[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Łódź Running Team: biegają, morsują i... latają

Wystartowali już w ponad dwustu biegach i pokonali wspólnie 15 tysięcy kilometrów. Łódź Running Team jest jak jedna, wielka rodzina. W dodatku zawsze otwarta na innych.  

Łódź Running Team fot. archiwum prywatne

Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. To przysłowie świetnie opisuje początki drużyny Łódź Running Team, bo właśnie chęć wypełnienia biegowej niszy w okolicy podsunęła grupie znajomych pomysł założenia klubu.

"Wszystko zaczęło się od koncepcji stworzenia w regionie łódzkim zawodów, które na stałe mogłyby się wpisać do kalendarza imprez biegowych" – mówi Janusz Milczarek, prezes ŁRT.

REKLAMA

W 2011 roku wraz z Mariuszem Wasilewskim i Łukaszem Ścibutem naszkicowali plan organizacji biegu, którym harcerz Łukasz zaraził władze hufca ZHP w Pabianicach. Tak powstał i wystartował I Pabianicki Półmaraton ZHP. O tym, że trafili w dziesiątkę, przekonali się, widząc frekwencję na starcie. Do rywalizacji stanęło wówczas ponad 500 biegaczy. Wtedy też realnego kształtu zaczęło nabierać marzenie o założeniu klubu. Niespełna rok później udało się zrealizować pomysł.

"Zaangażowanie przyjaciół spowodowało, że dość szybko stworzyliśmy stronę internetową i profil na Facebooku. Zaprojektowaliśmy też koszulki i ustaliliśmy nazwę klubu" – wspomina Milczarek.

Debiut, jeszcze nieoficjalny, miał miejsce 15 kwietnia podczas maratonu Dbam o Zdrowie w Łodzi, a formalnie klub rozpoczął działalność pod koniec maja.

Razem można więcej

W ciągu niecałych dwóch lat rodzina Łódź Running Team powiększyła się do 40 osób. Wśród nich są biegacze w różnym wieku, mający swoje własne sportowe cele i szerokie zainteresowania. Klubowicze nie tylko biegają. Mają w swoich szeregach fana zawodów MTB, kobietę pilota czy miłośniczkę koni. Wyniki najstarszych członków klubu, Jadwigi Wiktorek i Grzegorza Kordelasa, potwierdzają tylko, że startować można zawsze i na każdym dystansie. 64-latek przygodę z bieganiem zaczął 9 lat temu.

"Pewnego dnia oświadczyłem żonie, że zamierzam trenować. Po kilku minutach założyłem buty z marketu, bawełniany dres i niczym Forrest Gump pognałem przed siebie. Wróciłem po dwóch godzinach totalnie zmordowany, ale szczęśliwy" - wspomina Grzegorz Kordelasa.

Rodzina potraktowała nowe hobby męża i taty z przymrużeniem oka i czekała, kiedy mu przejdzie. Dziś nikt już nie ma wątpliwości, że bieganie stało się największą pasją Grzegorza. Nie przestał o niej myśleć nawet wtedy, gdy w 2009 roku usunięto mu z powodu nowotworu znaczną część płuca.

"Na do widzenia w szpitalu usłyszałem, że wiele rzeczy będę mógł robić, ale biegać to już niekoniecznie. Po siedmiu tygodniach zająłem drugie miejsce w kategorii M-60 na 10 km w Działoszynie" - mówi.

Na pytanie, co takiego jest w tym sporcie, że nie można przestać, z przymrużeniem oka cytuje słowa małżonki: "Myślę, że facetom chodzi głównie o to, że mogą się w krótkich majtach przebiec głównymi ulicami miasta".

1 2
STRONA 1 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij