki przekraczające granicę komfortu. Ale wiadomo, że to po to, żeby jakoś dociągnąć do mety. Jeśli zapiekanka powstała, żeby umilić wspólny wieczór, to smak spoza granicy komfortu nie będzie przeszkodą. W szufladzie zawsze znajdą się przecież jakieś batony energetyczne na zmianę smaku.

Królowe ścieżek biegowych są też bardzo cierpliwe, a już szczególnie wobec mężczyzn. Bo chociaż biega nas coraz więcej, na zawodach nie dostaniesz w żebro łokciem od kobiety przepychającej się w tłumie. Minuty i sekundy są cenne, ale panie pamiętają też o innych rzeczach, a nawet ludziach... Nie przepychają się, ale i nie schodzą obrażone z trasy, kiedy oberwą od zawodników pędziwiatrów.

REKLAMA

REKLAMA

Cierpliwość, szczególnie wobec panów, ćwiczymy też na codziennych treningach. Ja przynajmniej nie pamiętam, żeby zdarzyło mi się słyszeć wątpliwej jakości żart od mijającej mnie na chodniku pani. A panowie i owszem, czasami potrafią zaistnieć.

Biegaczki umieją też, jak mało kto, szukać w życiu pozytywnych stron i czerpać z nich motywację. Bo jak inaczej przekonać się do wyjścia na trening w mglisty dzień, jeśli nie tym, że przynajmniej nie wieje? A jeśli wieje, to tym, że nie pada? A jeśli wieje i pada, to tym, że będzie dobre chłodzenie?

Pozytywne nastawienie hartujemy także wtedy, kiedy obowiązki domowe i zawodowe nie pozwoliły nam na tyle treningów, ile było w planie, i zamiast rekordu życiowego z zawodów wracamy jedynie z kolejnym medalem. Ale przecież kolejny medal czyni kolekcję bogatszą, tak jak bogatszy staje się nasz pakiet sportowych wspomnień.

Ale dlaczego manifest (pozornie) skierowany do mężczyzn trafił na kobiecą kolumnę? Otóż dlatego, miłe panie, że wszystkie wyliczone przeze mnie powody są znakomite do tego, żeby wiosną na nowo zakochać się w sobie. To tak banalne, jak potrzebne. Bo naprawdę nie każdej chce się wychodzić po pracy na interwały, nie każda zmusi się do wcześniejszego wstania, bo w kalendarzu ma akurat długie wybieganie, nie każda wreszcie odmówi sobie ciastka, żeby nie przybrać balastu przed kolejnym startem. To niezwykłe, że wam się chce, że macie samozaparcie, utrzymujecie dyscyplinę. I że jeszcze w tym wszystkim odnajdujecie radość.

Zatem od dziś refren piosenki Kabaretu Starszych Panów śpiewany zmieniony, ale tylko odrobinę: „Już wiosna podrosła i bzami tchnie, Kaziu, droga Kaziu, pokochaj się!”. Aniu, Basiu, Zosiu...

RW 04/2015

Zobacz również:
Doskonale wiesz, że ćwiczenia siłowe pomagają zmaksymalizować efekty Twoich treningów biegowych, a do tego redukują ryzyko kontuzji i pomagają pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej. Możesz jednak nie wiedzieć, na którymi z ponad 650 mięśni swojego ciała powinni w pierwszej kolejności pracować biegacze. Ale od tego masz nas i nasz trzyczęściowy poradnik treningu siłowego dla biegaczy. W tej części znajdziesz ćwiczenia, którymi wzmocnisz kluczowe partie mięśniowe swoich nóg od kolan w górę.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA