[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.8

Marcin Rosłoń: Od dekady biegam już bez piłki

„Dla piłkarza bieganie bez piłki to katorga. Wiem, brzmi to dość groteskowo w ustach wielokrotnego uczestnika maratonów i ultra, byłego piłkarza. Od dekady tylko bieganie!” – mówi w rozmowie z RW były piłkarz Legii Warszawa, Marcin Rosłoń.

Marcin Rosłoń Kiedyś biegał za piłką, dziś gra w lidze ultra, a maraton łoi poniżej trzech godzin. Łatwiej mu oddychać, mówić, pielić, śmiać się, kochać, żyć. (fot. Wojciech Wójtowicz).

Marcin Rosłoń

Były zawodowy piłkarz. W barwach Legii Warszawa zdobył mistrzostwo Polski w sezonie 2005/2006. Po skończeniu kariery i przygodzie w ekstraklasie futsalu został dziennikarzem sportowym i biegaczem. Komentuje piłkę nożną w CANAL+ Sport.

Zacząłem biegać...

REKLAMA

...gdy przestałem grać wyczynowo w piłkę nożną. Miałem złoty medal za mistrzostwo Polski z Legią w sezonie 2005/2006, przygodę w ekstraklasie futsalu i nadal masę energii, by trenować. Na 30. urodziny przebiegłem 30. Maraton Warszawski. Bolało (czas 3 h 40 min), ale po kwadransie siedzenia za metą wiedziałem już, co będzie moją nową sportową pasją.

Najlepszy bieg

Mój pierwszy Orlen Warsaw Marathon w 2 h 52 min. Znakomite zimowe przygotowania, a potem piękny, równy bieg. Prawdziwie królewski, bez kryzysów, z pobiciem życiówki aż o 9 minut! Najpiękniejszy to TDS w ramach UTMB. 120 km w Alpach, bajka!

Mój najtrudniejszy bieg

Maraton Gór Stołowych w 2010 roku, miesiąc po debiucie w Biegu Rzeźnika, który poszedł mi jak po maśle. Zachłysnąłem się swoją mocą i impreza Piotrka Hercoga w Górach Stołowych dała mi popalić. DNF, udar – zostałem na punkcie kontrolnym w Pasterce. Nauczka na całe życie: najpierw bieg, potem urlop z przyjaciółmi, nigdy odwrotnie (śmiech).

Czytaj też: Barbara Kurdej-Szatan: Śmiech i ruch mam w genach!

Najdziwniejsze zdarzenie

Podczas TDS w Alpach. Piękna, cicha noc, pasmo górskie, jestem sam. Żadnej czołówki na horyzoncie. Nagle jakieś poruszenie z prawej strony. Nigdy tak się nie przestraszyłem – zerknąłem nerwowo, a z boku widzę w świetle mojej lampki leżące sobie stado krów, którym ktoś nie pozwala spać. Jak przestały mi drżeć łydki, pękałem ze śmiechu!

Najlepszy motywator

Plan treningowy, gdy wiem, co mam zrobić jutro. Uwielbiam ten stan wieczorem: leżę pod kołdrą, a chodzę spać z kurami, i myślę o trudnym treningu o świcie.

Ulubiona trasa treningowa

W Lesie Kabackim w Warszawie.

5, 10, 21, 42 km, ultra?

Ultra. Nadrabiam zaległości z młodości, gdy zamiast namiotów, kolonii, poznawania polskich gór były piłkarskie obozy. To jest mój czas, dlatego pewnie na szlaku nie umiem się ścigać ze sobą – traktuję to jako wspaniałą wyprawę, niezwykłą przygodę.

Życiówka i bieg marzeń

Złamać w tym roku 35 minut na 10 km. Tempo 3:29 na kilometr. Kosmos, ale trzeba próbować.

RW 07-07/2018

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij