Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Komedia pomyłek: Znani biegacze i ich imienne sobowtóry

W tym tekście wystąpi sześcioro biegaczy: Marcin Chabowski i Marcin Chabowski, Beata Sadowska i Beata Sadowska oraz Robert Celiński i Robert Celiński. No i mamy tylko nadzieję, że żadnego z nich nie pomylimy z drugim. Bo o tych pomyłkach właśnie jest to opowiastka.

Marcin Chabowski, znani biegacze Marcin Chabowski i Marcin Chabowski / fot. Jacek Heliasz

Jak na jej życie biegowe wpływa zbieżność nazwisk? Przede wszystkim tak, że jak już przyjdzie odebrać numer startowy, to zlatują się organizatorzy, żeby zaraz się rozczarować. „To pani nie jest tą Beatą Sadowską?” – pytają. „Pytają też, czy ją znam i czy ona czasem nie mogłaby przyjechać. Odpowiadam, że przykro mi, że nie jestem nią, że jej nie znam i nie wiem, gdzie teraz biega” – śmieje się Beata ze Szczecina.

Imię i nazwisko

Beata Sadowska

Beata Sadowska

Wiek

41 lat

47 lat

Zawód

dziennikarka

sekretarz sądowy

Miejsce zamieszkania

Warszawa

Szczecin

Liczba pokonanych kilometrów

Nie ma bladego pojęcia

około 5000

Triathlon? To ja też!

Beata z Warszawy obiecuje jednak to zmienić. Wyśle Beacie ze Szczecina książkę z podpisem i zaproponuje w dedykacji przejście na ty. Żeby jej imienniczka mogła odpowiadać, że zna Beatę, tylko że akurat z nią dzisiaj nie biega.

„Ale chcę też pocieszyć moją imienniczkę, wyznając, że starty w biegach masowych, gdy jest się znaną osobą, to nie jest łatwa sprawa. Ludzie dopingują, zagrzewają, owszem, ale ciąży na człowieku odpowiedzialność. Żeby nie dać plamy, żeby skończyć. Poza tym sporej grupie ludzi wydaje się, że jak już kobieta pisze o bieganiu, to musi mieć w maratonie czas 2:20. A ja wcale, a wcale tyle nie mam” – śmieje się Beata Sadowska z Warszawy.

Rozpoznawalność, strach przed publiczną porażką odebrał jej nawet oddech w wodzie, gdy startowała w pierwszym w życiu triathlonie. Ledwo dopłynęła. Ale to Beaty Sadowskiej ze Szczecina nie zraża. „Skoro moja idolka triathlon zrobiła, to i ja zmierzam” – podsumowuje.

Sadowskie lubią kibicować

„Jeśli nie startuję, to i tak idę na bieg zagrzewać do walki. Uwielbiam to, bo wiem, jak bardzo się taka otucha przydaje. Wiem, co czują biegaczki na trzydziestym kilometrze, i dlatego nie żałuję płuc”. Beata, dziennikarka, za to kibicowanie dostaje potem podziękowania na Facebooku. Czasem jednak ktoś podejdzie wyrazić wdzięczność osobiście. Tak jak jedna pani w Tokio, która wyznała, że sam widok znanej biegaczki tak ją zmotywował, że zrobiła życiówkę. Natomiast Beacie, dziennikarce, kibicuje Beata ze Szczecina. „Zawsze i we wszystkim” – śmieje się wierna fanka, która książkę imienniczki rozdaje wszystkim koleżankom. Żeby zaraziły się bieganiem i radością z życia.

Celińscy

Celińscy wiedzą nawzajem o swoim istnieniu. Bo Robert Celiński (najszybszy człowiek spoza Nepalu w maratonie w Himalajach) i sześć lat od niego młodszy Robert Celiński (pierwszy Polak, który ukończył World Marathon Majors, czyli sześć największych na świecie maratonów) to rodzina. O swoim istnieniu dowiedzieli się w 2004 roku na mecie Maratonu Warszawskiego. Spiker przeczytał przez megafon imię i nazwisko starszego Roberta – bo przybiegł w czołówce półmaratonu – a rodzice młodszego zaraz podobieństwo podchwycili.

Dopiero potem, po dochodzeniu genealogicznym, okazało się, że Robert, mistrz z Nepalu, to wuj Roberta – zdobywcy Marathon Majors. „Obaj wiemy, jak niesamowita jest to sprawa. Obaj też często się ze sobą kontaktujemy, przekazując gratulacje przesłane pod niewłaściwy adres. Do mnie przychodzą esemesowe gratulacje za Nepal, jemu winszują za Marathon Majors. Ja dostaję zapytania, czy poprowadzę zajęcia biegowe, bo wujek jest trenerem, a jego pytają o kalkulator biegowy, który stworzyłem, bo jestem programistą. No i w porządku, nie ma sprawy” – śmieje się młodszy Robert.

Jeśli szukasz informacji o nich w internecie, to bierz pod uwagę, że na stronach w sieci panuje zupełny chaos. Pomieszane są zdjęcia, wyniki i osiągnięcia. Mylą ich często. Tylko jak biegają w świecie, to już nie. Gdy starszy Robert trenował w Nepalu, to wszystkim poznanym opowiadał o komedii pomyłek, która go w domu spotyka. Tam też docenili komiczność tej sytuacji.

Imię i nazwisko

Robert Celiński

Robert Celiński

Wiek

42 lata

36 lat

Zawód

trener biegowy

informatyk

Miejsce zamieszkania

Warszawa

Bielsko-Biała

Liczba pokonanych kilometrów

dwa razy obiegł kulę ziemską

około 50 000

 

Prasa także ich myli

Skoro jest ich dwóch, to od razu rodzi się pytanie, który z nich jest lepszy. Młodszy z Robertów przyznaje, że wujek, który ma za sobą osiągnięcia zawodnicze, które mu imponują. Ścigali się też kilka razy na tym samym biegu, ale młodszy Robert przegrał z wujkiem. Raz zdarzyło się nawet, że przybiegli tuż po sobie. „Zabawnie wyglądało to w klasyfikacji. Jakby się ktoś pomylił” – śmieje się Robert, bratanek. Ale to śmiech w ich rodzinie powszechny, bo ciągle ktoś ich ze sobą w kontekście biegowym myli. Nam, w Runner's World, też kiedyś się to zdarzyło...

Antarktyda i Himalaje

„W 2008 roku wygrałem maraton na Antarktydzie i skompletowałem maratony na wszystkich siedmiu kontynentach" . Takim wyznaniem może poszczycić się młodszy z Robertów (zdjęcie po prawej). Ale podróże mają chyba obaj we krwi. Skłonność do zwiedzania świata musi być w ich rodzinie dziedziczna, bo przecież wujek (po lewej) był najszybszym obcokrajowcem w arcytrudnym Everest Marathon w Himalajach. Jeśli chcecie podróżować i biegać w egzotycznych miejscach, to młodszy Robert opowiada o swoich podróżach i przygotowaniach do nich na stronie internetowej robertcelinski.com. A jego wujek, trener, świetnie do takich biegów przygotowuje. Jego fanpage na Facebooku to: Projekt Himalaje.

RW 12/2015

1 2
STRONA 2 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij