[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Klub Malta Poznań: Zakon biegowych Kawalerów Maltańskich

Tereny wokół jeziora Maltańskiego w Poznaniu przyciągają biegaczy niczym magnes. To prawdziwa mekka zarówno dla amatorów, jak i wyczynowców. Historyczną atmosferę stwarzają tereny, po których biegają „maltańczycy”. Nic dziwnego, że właśnie tutaj powstał, trenuje i organizuje swoje zawody zakon biegowych Kawalerów Maltańskich, czyli Klub Maratończyka Malta Poznań.

Klub Maratończyka Malta Poznań Biegacze maltańscy - od lewej: Krzysztof Jakubiak, Janusz Sobczak, Przemek Walewski, Piotr Kinastowski, Piotr Płaczek i Marek Jakubiak (fot. Jacek Heliasz)

Tutaj znajduje się kilka wymierzonych tras, w tym dwie z atestem. Na pętlach wokół jeziora odbyły się w 2006 roku Mistrzostwa Europy Masters w Maratonie. To najbardziej prestiżowa impreza biegowa, jaka dotychczas odbyła się na Malcie. Malta to ikona poznańskiego sportu. W symbiozie żyją tu biegacze, wioślarze, kajakarze i rolkarze. Tylko czasami cykliści, ci najbardziej niedzielni, napsują zdrowia „czasówkami” asfaltową alejką.

Zakonne początki

Nazwa „Malta” nie wzięła się przypadkiem. Ma stuprocentowe pokrewieństwo z „prawdziwą” Maltą. Zakon Maltański, czyli Suwerenny Rycerski i Szpitalny Zakon Świętego Jana Jerozolimskiego z Rodos i Malty, był w Wielkopolsce zawsze znany, a przynależność do niego nie była niczym niezwykłym. Przyczyniała się do tego zapewne obecność w Poznaniu jedynej trwale funkcjonującej (a sięgającej rodowodem 1187 roku) polskiej komandorii tego zakonu, usytuowanej przy kościele św. Jana Jerozolimskiego na Śródce, w miejscu znanym zresztą do dziś jako Komandoria.

Co prawda, poznańskimi komandorami nie zawsze bywali Wielkopolanie, ale istnienie zakonu zakorzenione było w świadomości mieszkańców regionu. W wiekach XVIII i XIX bycie kawalerem maltańskim należało wśród europejskiej arystokracji do dobrego tonu. Chociaż członkowie biegowej „Malty Poznań” nie chcą tego otwarcie przyznawać, przynależność do klubu także ich nobilituje. „»Malta« – to brzmi dumnie – podkreślają. – Malta jest »perłą w koronie« Poznania i cieszymy się, że możemy promować ją na świecie”.

W błysku fleszy i błyskawic

Sesja zdjęciowa do RW też jest niczym z historycznych filmów. Jacek Heliasz pogania „maltańczyków” niczym trener Bowermann. Zapowiada burzę i ma rację. Wszystko jednak jak w zegarku. Reprezentacja klubu podbiega, pręży mięśnie, gna sprintem karnie i w niezłym tempie tam, gdzie wskaże Jacek. W środku tygodnia trudno skrzyknąć większą grupę.

REKLAMA

REKLAMA

Klub Maratończyka Malta Poznań Wspólne treningi członków KM Malta Poznań służą wzmacnianiu nie tylko ciała, ale i ducha (fot. Jacek Heliasz)

Kończymy w momencie, kiedy niebo nad jeziorem rozdziera błyskawica i za chwilę następuje oberwanie chmury. Wszyscy chronią się pod ogródkowymi parasolami, w pobliżu hangarów, gdzie wcześniej umówiliśmy się na spotkanie z Drużyną Szpiku. Jest Kasia Bujakiewicz i Piotr Reiss, i oczywiście szefowa – „drużynowa” Dorota Raczkiewicz.

Symbioza interdyscyplinarna

Jest też czas na maltańskie wspominki, w których jak w kalejdoskopie przewijają się nie tylko biegacze, ale kajakarze, wioślarze... Klub Maratończyka Malta Poznań jest interdyscyplinarny na poznańsko-maltańską modłę. Wśród jego członków jest Piotr Lewandowicz, były trener kajakarki Anety Pastuszki-Koniecznej, którą na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney doprowadził do srebrnego medalu.

To nad Maltą trenowała przez wiele lat Małgorzata Sobańska, kiedy przygotowywała się do maratonu w Londynie, który potem w znakomitym stylu wygrała. Małgosia wraz z mężem i trenerem w jednej osobie, Piotrem Mańkowskim, są gośćmi honorowymi imprezy na podsumowanie sezonu słynnej już „Mety”. Podobnie jak trener kadry kanadyjkarzy Ireneusz Pracharczyk, który dał się również „wkręcić” w maraton.

W tym roku „Meta” odbędzie się już po raz szósty. To jedna z ważnych dat w klubowym kalendarzu. Drugą ważną datą jest pierwsza niedziela stycznia, gdy o zmroku, w blasku pochodni i rozmaitych światełek, odbywa się Bieg z Maltańskim Światełkiem. Od 2009 roku bieg jest organizowany razem z Drużyną Szpiku, która swoje korzenie ma także nad Maltą, a jej prezes, Tomek Raczkiewicz, jest członkiem KM Malta Poznań. Co roku, zimą, odbywa się też zgrupowanie w Szklarskiej Porębie. W 2010 r. planowe jest wiosenne przygotowanie w Międzyzdrojach.

Klub formalnie istnieje od pięciu lat, ale jego zalążki sięgają roku 2000, gdy odbył się pierwszy poznański maraton. Wtedy pojawiła się wśród kilkunastu biegaczy „maltańska świadomość”. To tu trenowali na co dzień, a wielu z nich od lat mieszkało w pobliżu słynnego toru regatowego.

REKLAMA

Klub Maratończyka Malta Poznań W granatowo-złotych barwach KM Malta Poznań reprezentuje już na zawodach ponad pół setki biegaczy (fot. Jacek Heliasz)

Marek Jakubiak (wiceprezes klubu) był pierwszym szefem toru. Obecnie jest prezesem firmy Star Pipe, ale nie wyobraża sobie łapania formy w innych okolicach Poznania. „Malta wrosła we mnie na zawsze. Biegam na różnych trasach, ale to z tymi terenami mam najwięcej wspomnień ” – opowiada Marek.

Jego brat Krzysztof zaczynał przygodę z bieganiem później, ale błyskawicznie wspinał się po czasowych szczytach, choć ma pięćdziesiątkę na karku. Krzysiek jest pracownikiem POSiR-u i nad Maltą spędza najwięcej czasu ze wszystkich klubowiczów, ponieważ przychodzi tu do pracy przed godziną siódmą rano.

Niezapomnianym „coachem” był zmarły przed niespełna dwoma laty ojciec Marka i Krzyśka, który jeździł z klubem na wszystkie imprezy i obozy.

Piotr, Marek, Krzysztof i Jarek Baranowski regularnie trenują razem w każdy wtorek po pracy. Często niewinny z pozoru trening przeradza się w wyścig. Jeśli chodzi o czas spędzany nad Maltą, z Krzyśkiem konkurować może tylko Piotr Lewandowicz, który trenuje tu swoich kajakarzy, a po wodnych treningach „idzie w las” pobiegać.

Często nad Maltą można spotkać Monikę, która od kilku lat szlifuje tu swoją formę. „Zaczynałam od rolek, ale bieganie to jest to! Jest bardziej wymagające, ale można biegać wszędzie, o każdej porze. Nie jest takie monotonne” – rzuca i opowiada o swoich maratonach w Poznaniu, Warszawie, Rzymie i Wiedniu. Jeden z nich, ten pierwszy, przejechała na rolkach. Niejednemu facetowi z klubu pokazała, że na maratońskiej trasie kobieta to wcale nie słaba płeć.

Lekkoatletyczną kartę w swojej biografii ma Ewa Ziubrak. Zdobywała medale na mistrzostwach Polski w skoku w dal. Bieganie zawsze było jej pasją. Jej mąż był w latach 70. XX wieku czołowym polskim maratończykiem. Obecnie Ewa prowadzi zajęcia sportowe na uniwersytecie ekonomicznym oraz specjalistyczny sklep dla biegaczy. To ona wybrała stroje klubowe z najnowszej linii Nike. W końcu „szlachectwo zobowiązuje”.

Czołowym maratończykiem był niegdyś Mirek Bugaj, który ma na swoim koncie 2. miejsce w rzymskim maratonie. Także Janusz Stańczak to nadal biegająca legenda polskich długich dystansów.

REKLAMA

REKLAMA

Klub Maratończyka Malta Poznań Podbiegi nad Maltą to dla członków KM Malta Poznań niezłe przygotowanie do biegania w górach (fot. Jacek Heliasz)

Biegają elitarnie, działają globalnie

Dziś klub liczy prawie 50 członków i co najmniej trzy razy tylu sympatyków. Honorową koszulkę otrzymał m.in. Robert Korzeniowski, który pobiegł w Poznaniu swój pierwszy maraton w asyście „maltańczyka” Przemka.

Wśród członków KM Malta Poznań jest wielu znanych poznaniaków. Irek Szpot jest jednym z prezesów, a na co dzień dilerem Opla i Chevroleta. To on zainicjował cykliczne „Biegaj z Chevrolet Szpot” nad Maltą, które gromadzą tysiące dorosłych i młodych amatorów biegania.

„Czym skorupka za młodu nasiąknie… ” – śmieje się Irek, który ma na swoim koncie najbardziej prestiżowe maratony na świecie. To on wprowadził „modę” na losowanie samochodu wśród tych, którzy ukończą maraton w Poznaniu. Irek zaraził bieganiem swoją córkę Ewę i brata Grzegorza. Już niebawem zmierzą się zapewne z maratońskim dystansem. W końcu przykład idzie z góry!

Werner Haibach jeszcze jako prezes dużego niemieckiego koncernu Minima trenował nad Maltą. Nie przypuszczał, że po latach stanie się członkiem maltańskiego klubu. „Super! Bardzo się cieszę, że mam kolegów biegaczy z Poznania ” – entuzjastycznie mówi Werner, który mieszka już na stałe w Polsce. Częściej trenuje nad Rusałką i w okolicach Strzeszynka, ale czuje się „maltańczykiem”.

Podobnie jak Arek Stasica, spec od budownictwa. Andrzej Kandulski na co dzień jest jednym z menedżerów w firmie Dalkia. Tomek Lisi i Waldemar Wajnor, pomimo licznych zawodowych obowiązków, znajdują codziennie czas na trening. Bartek Stawecki dzieli czas pomiędzy swoje dwie pasje: kolarstwo i bieganie. Razem z Irkiem Szpotem startują w triathlonach.

Piotr Płaczek ma typowo maltańskie korzenie, ponieważ zaczynał od… kajakarstwa. Uczestnik mistrzostw świata w kajakarskim maratonie. Podobnie jak jego żona Beata, która „wypływała” brąz na mistrzostwach świata w Nottingham. Ich córka Lena to utalentowana biegaczka, kolekcjonerka medali mistrzostw Polski juniorek. Ola Dzierżkowska z kolei tak na serio zaczęła biegać dwa lata temu. Od razu posypały się medale i rekordy. Nic dziwnego – ma za sobą karierę zawodową w wioślarstwie i pokaźny dorobek medalowy.

REKLAMA

Klub Maratończyka Malta Poznań W Nottingham Maltańczycy zaprzyjaźnili się z Robin Hoodem przed maratonem jego imienia (fot. Jacek Heliasz)

Piotr Kinastowski wprawdzie zaczął biegać w wojsku, ale uroki startów w maratonach odkrył, gdy skończył 50 lat. Zawsze lubił ruch. Wysportowanej sylwetki może mu pozazdrościć niejeden młodzian. „Udało mi się wciągnąć do biegania i klubu szwagra Janusza. Teraz biegamy razem. Zawsze to raźniej” – cieszy się Piotr. Co roku startują w Poznaniu i Murowanej Goślinie.

„Nie trzeba być maratończykiem praktykiem, by stać się klubowiczem – wyjaśnia Przemek Walewski, prezes klubu. – To byłoby nie fair w stosunku do tych, którzy kochają bieganie, a z różnych względów nie mogą startować na długich dystansach”.

Zaplecze medyczne i socjalne „maltańczyków” stanowi Centrum Odnowy Biologicznej „Vistaria” na Malcie. Gabriela i Ula Kwiecińskie, szefowe centrum, stworzyły klimat i warunki, dzięki którym bieganie staje się przyjemnością. Zimą biegacze doceniają gorący klimat sauny. Na ścianach pomieszczeń „Vistarii” wiszą trofea klubowe z Rzymu, Hanoweru...

To z klubem polonijnym S.C. Polonia Hanower trwa od 2004 r. ożywiona wymiana sportowa. Duża w tym zasługa szefa Polonusów Edka Dewuckiego. Biegacze z Niemiec startują w stolicy Wielkopolski, a poznaniacy po raz kolejny byli na majowym maratonie i półmaratonie w stolicy Dolnej Saksonii.

„Przy niektórych projektach możemy liczyć na pomoc urzędu miasta – podkreślają biegacze. – Szczególnie życzliwi byli zawsze prezydent Poznania Ryszard Grobelny oraz zmarły niedawno wiceprezydent Maciej Frankiewicz. Mogliśmy też liczyć na życzliwość ze strony urzędu marszałkowskiego i wojewody. Większość wyjazdów czy kupno sprzętu pokrywamy z własnej kieszeni”.

Biegacze z Malty startowali w Nottingham, Rzymie. W Polsce nie ma biegu, w którym by nie odnotowali swojej obecności. W ich planach jest… Malta. Ta na Morzu Śródziemnym. To dopiero będzie wyprawa. Z Malty na Maltę.

RW 07-08/2009

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij