Kilian Jornet kontra base jumper w wyścigu na szczyt i z powrotem

Dla Kiliana Jorneta każde wyzwanie jest dobre, jeśli tylko pozwoli mu sprawdzić, gdzie leży granica możliwości jego organizmu. W Norwegii, gdzie od niedawna mieszka na stałe, postanowił spróbować swoich sił w bardzo nietypowym wyścigu, podczas którego jego rywalem był... base jumper.

Kilian Jornet kontra base jumper w wyścigu na szczyt i z powrotem Kilian Jornet
fot. Kilian Jornet / Youtube

Kilian Jornet uwielbia zaskakiwać: pobił już rekordy w najszybszym podejściu i zejściu na Mount Everest, wygrał jedne z największych ultramaratonów na świecie - w tym Hardrock Endurance Run z ręką na temblaku w 2017 roku - i przeprowadził się z żoną Emelie Forsberg ze słonecznej Katalonii w góry Norwegii.

REKLAMA

Tym razem równie legendarny, co niezmordowany biegacz rzucił wyzwanie swojemu partnerowi narciarskiemu i światowej klasy base jumperowi, 44-letniemu Tomowi Erikowi Heimenowi z Norwegii, zapraszając go do wyścigu w górę i w dół jednej z najbardziej kultowych gór wspinaczkowych na świecie - Romsdalshorn. Obaj mieli wspiąć się na liczący 1550 m n.p.m. szczyt i powrócić do podnóża góry około 410 metrów poniżej - Jornet na własnych nogach, a Heimen w powietrzu.

Każdy wybrał inną trasę, ale ich ścieżki krzyżowały się po drodze. Jornet wszedł na północną ścianę i zszedł wąwozem Halla po drugiej stronie góry, podczas gdy Heimen wszedł wspomnianym wąwozem na szczyt i poleciał na dół wzdłuż północnej ściany.

„Nie sposób było przewidzić, kto będzie szybszy - powiedział Jornet o tym wyzwaniu. - Wiedziałem, że mogę wspinać się znacznie szybciej, ale wracać musiałem w ten sam sposób, co zajmuje tyle samo czasu, co podejście. Wiedziałem też, że Tom Erik jest w dobrej formie fizycznej, więc będzie szybko się wspinał, no i oczywiście błyskawicznie wróci na dół”.

REKLAMA

REKLAMA

Jak zobaczycie na filmie, Jornet nie miał najmniejszych problemów ze zdobyciem szczytu, docierając na niego po nieco ponad 30 minutach. Heimen zdobył górę kwadrans później, mijając po drodze zbiegającego już rywala, i szybko przygotował się do skoku.

Ostatecznie Katalończyk dotarł do linii mety w czasie 52:26. Norweg wylądował dwie minuty po starcie, ale był wolniejszy od Kiliana o blisko 90 sekund - jego wynik to 53:55.

„Tym, co mnie najbardziej zaskoczyło podczas tego wyzwania, było to, jak szybko Kilian przemieszczał się techniczną i stromą trasą w wąwozie Halla, na całej długości usłaną luźnymi skałami - powiedział Heimen. - Wiedziałem, że będzie bardzo szybki w biegu pod górę i nie miałem wątpliwości, że pokona mnie w drodze na szczyt, ale spodziewałem się, że będzie jednak musiał poświęcić więcej czasu schodzeniu niż wspinaczce”.

Najnowszy wyczyn Jorneta idealnie pasuje do stale wydłużającej się listy podobnie zwariowanych  przedsięwzięć, jak pokonanie maratonu z samochodem na holu przez Rose'a Edgleya, bieganie maratonu z kozłowaniem dwoma piłkami do kosza czy trwający 5 i pół dnia samotny bieg Deana Karnazesa na dystansie 350 mil.

Kto wie, co zobaczymy dalej?

RW

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA